<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644</id><updated>2012-01-30T23:19:21.938+01:00</updated><title type='text'>MotylaNoga</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>423</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7810959488163777249</id><published>2012-01-30T23:18:00.002+01:00</published><updated>2012-01-30T23:19:00.703+01:00</updated><title type='text'>Końcu świata, chociaż ty się postaraj!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W tym całym 2011 najlepsze jest to, że się wreszcie skończył. Muszę przyznać, że na skali złych lat jest wysoko w czołówce. Chwilowo nie mogę zdecydować się, czy przegania momenty depresyjne, bo tak jakby miałam czas na przemyślenie pewnych spraw i odrobinę lepiej radzę sobie z życiem niż wtedy, ale nawet jeśli nie było aż tak źle, to naprawdę blisko. Praca, mieszkanie, potem ten cholerny mnich w Tajlandii... Tak, byłam w Tajlandii. Byłam też w Malezji i Singapurze. I w Kijowie, ale to akurat bardzo chciałabym wyprzeć. Wyjazd był rewelacyjny, takie przecież były założenia, ale niestety nie równoważy tych wszystkich innych rzeczy... W dniu mojego powrotu umarł Potwór. I nie umiem być twarda, będę z tego powodu ryczeć. Pewnie też dlatego, że niecałe dwa miesiące później umarła mi na rękach - dosłownie - Zuzanna. I mam gdzieś, nie umiem sobie przetłumaczyć, że to TYLKO kotki. To były moje kotki i byłam za nie odpowiedzialna. Więc nie umiem nie chlipać. Do tego praca daje mi popalić i przysparza o zmartwienie, które promieniuje mi na plany na najbliższe kilka miesięcy. Niby staram się nie martwić za bardzo, bo już dawno bym oszalała, załamała albo zapiła, ale mimo wszystko ten wiecznie wiszący mi za głową cień ciąży. Żeby tego było mało pozwoliłam sobie dać się rozszarpać od środka i trochę nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo akurat najprostsze rozwiązanie jest wyjątkowo złym.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Więc słabo.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;A pomysł na 2012? Przetrwać jakoś luty. W marcu praca MUSI się ogarnąć. Na początku kwietnia - wielkanoc, czyli wiadomo, że W Radości i z Bliskimi. Potem długi weekend w NY. O ile praca pozwoli... Potem czerwiec i belle. Z Meg już wiemy, co będziemy jadły i że w środę będę musiała wstać chwilę po 5 rano. Potem lipiec i tradycyjnie Gdynia. Z openerem lub bez. Wszystko jedno właściwie. Reszta lata jest chwilowo zagadką... Ale może to będzie ten czas, gdy będę malować ściany, robić półki, Meg mi kupi AGD i obrus i rozdam komplety kluczy po całym kraju? Albo będę zupełnie gdzie indziej... Cholera wie. Koniec świata był obiecywany, nie? Nie ukrywam, że w sumie to... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dziękuję blogusiu, że dzielnie przyjmujesz te smędzenie. Czasem muszę, mimo iż to takie nieproduktywne.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7810959488163777249?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7810959488163777249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7810959488163777249&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7810959488163777249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7810959488163777249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2012/01/koncu-swiata-chociaz-ty-sie-postaraj.html' title='Końcu świata, chociaż ty się postaraj!'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1840904137278484943</id><published>2011-09-30T22:59:00.000+02:00</published><updated>2011-09-30T22:59:42.665+02:00</updated><title type='text'>Wróżka to była Jeżynka.</title><content type='html'>I tak mi trochę dziwnie, gdy sobie przypomnę rozmowy w Pingwinie z M., że skoro obecny rok przeorał mi życie zawodowe, a chwilę potem mieszkaniowe, to jeszcze tylko brakuje do kompletu dramatu emocjonalnego i będzie poker w kolorze. Oczywiście tradycja rzecz święta - co jesień moje emocje były przecież wystawiane na ciężką próbę, i co jesień słabo na tym wychodziły...&lt;br /&gt;Zatem żartowałyśmy sobie, potem napisałam poprzednią notkę, a cztery dni później sami domyślcie się co.&lt;br /&gt;No więc tak to. Wpadłam jak śliwka w kompot i pławię się w tej lepkiej słodyczy, i taplam, i pluskam. I fajnie jest. Tak jak nigdy nie było.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1840904137278484943?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1840904137278484943/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1840904137278484943&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1840904137278484943'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1840904137278484943'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2011/09/wrozka-to-bya-jezynka.html' title='Wróżka to była Jeżynka.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2752932955493897218</id><published>2011-08-23T19:13:00.001+02:00</published><updated>2011-08-23T19:14:43.595+02:00</updated><title type='text'>Strasznie życiowy ten rok Gustawa</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Drogi 2011. Ugryź się w rzyć i kończ się migusiem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z poważaniem...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Bo było tak...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wpierw musiałam ogarnąć dramacik ze zmianą pracy. Jak tylko mi się to udało, a odgłos przemarszu wojsk ucichł w oddali, spadła na mnie ta druga klątwa. Przybrała postać maila "nie wynajmuję Ci dłużej mojego mieszkania". Agghhrrr... Spakowałam więc worki, koszyki, torby i kartony, wywiozłam na wieś i oto jestem. Znowu u rodziny, na odludziu, z wizją kupowania mieszkania. Jak się uda, to najchętniej jeszcze w tym roku. Na Pradze. I może nawet bez boazerii w łazience?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I zasadniczo to trochę śmiać mi się chce, bo powinnam jeszcze w tym roku tradycyjnie kiepsko się zakochać i będzie komplet. Nie to żebym miała w kim, ale dajcie mi chwilę... (a jak sama nie znajdą to los nade mną czuwa, pomoże.)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2752932955493897218?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2752932955493897218/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2752932955493897218&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2752932955493897218'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2752932955493897218'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2011/08/strasznie-zyciowy-ten-rok-gustawa.html' title='Strasznie życiowy ten rok Gustawa'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8985402930217905579</id><published>2011-06-06T22:25:00.000+02:00</published><updated>2011-06-06T22:25:02.388+02:00</updated><title type='text'>Tym razem chciałam życiowo. O przyjaźni.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ bifurkacja mojej życiowej bifurkacji poszła nadzwyczaj dobrze, trafiła mi się naprawdę fajna przyjaźń. Taka, co to zmienia życie na lepsze i przynosi same profity. A fakt posiadania na tym świecie osoby, która zawsze pcha do przodu, krytykuje z sensem i rozbawia do łez, jest wart wiele. Nie do opisania wiele..&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Tyle, że ja nie do końca o tym chciałam, bo chodzi mi o to, że tak właściwie nie wiem czemu się przyjaźnimy. I nie tylko ja nie wiem, już kilka osób pytało ją o to (mnie jakoś nikt nigdy się nie odważył...). Bo tak właściwie to niewiele nas łączy. Wszystkie typowo 'kumpelskie' rzeczy lubimy inne. Nie za bardzo pójdziemy razem do kina, na koncert też niekoniecznie, inne książki wybierzemy w księgarni, inne zapachy w perfumerii i (na szczęście!) obrócimy się za innymi facetami na ulicy. Nawet ubieramy się inaczej, co jednak zupełnie nie przeszkadza nam kupować identycznych ciuchów. Inaczej widzimy świat, chociaż interpretujemy go tak samo. Inaczej myślimy i inaczej czujemy. A jedyne co naprawdę mamy wspólne to poczucie humoru, miłość do mięsa, słońca i truskawek. I wszystkie te rozważania dotarły do mnie któregoś dnia dość nagle i niespodziewanie, a jak już wszystko to przetrawiłam, zadzwoniłam oczywiście do Meg, aby dowiedzieć się o co mi właściwie chodzi. Konkluzja była błyskawiczna i frapująca: nie przyjaźnimy się dlatego, że coś nas łączy (chociaż wydaje mi się, że to poczucie humoru jest jednak istotne). Przyjaźnimy się ponieważ nic nas dzieli. Nie irytujemy się wzajemnie. I to starcza. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zatem: Guniu, cheers! Oby razem dożyć tych kałachów ze swarowskim. :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8985402930217905579?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8985402930217905579/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8985402930217905579&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8985402930217905579'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8985402930217905579'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2011/06/tym-razem-chciaam-zyciowo-o-przyjazni.html' title='Tym razem chciałam życiowo. O przyjaźni.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1195618482910690278</id><published>2011-05-26T23:50:00.000+02:00</published><updated>2011-05-26T23:50:50.460+02:00</updated><title type='text'>DKJP!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;SZEŚĆ LAT?!?!?! Sześć lat mam tego blogusia?! Dkjp. Ja wszystko rozumiem, nie młodniejemy i tak dalej, ALE!&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i muszę tu wrócić. Czytanie własnych zapisków sprzed tylu lat napawa mnie cholerną dumą z samej siebie. Kawał niezłej roboty, droga Kasiu, możesz się nagrodzić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;(a w ogóle to od czasu napisania poprzedniej notki trochę mi się pozmieniało. Mianowicie mam drugą nową pracę i trochę mi to oczywiście miesza w życiu i łaskocze w kręgosłup moralny. Ale rozmowa była fajna, jeszcze nigdy nie wyszłam z interview z nową pracą ot tak.)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1195618482910690278?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1195618482910690278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1195618482910690278&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1195618482910690278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1195618482910690278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2011/05/dkjp.html' title='DKJP!'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3586250156220831411</id><published>2011-05-26T11:56:00.001+02:00</published><updated>2011-05-26T12:02:18.351+02:00</updated><title type='text'>Jest maj, pogoda prześliczna...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ znowu nie było mnie tu ho-ho i jeszcze troszeczkę, a Borsuk co pół roku szturcha mnie w komentarzach z pytaniem czy żyję, chciałam rozwiać wszelkie wątpliwości (i nadzieje): tak! ŻYJĘ. Jeśli zaś chodzi o ocenę tego jak żyję, to...&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiecie, bywało lepiej. Lepiej było na przykład w lutym, gdy pojechałam do &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/search/label/Sri%20Lanka"&gt;Sri Lanki&lt;/a&gt;. Jak widać na zdjęciach, było super. Głównie ze względu na klimat (pierwszego dnia po przylocie chciałam w pokoju hotelowym ustawić klimatyzację 'tak troszeczkę', aby nie przerobiła nam pokoju na chłodnię z łóżkami, ale żeby jednak odcedziła trochę wody z powietrza. Wyobraźcie sobie radość jaka mnie przepełniła, gdy bodajże 25 lutego, temperaturą na klimatyzatorze, która spełniała oba powyższe warunki, było 28 stopni.) Poza tym ludzie. Tam wszyscy się do siebie uśmiechają. A nawet jeśli nie do siebie, to przynajmniej do mnie uśmiechali się często i chętnie. Nie wyobrażacie sobie jak ponurzy i nieprzystępni są ludzie w Polsce! Nawet ci młodzi i wyluzowani wymiękają w porównaniu z byle kim stamtąd. Gdy wracaliśmy złapałam się na tym, że na lotnisku w Dubaju odruchowo uśmiechnęłam się do mijających mnie dwóch pracowników lotniska. Wystawcie sobie moje zdumienie, gdy zamiast się oduśmiechnąć, spojrzeli na mnie jak na wariatkę, potencjalnie niebezpieczną. Przykre to było. Serio.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No ale to był luty. W międzyczasie zrobiłam imprezę z ostrzeniem noży i nauką chemii do rana. I budowaniem jedzanki (taka odmiana glinianki, ale wtedy, gdy się nie ma gliny, a ma się jedzenie). Potem była naprawdę fajna wielkanoc, kiedy to przyjechała do mnie Meg i tradycyjnie już spędziłyśmy święta w radości i z bliskimi. Robienie o 4 rano tortu, z którego alkohol wylewał się każdą dziurą, będę wspominać i wspominać i wspominać... Smaczny wyszedł, bardzo. :)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I ogólnie to jest mi wesoło i radośnie, poza faktem, że jakoś tak przy początku kwietnia dowiedziałam się, że pani prezes postanowiła na moje miejsce zatrudnić inną osobą. Właśnie zaczęłam nową pracę. Niewątpliwie ma swoje zalety, ale ma też masę wad, a całe zamieszanie ze zmianą wygenerowało u mnie gigantyczną dziurę finansową, która (jak odkryłam z niemałym zdumieniem) strasznie mnie stresuje. Ale jak to mawiają mądrzy ludzie - przecież nie położę się i nie zacznę płakać, muszę coś z tym zrobić, nie? W ogóle całe to zamieszanie z pracą spowodowało u mnie gwałtowną falę refleksji. Takich wiecie, o życiu, jego sensie i tak dalej. I wyszło mi, że wcale nie jestem ambitna, a najlepiej czuję się w trampkach i bawełnianej koszulce. Dlatego czas zabrać się za siebie i wyjechać gdzieś. Oczywiście jak tylko pogodzę się z myślą opuszczenia pewnych ludzi, których bardzo by mi brakowało, mimo iż teraz też ich nie widuję codziennie, bo los to podła maupa i najbliższe mi osoby rozrzucił po kraju przynajmniej o 250km ode mnie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No, a poza tym to prawie codziennie przejeżdżam tramwajem obok bloku, w którym w jednym z okien ktoś ma wywieszone kilkanaście zdjęć rentgenowskich, a w kolejnym oknie wisi fotka płuc. I tak się zastanawiam, czy jeśli doliczę się, które to mieszkanie i zadzwonię domofonem z pytaniem WTF?!?!, to odpowiedzą czy od razu wezwą policję?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3586250156220831411?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3586250156220831411/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3586250156220831411&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3586250156220831411'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3586250156220831411'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2011/05/jest-maj-pogoda-przesliczna.html' title='Jest maj, pogoda prześliczna...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4286815081714862054</id><published>2010-12-02T16:39:00.002+01:00</published><updated>2010-12-02T17:01:23.308+01:00</updated><title type='text'>Ekhem. Tak jakoś wyszło...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No trochę mnie tu nie było. Zupełnie nie wiem dlaczego, przecież tyle rzeczy się działo. Może dlatego, że wszelkie dramaty przelewają się same w tekst, a jak jest dobrze, to nie ma się czasu na pisanie. Życie wciąga.&lt;br /&gt;I wciągnęło!&lt;br /&gt;Była wielkanoc. Potem jakiś tam maj, na koniec którego wylądowałyśmy babską ekipą w &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/2010/09/duze-woski.html"&gt;Dużych Włoskach&lt;/a&gt;. Na całe trzy dni. Pomysł na wyjazd wziął się z tego, że Meg przyjeżdżała do mnie na koncert ACDC, i miałyśmy do dyspozycji pełne trzy doby. Piątek. Sobota. Niedziela.&lt;br /&gt;- Nie chcę marnować 2 dni urlopu, aby tylko do Wawy pojechać. Pojedźmy gdzieś dalej.&lt;br /&gt;- Do Krakowa?&lt;br /&gt;- Do Opla?&lt;br /&gt;- A co się będziemy ograniczać, polećmy gdzieś!&lt;br /&gt;I tak znalazłyśmy lot do Bergamo za 160zł w obie strony. Wynajęłyśmy samochód i poleciałyśmy. Był kościół z krokodylem, Włosi, którzy usiłowali nas upić, dużo jazdy BMW, &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/2010/09/grande-kosciello-katedralle.html"&gt;Kościello Grande Katedralle&lt;/a&gt;, masa małych, kamiennych miasteczek nad brzegiem jeziora, które wyglądało jak rasowy Fiord i oczywiście jadło nam z ręki, było kino z włoskim dubbingiem, impreza na parkingu przy lotnisku i mój spektakularny wkurw, podczas którego rzuciłam w Meg mapą. Bywa.&lt;br /&gt;Potem był upał. Och, jaki piękny był upał tego roku! Były imprezy, był śmiech, było cudownie.&lt;br /&gt;Była też jesień, która już tradycyjnie, jest u mnie porą pełną uniesień. Tegoroczne uniesienie miało hipnotyzujący mnie tatuaż i umiało zabawić tak, że nie wiedziałam kiedy mijało 6 godzin. Niestety uniesienie okazało się (jak zwykle zresztą...) nie wiedzieć czego chce, nie potrafiło mi tego wprost powiedzieć i zasadniczo to pozostawiło po sobie delikatną woń mydlioka. Do tego dość nieudolnego, co wkurza mnie niepomiernie. (nie to co dobre, rzetelne i dopracowane kłamstwo. Takie, które nigdy nie wypływa. To jest coś. Do tego potrzeba umiejętności. To mogę szanować. Ale szczeniackie niedopowiedzenia, lub tandetne bajeczki wpychane pomiędzy słodkie słówka - do pewnego momentu bawi mnie ta naiwność, później już tylko wkurwia.)&lt;br /&gt;No i był Hong-Kong. Pełne 13 noclegów w najwspanialszym mieście w jakim kiedykolwiek byłam. Tego nie da się opisać. To trzeba zobaczyć. Spróbować. Pomacać. Żyjemy w trzecim świecie, moi drodzy. Cała ta nasza Europa to Trzeci Świat. Jesteśmy bezmyślnym, wulgarnym, brudnym, niekulturalnym i głupim światem. Mogłabym tu dużo pisać o tym wyjeździe. I chyba to zrobię. W kolejnej notce. Może nawet w tym roku?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4286815081714862054?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4286815081714862054/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4286815081714862054&amp;isPopup=true' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4286815081714862054'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4286815081714862054'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/12/ekhem-tak-jakos-wyszo.html' title='Ekhem. Tak jakoś wyszło...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2818526084833045210</id><published>2010-04-05T22:36:00.004+02:00</published><updated>2010-04-05T23:05:31.117+02:00</updated><title type='text'>Piesek. Kotek. ET. (ET?!)</title><content type='html'>Jejku jej, jakie to były udane święta! Wprawdzie czuję się jak po belle, ale przecież spędziłam ten czas tak, jak należało. W radości i z bliskimi.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaczęło się od czwartkowego ukulturalniania. Meg uznała bowiem, że nie znam życia, bo nie służyłam w marynarce (czy garsonce?) i nie byłam na koncercie w kościele. A że akurat Misteria Paschalne i w kościele i z doskonałymi wykonawcami...? Przyznam, że wyszłam zachwycona. Była to jedna z tych niewielu rzeczy, o których nie można powiedzieć, że były fajne. A na pewno nie że zajebiste. To było piękne. Po prostu i w pełni tego słowa znaczeniu piękne. Oczywiście, ukulturalnianie ukulturalnianiem, ale ta cała wiśniówka Krakowa sama się nie wypije...&lt;br /&gt;W piątek Joker pojechał do rodziny, do nas dołączył Kaen i bierki. Bierki drinking game. I te cholerne drinki z mizerią... I Dulbeb i znowu Awaria. W końcu to Kraków, trzeba.&lt;br /&gt;W sobotę, zgodnie z tradycją, upakowałyśmy z Meg prowiant w torbę (koszyczka niet) i poszłyśmy między ludzi, do Warszawy konkretnie. Wieczorem dojechała do nas Megowa plusjedynka, dostała kwiaty (dziewicy na centralnym nie znalazłyśmy), a w niedzielę dołączyli Marta i Harry. I wiecie co... było obłędnie cudownie. Wesoło. Radośnie. Absurdalnie. Letnio. Słonecznie. I z mizerią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/S7pPJwO7-PI/AAAAAAAACYw/8AzKm4-CcK0/s1600/DSC_0079.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/S7pPJwO7-PI/AAAAAAAACYw/8AzKm4-CcK0/s400/DSC_0079.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456760927497746674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2818526084833045210?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2818526084833045210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2818526084833045210&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2818526084833045210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2818526084833045210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/04/piesek-kotek-et-et.html' title='Piesek. Kotek. ET. (ET?!)'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/S7pPJwO7-PI/AAAAAAAACYw/8AzKm4-CcK0/s72-c/DSC_0079.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3749468439857094786</id><published>2010-03-21T14:43:00.002+01:00</published><updated>2010-03-21T14:49:31.095+01:00</updated><title type='text'>torebka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rano (o 12.00...) zadzwoniła mama z fochem, że zabrałam jej torebkę. Zabrałam ją zeszłej wiosny, więc rychło w czas przyszło oburzenie, no ale. A przed chwilą dostałam smsa:&lt;br /&gt;Mama: "Kupiłam ładniejszą fioletową"&lt;br /&gt;Ja: "Super. Zrób jej zdjęcie i mi wyślij."&lt;br /&gt;Mama: "Jest"&lt;br /&gt;Mama: "Jest w bagażniku"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3749468439857094786?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3749468439857094786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3749468439857094786&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3749468439857094786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3749468439857094786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/03/torebka.html' title='torebka'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4060580524530343586</id><published>2010-03-18T21:34:00.002+01:00</published><updated>2010-03-18T21:51:41.904+01:00</updated><title type='text'>Little Green Bag</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oj, jak bardzo chciałabym jakąś mieć. Niestety dotychczas żadna do mnie nie przemówiła. Może w następnym życiu...&lt;br /&gt;Tytuł zaczerpnęłam z soundtracku reservoir dogs, który uwielbiam, a który specyficznym jest. Dla mnie to ta sama kategoria co Fiona. Och mrau, są takie dni gdybym sobie bez tego nie dała rady. Na przykład dziś. Gdy normalnie wiem, decyduję i jestem stanowcza, tak dziś nie wiedziałam, nie miałam mocy przerobowych na decyzje i sił na stanowczość. Koszmarne chwile, mówię wam. Później dotarło do mnie, że większość ludzi ma tak na co dzień. Jak oni sobie radzą w życiu? Nie wiem. Nie chcę wiedzieć.&lt;br /&gt;Ale tak właściwie to chciałam napisać o chłopaku, który jechał ze mną rano tramwajem. Miał makijaż. Nie to, że drag queen i turkusowy cień po brwi, ale podkładem zdecydowanie się wymazał. Do tego ułożył sobie włosy na żel, założył płaszczyk z kołnierzem i zapewne modny szaliczek. I był przystojny. I gdyby tylko stał dwa metry dalej, byłoby ok, popatrzyłabym sobie z przyjemnością. Niestety nie stał dwa metry dalej, stał o dwa metry za blisko i jedyne co chciałam mu powiedzieć, to jak należy dobierać odcień podkładu do skóry...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4060580524530343586?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4060580524530343586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4060580524530343586&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4060580524530343586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4060580524530343586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/03/little-green-bag.html' title='Little Green Bag'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-655006753955940693</id><published>2010-03-16T23:35:00.003+01:00</published><updated>2010-03-16T23:45:04.514+01:00</updated><title type='text'>tik. tak.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Czekam.&lt;br /&gt;Aż w końcu zrobi się ciepło. (Zimo wypierdalaj, serio piszę. Ile można, no?)&lt;br /&gt;Aż minie marzec. Do niczego miesiąc. Taki bez charakteru zupełnie. Najchętniej wyrzuciłabym go z kalendarza zupełnie.&lt;br /&gt;Aż minie kwiecień i będzie belle.&lt;br /&gt;Aż minie maj i pojadę do Włoch.&lt;br /&gt;Aż ogarnę kilka spraw i będę umiała powiedzieć na czym stoję.&lt;br /&gt;Chwilowo bowiem, jest dziwnie. A właściwie to nie to, że JEST dziwnie, bowiem wcale nie jest, jest obrzydliwie normalnie, mam tylko takie wrażenie, że tak nie jest, bo nie rozumiem samej siebie. Znowu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, gdyby nie ja, moje życie byłoby takie nudne i przewidywalne...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-655006753955940693?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/655006753955940693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=655006753955940693&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/655006753955940693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/655006753955940693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/03/tik-tak.html' title='tik. tak.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8513213170153711821</id><published>2010-02-28T16:10:00.005+01:00</published><updated>2010-02-28T21:45:27.790+01:00</updated><title type='text'>konsekwentnie niekonsekwentna</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem niebywale konsekwentna w swej niekonsekwencji. Taki temat kuchni na przykład. Gdy ogólnie do pedantki mi daleko (kto widział mój stół roboczy wie o czym mówię),  to w temacie kuchni wychodzi ze mnie faszystka. Naczynia i sztućce muszą być domyte na błysk. Patelnię będę myć, suszyć i macać nawet kilkanaście razy, byle była czysta. Dokładnie oglądam wszystko co wyciągam ze zmywarki i zawsze znajdzie się coś godnego domycia. Po prostu nie użyję niczego co ma na sobie kawałek poprzedniego posiłku, nawet jeśli jest to malutka smuga na spodzie kubka (i nie mówię tu o dnie, a o spodzie, tym na dole). W związku z powyższym większość naczyń z nowej kuchni myłam już dwukrotnie, właśnie wsypałam do zmywarki zawartość koszyczka ze sztućcami, i wkurzyłam się niemiłosiernie, bo nie mogę porządnie domyć gałek od kuchenki (kratki od palników moczą się w wannie). Gdy zaczęłam zastanawiać się czy da radę jakoś rozkręcić gałeczki, tak bym mogła dorzucić je do wanny, uznałam, że chyba zaczynam przeginać. Domyję je jakoś... Chyba.&lt;br /&gt;A w czym niekonsekwencja? Otóż na wyjazdach jestem w stanie zjeść cokolwiek z czegokolwiek. Byle bardzo się nie kleiło. Kubek, w którym wczoraj zrobiłam sobie zupkę chińską (te tłuste zacieki...), przepłuczę sekundę pod zimną wodą (nie zawsze udaje mi się pojechać w luksusowe warunki i mieć dostęp do ciepłej) i zrobię sobie w nim herbatę. Tylko po to, by później znowu go przepłukać i podgrzać w nim parówki. Jedyne od czego nie ma odstępstw, nawet na wyjazdach: słoik z dżemem ma swój nóż i koniec. Nie to żebym jadła dżem (ble), ale jak widzę gdy ktoś pakuje do niego oblizany widelec, czy nóż od masła, to aż mną trzącha. Brr. (w domu oczywiście nie ma odstępstw, słoik z musztardą ma swój nóż, chrzan ma swój - po 11 NIE MIESZAJ!)&lt;br /&gt;Kolejna niekonsekwencja: odpuszczenie sobie jakichkolwiek standardów tyczy się tylko wyjazdów w dzicz. Jadąc do kogoś ze znajomych trzymam standardy domowe. (Tak, warto dawać mnie na zmywak po imprezie... ;-))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę zajrzeć do wanny...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8513213170153711821?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8513213170153711821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8513213170153711821&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8513213170153711821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8513213170153711821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/02/konsekwentnie-niekonsekwentna.html' title='konsekwentnie niekonsekwentna'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4931420006647270373</id><published>2010-02-22T20:03:00.002+01:00</published><updated>2010-02-22T20:06:11.382+01:00</updated><title type='text'>Stanę na jednej nodze, zawiążę sobie oczy, zakręcę się kilkukrotnie i spróbuję zabić smoka.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nic nie jest w stanie zaskoczyć mnie tak bardzo, jak dobrzy znajomi. Zapewne dlatego, że znając ich dobrze zakładam jakieś ich reakcje czy zachowania, a tu bach! Robią coś tak nie w ich stylu, że aż. Żaden tam zbieg okoliczności, szansa jedna na milion czy wygrana w lotto nie mogą się z nimi równać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4931420006647270373?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4931420006647270373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4931420006647270373&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4931420006647270373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4931420006647270373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/02/stane-na-jednej-nodze-zawiaze-sobie.html' title='Stanę na jednej nodze, zawiążę sobie oczy, zakręcę się kilkukrotnie i spróbuję zabić smoka.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-235153504852525333</id><published>2010-02-21T21:49:00.003+01:00</published><updated>2010-02-21T22:15:55.720+01:00</updated><title type='text'>Przeprowadzonam.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziwnie. Nigdy nie mieszkałam sama. Ktoś mi kiedyś nagadał, że każdy musi chociaż przez chwilę w swoim życiu pomieszkać sam, tylko wtedy poznaje się siebie. Trochę chyba bujda, bo znam kilka osób, które same nigdy nie mieszkały, a mimo wszystko wyrosły na całkiem przyzwoite osoby. Może to chlubne wyjątki od reguły? Nie wiem. Wiem, że mnie na pewno się przyda.&lt;br /&gt;Cała sprawa z tą przeprowadzką, to jakiś niewiarygodny wprost fart. Oferta wynajmu mieszkania, w przyzwoitej cenie (czyt: takie, na jakie mnie stać), w rewelacyjnej lokalizacji i pełnym wyposażeniem... Chyba powinnam komuś złożyć ofiarę czy coś.&lt;br /&gt;W samym mieszkaniu już się zakochałam. Zwłaszcza w kuchni, która jest wielka i przytulna. I ma świecące ważki, i owinięte bluszczem lampiony, i zdjęcia, i drewniane blaty, i lodówkę w motylki. I zmywarkę. ;-) I stół na 4 osoby, a ja zawsze kochałam jadać z ludźmi ale rzadko kiedy miałam okazję. Jakby szczęścia było mi mało po raz pierwszy w życiu (znaczy od kiedy skończyłam podstawówkę) nie muszę nigdzie dojeżdżać. Do pracy mam ca 15min, a jak w końcu śnieg stopnieje, to będę chodzić na piechotę. Będę się spóźniać, oj jak bardzo... Do tego ogólnie jest blisko wszędzie. A przynajmniej do tej części wszędzie, która mnie interesuje. I wcale nie mam na myśli tego monopolowego 24h oddalonego o 3min czołgania. Poza tym kolejna niespodzianka: właścicielka mieszkania przyjmowała gości w ramach tego programu, gdzie się ludzie zgłaszają z różnych krajów i przyjmują za free turystów. W związku z czym bez problemu mogę przenocować 5 osób każdemu dając miejsce nie na podłodze. Najs.&lt;br /&gt;Chwilowo tylko nie mam gdzie trzymać majtek, ale w sumie... przecież mieszkam sama. Mogę je powiesić na żyrandolu i nikomu nic do tego, nie?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-235153504852525333?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/235153504852525333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=235153504852525333&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/235153504852525333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/235153504852525333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/02/przeprowadzonam.html' title='Przeprowadzonam.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1536017438753463400</id><published>2010-02-20T23:18:00.003+01:00</published><updated>2010-02-20T23:33:41.784+01:00</updated><title type='text'>No nie wiem.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W komentarzu pod poprzednią notką Borsuk napisał, że chciałby być 'taki poukładany' jak ja. Otóż, nie. Nie chciałbyś. Poukładanie nie istnieje. Istnieją priorytety. Jeśli czegoś chcę, to po prostu przysysam się do tematu i zrobię wszystko by to zdobyć. Czasem czegoś chcę, ale okazuje się, że wcale nie aż tak, jakbym chciała (tak, wiem...) i wtedy odpuszczam. Czyli zostawiam sprawy samym sobie. Zawsze jakoś się rozwiązują. Same. No i wcale nie jestem ani zorganizowana, ani poukładana. W szufladach i na półkach w szafie hoduję chaos. Taki mój, prywatny i okiełznany, bo nigdy nic nie gubię. Decyzje podejmuję pod wpływem impulsów, przeczuć i zwykłego chcenia, a nie na podstawie rozsądnych przesłanek. Mimo iż wiem czego chcę, to nie wiem co przez to rozumiem. Moje życie sprowadza się do wielu różnych zachciewajek, które po prostu realizuję (a od kiedy odkryłam, że większość przeszkód na drodze do ich realizacji istnieje tylko w mojej wyobraźni jest dużo prościej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale niewykluczone, że z tym moim chaosem życiowym jest tak samo jak z mrokiem (który jest we mnie!), pesymizmem, cynizmem i mizantropią. Znaczy bullshit. Muszę się Guni zapytać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Jutro się wyprowadzam. (ha!)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1536017438753463400?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1536017438753463400/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1536017438753463400&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1536017438753463400'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1536017438753463400'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/02/w-komentarzu-pod-poprzednia-notka.html' title='No nie wiem.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5394845510631467663</id><published>2010-02-16T22:37:00.002+01:00</published><updated>2010-02-16T22:53:33.123+01:00</updated><title type='text'>Dalekosiężnie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pewnych rzeczy nie muszę zapisywać. Tkwią w pamięci, nieraz bardziej pewne i konkretne niż wspomnienia z wczoraj. I tak: dokładnie wiem co będę robić w każdy weekend kwietnia. W pierwszy maja. No ale to oczywisty termin akurat. Wiem co będę robić w ostatni weekend maja, długi czerwcowy i trzy z pięciu lipcowych. Część sierpnia też już jest zaklepana. Chwilowo nie ruszyłam września. Ale połowę października mam zaklepaną od jesieni. I przyznam, że nie rozumiem, gdy ludzie mi mówią "nie wiem co wtedy będę robić, nie mogę się zdeklarować". O ile nie ma się pracy wymagającej nagłych wyjazdów, lub wybitnie chorowitego dziecka, to co stoi na przeszkodzie? Mam wrażenie, że chyba tylko lenistwo, a przecież tak niewiele trzeba, by samodzielnie planować sobie życie, bez czekania na okoliczności, które zrobią to za nas.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5394845510631467663?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5394845510631467663/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5394845510631467663&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5394845510631467663'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5394845510631467663'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/02/dalekosieznie.html' title='Dalekosiężnie.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4224820912932048195</id><published>2010-01-31T23:52:00.004+01:00</published><updated>2010-02-01T00:01:32.936+01:00</updated><title type='text'>Przetrwałam. Dziękuję. Chcę do Brazylii.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakimś cudem przetrwałam weekend. Cudem i dzięki Meg, która przez pewien czas przejęła moje codzienne obowiązki. Zabrała mi jedzenie z domu, bo przecież wiadomo, że ja o tym nie pomyślę, doniosła ciepłą zupę w odpowiednim momencie, bo mnie się wydawało, że nie jestem głodna, zabiła mnie kilka razy z półobrotu, wtedy gdy potrzebowałam akurat umrzeć ze śmiechu... Bo wiecie, odkryłyśmy konsole do gier. To była już druga impreza, na której miałyśmy okazję pookładać się po mordach, mając na sobie 15cm szpilki i lateksowy kostium eksponujący biust i talię osy. Albo jedwabną piżamę i woka na głowie. Albo skórzane spodnie i kamizelkę. Albo kostium misia panda w różowych okularach. Ech... "Leż dziwko! Na ziemię mówię!" już nie będzie nigdy miało tego wydźwięku, co wcześniej... Hermetyczne, wiem. ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I te drinki z ogórkiem... Strasznie podstępne są. Jak łasice.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4224820912932048195?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4224820912932048195/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4224820912932048195&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4224820912932048195'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4224820912932048195'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/01/przetrwaam-dziekuje-chce-do-brazylii.html' title='Przetrwałam. Dziękuję. Chcę do Brazylii.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-899881564192365556</id><published>2010-01-28T22:50:00.004+01:00</published><updated>2010-01-28T23:04:06.083+01:00</updated><title type='text'>Marzy mi się różowa pianka między uszami</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ogólnie to jadę na jakimś podejrzanie przewlekłym haju już prawie rok. Ptaszki ćwierkają nonstop, muzyka gra i tak dalej. Jest fantastycznie do wyrzygania. Czasem jednak zdarza się  dzień jak dziś, kiedy to mam wrażenie, że chyba odchorowuję jakieś stresy. Warczę trochę na ludzi. Wkurza mnie większość rzeczy. Konieczność podjęcia decyzji i odpowiedzialności mnie odrzuca, obrzydza i nudzi. Wybitnie wprost wkurza mnie brak decyzyjności u innych (znaczy takie rozmemłane kluchy, którym jest wszystko jedno w każdym temacie, wkurzają zawsze, ale tym razem zdecydowanie bardziej.). Wkurza mnie, gdy z równorzędnymi partnerami z zarządu coś omawiamy, a i tak kończy się na spojrzeniach w moją stronę. Wkurza mnie, że muszę wszystko tłumaczyć. Wkurza, że nie rozumieją zanim nie powiem. Wkurza, że zamiast uprzeć się na cel, widzą same przeszkody. Wkurzają mnie kompromisy, układy i konstrukcja rzeczywistości. Sama bym ją lepiej zorganizowała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;AGHR. Niech już będzie jutro. Niech mnie ktoś przytuli. Niech ktoś za mnie zrobi chociaż część rzeczy, niech za mnie pomyśli, niech za mnie zdecyduje. Marzy mi się taki jeden dzień bycia bezmyślną paprotką, a nie jakąś pieprzoną wyrocznią.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-899881564192365556?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/899881564192365556/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=899881564192365556&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/899881564192365556'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/899881564192365556'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/01/marzy-mi-sie-rozowa-pianka-miedzy.html' title='Marzy mi się różowa pianka między uszami'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7435723989839792296</id><published>2010-01-24T01:13:00.002+01:00</published><updated>2010-01-24T01:25:57.659+01:00</updated><title type='text'>Serendipity</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po polskiemu nie ma takich ładnych słówek. A szkoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo moich usilnych starań, to właśnie seredipity zadziwiająco często miesza mi w życiu. Fakt,  wbrew zdrowemu rozsądkowi i doświadczeniu daję się mu (jej?) prowadzić za rączkę, dopiero potem zaczynam myśleć. Beznadziejna kolejność, przyznaję.&lt;br /&gt;Ech, kiedyś, gdy będę duża, będę rozsądniejsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż... może lepiej nie? W końcu to mieszanie bywa nieraz bardzo przyjemne... A skoro już o przyjemnościach mowa, to czy ktoś nie widział gdzieś moich grabi? Z chęcią bym w nie wdepnęła. Mimo iż oczywistym jest, że skończy się tak, jak zwykle kończy się deptanie grabi. Po prostu muszę się przetestować i zahartować. No i zabawić też troszeczkę. ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7435723989839792296?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7435723989839792296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7435723989839792296&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7435723989839792296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7435723989839792296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/01/serendipity.html' title='Serendipity'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7485511788659594233</id><published>2010-01-04T22:39:00.003+01:00</published><updated>2010-01-04T23:27:13.821+01:00</updated><title type='text'>Po Roku Mintaja...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... nieuchronnie musiał nastać Rok Fafika. Każde dziecko to wie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Mintaj, mityczna ryba, której nikt nigdy nie widział, ale o której istnieniu wiedzą wszyscy. Każdemu wydaje się, że ją zna, że jest mu bliska. ALE! czy tak jest naprawdę? Bo kto z nas kiedykolwiek naprawdę widział mintaja? Jego mądre oko? Jego kształtny ogon? Jego kręgosłup?&lt;br /&gt;No właśnie...&lt;br /&gt;Rok temu, gdy ubrana w 18 warstw i czapkę uszatkę, piłam szampana z plastikowej butelki z dzióbkiem, a fajerwerki wybuchały mi nad głową tak nisko, że chciałam się położyć na chodniku, by mieć lepszy widok, obiecałam sobie, że to będzie dobry rok. Że zaprę się nogyma i ręcyma, że nie dam się więcej, że będzie tak, że aż. I wiecie co? Było nawet lepiej.&lt;br /&gt;W Roku Mintaja przeimprezowałam łącznie ponad 3 miesiące w towarzystwie Meg (policzone!), a ponieważ mamy jednak do siebie w cholerę daleko i zdarzało mi się czasem pobawić bez niej, mogę spokojnie założyć, że bawiłam się co najmniej przez 1/3 roku. Zmieniłam pracę na lepszą (a nawet po prostu bardzo dobrą). Zostałam panią prezes. Wprawdzie w tym przypadku nie wiem jak i czemu, ale jednak. Pojechałam na najlepsze wakacje ever. Zrobiłam kilka tak pięknych głupot, że aż z chęcią bym je tu opisała, ale chyba mi jednak nie wypada. Jeszcze. A co najlepsze - dogadałam się sama ze sobą. Życie przestało być przykrą przypadłością, którą trzeba jakoś tam przetrwać. Ludzie przestali być upierdliwą stonką (znaczy nadal są, ale umiem mieć ich w dupie i nie zatruwać sobie życia ich przypadłościami), a zaczęli być fantastyczną zmienną tego świata. Ja sama przestałam być żałosną idiotką, i z tego akurat wybitnie jestem dumna. Wprawdzie żałosna bywam nadal, a idiotką jestem nieprzerwanie, ale teraz przynajmniej robię to świadomie i czuję się z tym doskonale (bo wiecie, to tak jak z nieprzepisową jazdą samochodem - łamanie przepisów nie jest aż tak niebezpiecznie, dopóki wie się jakie przepisy akurat się łamie. Na kursie się dowiedziałam, nie?).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, ja naprawdę nic nie biorę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecałam sobie, że w Roku Fafika będzie przynajmniej tak dobrze jak przez ostatnie 12 miesięcy (ale liczę, że będzie jeszcze lepiej. W końcu to i tak ode mnie tylko zależy).)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, a Wam życzę, aby nastał i Wasz rok Mintaja, asap. :-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7485511788659594233?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7485511788659594233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7485511788659594233&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7485511788659594233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7485511788659594233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2010/01/po-roku-mintaja.html' title='Po Roku Mintaja...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4680874568800322847</id><published>2009-10-17T22:13:00.002+02:00</published><updated>2009-10-17T22:21:05.560+02:00</updated><title type='text'>spadek czy coś</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak, zdecydowanie nie chcę wyrosnąć na osobę jaką jest moja mama. Trochę ciężka sprawa, bo wredny charakterek mam cały po niej, no ale przynajmniej mam dostępny do wnikliwych obserwacji egzemplarz, na którego błędach mogę się uczyć. (aghr...)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4680874568800322847?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4680874568800322847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4680874568800322847&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4680874568800322847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4680874568800322847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/10/spadek-czy-cos.html' title='spadek czy coś'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1257745288784783543</id><published>2009-10-12T20:06:00.002+02:00</published><updated>2009-10-12T20:14:07.732+02:00</updated><title type='text'>Aghr.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zawsze, od czasów Antygony, która nie miała wyjścia, bo ją zamurowali, instytucja losu mnie wkurzała. Nigdy mnie nie przekonywało podejście, że coś ma być tak, bo tak ma być (i już!). Że jakie już? Że dlaczego? Że nie! Z czystej przekory nie! Bo nie! Los jest dla masochistycznych leniwców, ja tam się nie zgadzam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(co w kontekście obrośniętego mchem leniwca, którego pielęgnuję wewnątrz siebie, i niektórych moich dziwnie debilnych zachowań może brzmieć cokolwiek niewiarygodnie, ale cóż. To tylko tak brzmi.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz (ha!) właśnie odkryłam kolejną rzecz, którą naprawdę lubię robić. Wybierać (i kupować) krawaty. Mrau.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała ta notka jest lekko bez sensu. Wiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1257745288784783543?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1257745288784783543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1257745288784783543&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1257745288784783543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1257745288784783543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/10/aghr.html' title='Aghr.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-6871836907117215014</id><published>2009-10-09T20:03:00.002+02:00</published><updated>2009-10-09T20:05:48.509+02:00</updated><title type='text'>Z gada.</title><content type='html'>Tym razem trochę mnie poniosło. Ale sam był sobie winien. ;-) Zostawiam nr gg, gdyby ktoś był zainteresowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;5964572&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;14:43:38&lt;br /&gt;czesc&lt;br /&gt;lubisz seks??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motylanoga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;14:59:41&lt;br /&gt;oczywiście&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;15964572&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;14:59:52&lt;br /&gt;a probowalas wszystkiego juz?&lt;br /&gt;15:01:09&lt;br /&gt;jestes?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motylanoga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;15:01:10&lt;br /&gt;aha, najfajniej było gdy okazało się, że jednak jestem flatufilką&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;15964572&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;15:01:24&lt;br /&gt;nie wiem co to znaczy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motylanoga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;15:01:32&lt;br /&gt;oj, musisz tego spróbować!&lt;br /&gt;15:01:40&lt;br /&gt;jest fantastycznie&lt;br /&gt;15:01:58&lt;br /&gt;wpierw romantyczna kolacja z fasolką i kapustką, a potem cała noc rozkoszy!&lt;br /&gt;15:02:32&lt;br /&gt;i nie wiesz co to jest flatufilia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;15964572&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;15:02:42&lt;br /&gt;wiem&lt;br /&gt;15:02:44&lt;br /&gt;mam google&lt;br /&gt;15:02:46&lt;br /&gt;fujjjjjjjjjj&lt;br /&gt;15:02:48&lt;br /&gt;pa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;motylanoga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;15:03:11&lt;br /&gt;nietolerancyjny buc!&lt;br /&gt;15:03:14&lt;br /&gt;pa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-6871836907117215014?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/6871836907117215014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=6871836907117215014&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6871836907117215014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6871836907117215014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/10/z-gada.html' title='Z gada.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2014032848389491822</id><published>2009-10-06T21:16:00.002+02:00</published><updated>2009-10-06T21:23:15.332+02:00</updated><title type='text'>Kolejna glemboka lefleksja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopadło mnie znowu życie, z którym jak się okazuje, można sobie poradzić. Przedziwne uczucie. Do tej pory wydawało mi się, że to działa jakoś tak, że coś tam się PRZYTRAFIA, że jest albo ok, albo nie, że ponieważ to się przytrafiło, to zbiera się tego konsekwencje, a potem przytrafia się kolejna rzecz. To tak w dużym skrócie oczywiście. Tymczasem odkryłam, że to wcale nie tak. Że nie dość, że mogę mieć wpływ na to co mi się przytrafia, to na dodatek rodzaj konsekwencji zależy w dużej mierze tylko ode mnie. I przyznam, rewolucja po raz kolejny. To już któraś w tym roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym to ostatnio rozwaliłam sobie znowu kolano, kostkę, nadal pluję płucami, oskalpowałam sobie palec i ogłuchłam na jedno ucho. Nie pytajcie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2014032848389491822?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2014032848389491822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2014032848389491822&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2014032848389491822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2014032848389491822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/10/kolejna-glemboka-lefleksja.html' title='Kolejna glemboka lefleksja'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-281211720601330268</id><published>2009-10-01T23:19:00.003+02:00</published><updated>2009-10-01T23:37:26.270+02:00</updated><title type='text'>COŚ strasznego z poprzedniej notki...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Muszę to sobie zapisać, ku pamięci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zaczęło się w sobotę gdy poszliśmy na tatara. Niezastąpiona Izabela postawiła nam na dzień dobry na stole talerzyk z ogórkami i kiszoną kapustą. Nie dała do tego talerzyków, ani widelców, ale co tam. Kaen wyjadał kapustę palcami. Potem była wódka, awaria i takie tam. A potem była niedziela rano, kiedy to kaen wstał i zniknął. Wrócił po jakimś czasie ze wizją śniadania, którą udało mu się nawet zrealizować. Poza pyszną jajecznicą chciał nam zaserwować worek kapusty. Kiszonej. Dziwnym trafem nie mieliśmy na nią ochoty. Wprawdzie zjedliśmy jajecznicę pod szampana, ale ta kapusta jednak... nie. Nie był to po prostu ten smak. Gdy przyszedł czas na wyjście posiedzieliśmy jeszcze chwilę, tylko po to by później móc się spieszyć. Joker obdarował nas jakąś okrutną ilością piw, kaenowi chciał wcisnąć chleb, a każdemu usiłował podarować kapustę. Ja nie chciałam, Meg ani kaen też nie... W zamieszaniu ktoś położył worek na komodzie. Naprawdę nie wiem co mnie tknęło, ale zbierając z niej swoje rzeczy po prostu otworzyłam szufladę i zgarnęłam do niej kapustę. Taki dziwny odruch mam, czy coś. Widziała to Meg, widział kaen. Nie wiem jakim cudem Joker tego nie zauważył. Z mieszkania wyszliśmy z kamiennymi twarzami, ze śmiechu popłakaliśmy się dopiero w windzie. Chcieliśmy następnego dnia wysłać do pracy Jokera anonima (takiego rasowego, z wyrywanymi literkami z gazet) z tekstem "Górna szuflada pod lustrem", ale jakimś cudem Joker natrafił na kapustę sam. Miał szczęście. ;)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-281211720601330268?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/281211720601330268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=281211720601330268&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/281211720601330268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/281211720601330268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/10/cos-strasznego-z-poprzedniej-notki.html' title='COŚ strasznego z poprzedniej notki...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-6370750338649995292</id><published>2009-09-27T21:06:00.007+02:00</published><updated>2009-09-27T22:07:03.407+02:00</updated><title type='text'>American dream, czyli kolejna hermetyczna relacja, którą liczę, że przeczytam za kilka lat i się wzruszę</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie samymi serialami zza oceanu i książkami z fatalnymi okładkami człowiek żyje. Pojechałam więc z Meg na wystawę. Tak się jakoś złożyło, że wystawa znajduje się w Krakowie, co pociągnęło za sobą pewne konsekwencje, ale o tym&lt;span&gt; może za chwilkę&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;, &lt;/span&gt;wpierw wystawa&lt;span style="font-style: italic;"&gt;. &lt;/span&gt;Ze &lt;a href="http://www.amerykanski-sen.pl/"&gt;strony&lt;/a&gt; niewiele można się dowiedzieć (cholerni artyści), więc pojechałam na nią niemal w ciemno, prawie nie wiedząc co tam zobaczę. Maszerując na azymut doszłyśmy idealnie pod muzeum w międzyczasie udzielając jakiejś zgubionej duszy pomocy ze znalezieniem drogi, w końcu żadna z nas z Krakowa nie jest, ale co tam. Wiedziałyśmy. A przynajmniej Meg wiedziała. Jak zwykle.. A wystawa? Zawiodłam się trochę. Fakt, spodziewałam się czegoś innego, no i byłam tylko na jednej z części całej wystawy, ale jednak. Dwie rzeczy przykuły moją uwagę. Niesamowite obrazy realistyczne (zastanawiam się tylko po co malować coś takiego, ale co tam. Przynajmniej widać warsztat niesamowity.)  oraz bar, w którym rozsiadłam się z Meg na wysokich stołkach i przez pleksi oglądałyśmy zdjęcia wyświetlane na ścianie. Taki bar mogłabym prowadzić. Pierwszym (ostatnim i najlepszym) skojarzeniem jakie z nim miałam były te zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sr-70YehiKI/AAAAAAAACKk/dwtexDeoeTQ/s1600-h/eugenio+recuenco-lavazza+calendar07-flickr-wicked+halo.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sr-70YehiKI/AAAAAAAACKk/dwtexDeoeTQ/s400/eugenio+recuenco-lavazza+calendar07-flickr-wicked+halo.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386230187956471970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sr-70BQgfnI/AAAAAAAACKc/4ZSrdDxuW70/s1600-h/600_calendar_5.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 298px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sr-70BQgfnI/AAAAAAAACKc/4ZSrdDxuW70/s400/600_calendar_5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386230181723668082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Fotografie pochodzą z mojego ukochanego &lt;a href="http://www.lavazza.com/corporate/en/lavazzastyle/calendars/2007.html"&gt;kalendarza Lavazzy&lt;/a&gt;. Reszta wystawy jakoś nie utkwiła mi w pamięci...&lt;br /&gt;A teraz te konsekwencje...&lt;br /&gt;W drodze powrotnej z muzeum dostałam gorączki. Zawrotów głowy i takich tam. Nie to, że to muzeum tak na mnie podziałało, chora już do Krakowa przyjechałam i byłam pogodzona z faktem, że czuję się jak szmata i będę się tak czuła jeszcze kilka dni. Łaziłyśmy zatem po sklepach, a ja wybrzydzałam w potencjalnych knajpach gdzie mogłabym w końcu usiąść i popić procha. Kolejnego tego dnia. Tak, to był weekend pod znakiem ćpania, kaszlenia, rzężenia i wydawania różnych ciekawych dźwięków. Gdy zjadłyśmy obrzydliwe sałatki, a ja popiłam leki piwem odbiło mi trochę i zaczęłam domagać się Kefirków. Nie, nie chodzi o produkt spożywczy. To taki kryptonim. Dlaczego całej akcji nadałyśmy kryptonim? Nie wiem. Zapewne dlatego, że mogłyśmy, no i tak niepomiernie nas to bawiło... Po kefirkowej akcji rozpoczęła się impreza na dobre. Było Re, potem koko (pamiętam nazwę tylko dlatego, że ciągle wydaje mi się, że to było go-go, ale wiem, że nie mogło być) i bardzo fajna piwnica. To jednak jest coś cudownego, gdy idzie się do czegoś co jest skrzyżowaniem baru mlecznego z czymś lepszym, kupuje się pieczeń i zupę, a ponieważ nie ma miejsc schodzi się z tym jedzeniem do piwnicy knajpy obok, gdzie w jakiś magiczny sposób na stole pojawiają się wiśniówki. I kolejne. I jeszcze jedne.&lt;br /&gt;Gdy już udało nam się wrócić do domu popłakałam się ze śmiechu czytając opakowanie proszku do prania. "Majonez do koktajli" forever! Śliwowicy nie tknęłam, prawie. Za trzeźwa byłam. Stety.&lt;br /&gt;Sobota była dla mnie ciężka. Moje gardło się lekko rozstroiło, a prochy zaczeły działać na dobre dopiero około 19, kiedy to udało nam się odnaleźć kaena i nie narobić mu jednakowoż obciachu przy znajomych. Byliśmy mili i prawie taktowni. I zapragnęliśmy tatara. "Dzień dobry, nazywam się Izabela i będę dziś państwa obsługiwać" zaparło nam dech w piersiach. Ale warto było. Tatar, będący przystawką, nakarmił nas na całą noc, cytrynówka była dobra i dowiedziałam się jak się zabija sadowników. Po tatarze była wódka za 4zł, kreska z cukru, awanturka (makrela, serek i pomidory) i pogłębiające się uczucie, że jestem tam gdzie być powinnam. A potem był Stary Port z wybuchającym piwem i pieczonym indykiem będącym pęcherzem pławnym. And last, but not least! AWARIA. I jej szóste urodziny. OMG. …enough is never enough…               &lt;!-- end header --&gt; Wymiękłam o 3. Brak telnu w atmoseferze wyjatkowo mi doskwierał, więc porzuciliśmy z kaenem Meg i Joka na pastwę baru i wróciliśmy. Co Meg z Jokerem robili ciężko powiedzieć, nie byli zbyt wylewni rano, gdy już skoro świt o 7 udało im się wrócić. A nie wychodzili ostatni z knajpy... Fakt, że Joker rozerwał w jakiś sposób swój skórzany pasek od spodni jest tylko jedną z ciekawych poszlak, jednych z gatunku tych, które wieszają nieme pytanie w powietrzu i nigdy nie otrzymuje się na nie wyczerpującej odpowiedzi. Liczymy, że on po prostu mocniej odetchnął.&lt;br /&gt;Dziś rano wypiliśmy szampana (nie pytajcie), zrobiliśmy coś strasznego (nie pytajcie) i w bólach wróciliśmy do domu. Bez sensu.&lt;br /&gt;Jak zawsze mam poczucie niedosytu, tęsknię, i wpadam w małą paniczkę - co ja zrobię z kolejnym weekendem? Wychodzi mi, że nigdzie nie jadę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;#stado uzależnia.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-6370750338649995292?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/6370750338649995292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=6370750338649995292&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6370750338649995292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6370750338649995292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/09/american-dream-czyli-kolejna.html' title='American dream, czyli kolejna hermetyczna relacja, którą liczę, że przeczytam za kilka lat i się wzruszę'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sr-70YehiKI/AAAAAAAACKk/dwtexDeoeTQ/s72-c/eugenio+recuenco-lavazza+calendar07-flickr-wicked+halo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4854954018769466298</id><published>2009-09-15T21:11:00.004+02:00</published><updated>2009-09-15T21:26:04.188+02:00</updated><title type='text'>Ja naprawdę nic nie biorę!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja po prostu doszłam do ładu ze sobą. No prawie.&lt;br /&gt;Muszę się pozbyć poczucia tymczasowości. Moje życie to zawsze były jakieś etapy, który kiedyś tam miały się skończyć. Czasem miało to sens, zwykle żadnego, ale jakoś tam działało. Złapałam się na tym, że delektując się jednym z barwniejszych okresów mojego życia gdzieś tam podświadomie czekam aż znowu będzie &lt;span style="font-style: italic;"&gt;normalnie&lt;/span&gt;. Głupie to, bo to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;normalnie&lt;/span&gt; jest gorsze. Nudniejsze. Ustaliłam więc coś sama ze sobą - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;nienormalnie&lt;/span&gt; będzie już zawsze. O. Muszę tylko się pilnować, a powinno się udać. Okrutnie warte to jest zachodu w każdym razie. Poza tym Meg znowu zmieniła moje życie. Znowu na lepsze. Jedna prawda objawiona przy kawie, na kacu i nagle wszystko robi się TAKIE proste i TAKIE oczywiste, że aż dziw mnie bierze, że sama na to nie wpadłam. Guniu, serio, uratowałaś mnie w pewnym pokręconym sensie. W końcu to Ty też mi (i sobie?) uświadomiłaś, że przecież należy nam się wszystko. Naprawdę, nie znajduję żadnego powodu dlaczego miałoby nie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Idę więc cieszyć się sznurkiem :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sq_pAztHnlI/AAAAAAAACKU/I_pkJCFRoTE/s1600-h/funny-pictures-cat-loves-sparkling-string.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 353px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sq_pAztHnlI/AAAAAAAACKU/I_pkJCFRoTE/s400/funny-pictures-cat-loves-sparkling-string.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381776279819755090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4854954018769466298?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4854954018769466298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4854954018769466298&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4854954018769466298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4854954018769466298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/09/ja-naprawde-nic-nie-biore.html' title='Ja naprawdę nic nie biorę!'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/Sq_pAztHnlI/AAAAAAAACKU/I_pkJCFRoTE/s72-c/funny-pictures-cat-loves-sparkling-string.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5113292443351873373</id><published>2009-09-07T21:09:00.003+02:00</published><updated>2009-09-07T21:41:36.916+02:00</updated><title type='text'>Violetta. Przez fał i dwa te.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Oł. Maj. Gad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fantastyczna impreza, nie ma co. Stado jak zawsze nie zwiodło, a nawet momentami przerosło najśmielsze oczekiwania. Sama siebie też przerosłam, zwłaszcza gdy okazało się, że podczas nocnego spaceru udało mi się rozwalić sobie nogę do krwi i nawet tego nie zauważyć.  Co ciekawe uczyniłam sobie to trampuniami ukochanymi, a nie tymi zadziwiająco wysokimi szpilkami jakie wręczyła mi Marta, i w których jakimś cudem udało mi się nie złamać sobie nic. Wytańczona i wykończona umarłam wczoraj i odsypiałam. 12h. Zadziwiające jak takie wyczerpanie potrafi naładować baterie. Te psychiczne zwłaszcza.&lt;br /&gt;Z żalem wyrzuciłam różowe legginsy, które mocno ucierpiały od mercedesa (z którego odpadł jeden svarowski! Bu!). Z równym bólem schowałam jebutnie różowe kolczyki, których zapewne więcej nie będę miała fantazji założyć. Dobrze chociaż, że z koszulki mogę odzyskać czarny topik. I uszka, też sobie jeszcze poużywam, świetnie się w nich myje zęby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla niezorientowanych: impreza odbyła się pod hasłem DresParty. Byliśmy Krysiami i Misiami (najtwardszymi na dzielni!). Tańczyliśmy do "Romantycznych Hitów Dance" i byliśmy  tandetni do granic. Nie było dla nas świętości, gust i smak zostały na te kilkanaście godzin wykluczone z użytku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I doprawdy, czyżby ktoś przed imprezą się zapierał, że jest z frakcji, która nie tańczy? Hhh...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu małe foto poglądowe zrobione przez Foo:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SqVgFrs7pEI/AAAAAAAACKE/Jv2BPh-X8Wk/s1600-h/dres.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 285px; height: 380px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SqVgFrs7pEI/AAAAAAAACKE/Jv2BPh-X8Wk/s400/dres.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378810980710720578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5113292443351873373?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5113292443351873373/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5113292443351873373&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5113292443351873373'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5113292443351873373'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/09/violetta-przez-fa-i-dwa-te.html' title='Violetta. Przez fał i dwa te.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SqVgFrs7pEI/AAAAAAAACKE/Jv2BPh-X8Wk/s72-c/dres.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1626190112947700908</id><published>2009-09-03T21:43:00.002+02:00</published><updated>2009-09-03T22:07:15.630+02:00</updated><title type='text'>Nie żałuję...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...żadnej imprezy, na którą pojechałam, a żałuję każdej na której nie byłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko się z Meg nie zgodzić. Za mną dwa weekendy w górach, bo jak wiadomo żadna impreza nie jest za daleko, więc zupełnie normalną rzeczą wydało mi się, że pojadę sobie w piątek do Małego Cichego, wrócę w niedzielę i powegetuję do kolejnego piątku tylko po to by znów zmierzyć się z kilometrami. Ale przecież warto było! Zawsze jest warto. Bo nie ważne gdzie, ważne z kim. Chociaż 'gdzie' w kontekście Małego Cichego jednak robi różnicę, bo tam faktycznie jest jakoś tak przejrzyściej i soczyściej.&lt;br /&gt;I tak dla pamięci chciałam sobie zapisać:&lt;br /&gt;- co by było gdyby kobiety umiały ruszać wargami sromowymi? (i tu wizja tancerki flamenco, która już nie musi trzymać w dłoniach kastanietów i może nosić 5l kufle piwa)&lt;br /&gt;- gołąb na łóżku, który był tak głupi, że aż chciał się z nami zaprzyjaźnić&lt;br /&gt;- nocne spławianie piwa do morza, które było o tyle nieoczekiwane co zabawne&lt;br /&gt;- jezus wychodzący z namiotu. Następnym razem bierzemy kawałek brezentu...&lt;br /&gt;- spacer i gwiazdy i droga mleczna i ciemne krzaki, w których można robić siku&lt;br /&gt;- Le Chalet z Santa Croche (?) i bajeczne eskalopki... mrrr&lt;br /&gt;Cudowny to był Rybik, mimo iż w moim wykonaniu taki okazjonalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napawam się tym wszystkim i tylko czasem mam wrażenie, że to ktoś mi codziennie dosypuje przyjazne tebleteczki do herbaty.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1626190112947700908?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1626190112947700908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1626190112947700908&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1626190112947700908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1626190112947700908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/09/nie-zauje.html' title='Nie żałuję...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3978532980798321982</id><published>2009-08-16T22:35:00.002+02:00</published><updated>2009-08-16T22:45:50.730+02:00</updated><title type='text'>#degeneratki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Była sobota, południe. Było ciepło. Słonecznie. I błogoooo. Było zimne piwo, leżaki i Meg. Był też ambitny plan na cały dzień. Pomalować paznokcie. Nie wyszło. Niestety. Chociaż Naprawdę Się Starałyśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poproszę taki weekend jeszcze dwa razy, na wynos. I jeden na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3978532980798321982?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3978532980798321982/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3978532980798321982&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3978532980798321982'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3978532980798321982'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/08/degeneratki.html' title='#degeneratki'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7721054560751294386</id><published>2009-08-12T23:38:00.003+02:00</published><updated>2009-08-12T23:44:17.366+02:00</updated><title type='text'>spadające perseidy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wróciłam z knajpy, zgarnęłam z kanapy kocyk i pobiegłam na taras oglądać spadające gwiazdy. Cudowność... Ciepło (względne), cicho, ciemno... Przypomniał mi się wyjazd nad Dadaj sprzed kilku lat, gdy leżeliśmy na moście i słuchaliśmy tupania jeża. I było tak wspaniale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech.&lt;br /&gt;Przez tą krótką chwilę zobaczyłam dziś trzy. Życzeń miałam tylko na dwie.&lt;br /&gt;Jedno zostawię sobie na czarną godzinę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7721054560751294386?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7721054560751294386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7721054560751294386&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7721054560751294386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7721054560751294386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/08/spadajace-perseidy.html' title='spadające perseidy'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1102134095610198566</id><published>2009-08-11T21:46:00.003+02:00</published><updated>2009-08-11T22:05:49.440+02:00</updated><title type='text'>Bo to takie proste jednak jest.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiem, że to nie będzie bardzo odkrywcze, ale naprawdę wyjątkowo cudownym uczuciem jest mieć świadomość, że ma się na kim polegać. Niemalże we wszystkim. I nie mam wcale na myśli jakieś przewrotnej interpretacji powiedzenia, że jeśli chce się na kimś polegać, to najlepiej na sobie. W mojej skromnej opinii jest ono głupie i nieproduktywne, a wprowadzone w życie frustrujące, dołujące i przygnębiające. I w ogóle ące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak, jestem naiwną blondynką, i jest mi z tym zajebiście. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1102134095610198566?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1102134095610198566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1102134095610198566&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1102134095610198566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1102134095610198566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/08/bo-to-takie-proste-jednak-jest.html' title='Bo to takie proste jednak jest.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8393560881902933039</id><published>2009-08-10T22:17:00.004+02:00</published><updated>2009-08-10T22:48:57.535+02:00</updated><title type='text'>bo ja jestem taka dziwna...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W piątek poszłam na wernisaż kolegi, po którym było małe afterparty w jego firmie, na którym tradycyjnie byłam ja, jakieś dwie dziewczyny (z czego imię znałam jednej) i jakieś dziesiąt facetów. Czyli normalnie. Nienormalnie natomiast pytał Jasiek, który jak widać, po kilku kolejkach czystej zaczyna być ciekawski:&lt;br /&gt;- Noga, jak Ty się tu czujesz?&lt;br /&gt;- Ych?&lt;br /&gt;- No jak się tu odnajdujesz?&lt;br /&gt;- Eee, ale o co pytasz?&lt;br /&gt;- No jak się czujesz, Ty jedna i sami faceci...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam, ale jak niby miałabym się czuć? Miś, który bardzo nie lubi jak się tak o nim mówi, powiedziała kiedyś coś bardzo mądrego: co jest fajnego w pójściu na imprezę, na której jesteś Ty jedna i dwudziestu facetów? ... Pójście na imprezę, na której jesteś Ty jedna i dwudziestu facetów. Więc jakby to jaśniej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Świetnie się czuję, czemu miałabym inaczej?&lt;br /&gt;- No bo Ty jedna i sami faceci...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On ma chyba jakiś problem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale o co chodzi? Jesteście fajni, więc nie wiem w czym miałabym mieć problem?&lt;br /&gt;- No bo jesteś kobietą, wiesz, zwykle na imprezach zbijacie się w stadka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż, nigdy nie uważałam, że kobiety są najbardziej rozgarniętymi ze stworzeń...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Ale czemu miałabym coś takiego robić? Zwłaszcza, że nie bardzo miałabym się z kim w te stadko zbijać, nawet jakbym chciała. Znam Was, lubię, fajni jesteście. O co Ci chodzi tak właściwie?&lt;br /&gt;- Nietypowa jesteś.&lt;br /&gt;- Ja nietypowa? To Ty jakieś dziwne kobiety znasz...&lt;br /&gt;- No właśnie o tym mówię!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Eee... taaaak...? Lekarz kazał przytakiwać. Po dłuższej indagacji dowiedziałam się, że jestem 'nietypowa' bo umiem rozmawiać z mężczyznami jak równy z równym. Po tym jak już przestałam się rechotać (bo podobnej bzdury dawno nie słyszłam) rzuciłam w eter kolejną herezję "bo kobiety gadaj o bzdurach, z nimi to dopiero problem prowadzić nijaki small talk!". Panowie spojrzeli na mnie jak na kosmitkę i niepewnie przyznali mi rację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy zrozumiałam jedną rzecz. Oni naprawdę mają przechlapane w życiu jeśli są hetero...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8393560881902933039?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8393560881902933039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8393560881902933039&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8393560881902933039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8393560881902933039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/08/bo-ja-jestem-taka-dziwna.html' title='bo ja jestem taka dziwna...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1769661270855459414</id><published>2009-08-07T11:24:00.001+02:00</published><updated>2009-08-07T11:29:00.851+02:00</updated><title type='text'>Każdy Rok Mintaja ma dwie strony</title><content type='html'>&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;Spotkałam się wczoraj z dawno niewidzianą przyjaciółką. Na spotkanie szłam z uśmiechem od ucha do ucha nie mogąc się doczekać opowiedzenia jej o tych wszystkich wyjazdach, zmianach i pomysłach, które ostatnio nadają ton mojemu życiu, niestety okazało się, że natura nie lubi próżni, i ktoś musi kaca mieć, aby pić mógł ktoś.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;I tak… G. została zwolniona z pracy, niesprawiedliwie i chamsko. A. okazała się być wredną wydrą po wielokroć i narobiła ‘koleżankom’ tak koło dupy, że aż. Mąż J. ma białaczkę, co oczywiście jest złem wcielonym, bo jest to para najlepszych ludzi jakich znam, i ostatnią rzeczą na jaką sobie zasłużyli to przewlekła, ciężka choroba. Dzięki bogom mają dawcę... Mąż R. okazał się być jednak takim skurwysynem, jakim spodziewałyśmy się, że będzie, na razie uderzył ją tylko raz, i wszyscy (poza samą R.) wiedzą, że to dopiero rozbiegówka. Do tego okazało się, że R. nie ma pewnego ważnego narządu i nie może zajść w ciążę, co oczywiście jest dramatem, ale może w kontekście jej męża-skurwysyna chwilowo wyjdzie jej na dobre. Ostatnią rzeczą jakiej jej teraz potrzeba to dziecko. And last, but not least: K. zawsze miała świetne relacje ze swoim ojczymem, którego nazywa oschle „mężem swojej matki” od czasu gdy odkryła, że zainstalował ukrytą kamerę w łazience. Tak, jej ojczym, z którym mieszkała od 20 lat chciał ją podglądać w łazience. Kamerę na szczęście znalazła następnego dnia po jej zainstalowaniu (cóż, zbyt bystry, w przeciwieństwie do niej, to on jednak nie jest), potem była policja, oskarżenia, koszmary senne, depresja, trauma… I reakcja mamy: „Ale córeczko, przecież ostatecznie to nic się nie stało, nie wyolbrzymiaj sprawy.” &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;&lt;o:p&gt; &lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;  &lt;/div&gt;&lt;p style="text-align: justify;" class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="font-size: 10pt; font-family: Arial;"&gt;D.K.J.P.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1769661270855459414?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1769661270855459414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1769661270855459414&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1769661270855459414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1769661270855459414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/08/kazdy-rok-mintaja-ma-dwie-strony.html' title='Każdy Rok Mintaja ma dwie strony'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2191055628367713120</id><published>2009-08-03T22:49:00.005+02:00</published><updated>2009-08-03T23:30:48.826+02:00</updated><title type='text'>i znów.  Weekend idealny.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Meg sięgnęła wyżyn czegoś (nie wiem czego, ale na pewno były to wyżyny) ściągając z wieszaka podejrzanie nijako wyglądające dżinsy i wręczając mi je z komentarzem: MUSISZ je przymierzyć. Sami rozumiecie, musiałam. Byłam jej to winna za te wszystkie koszmarne godziny bezowocnych dżinsowych questów jakie ze mną przetrwała. Ku mojemu bezbrzeżnemu zdumieniu wybrane przez nią spodnie leżały jak ulał. Ostatni raz tak dobrze pasujące spodnie kupiłam sobie jakieś 5 lat temu. Do tego wymieniłam sporą część pensji na dwie prawie identyczne bluzki, z których jedna była po prostu fajna, a druga ma takie piękne fałdy przy obojczykach. I sandały i dwie bransoletki... I wszystko to w przeciągu niecałej godziny, w zasięgu jakiś 500m od mieszkania Meg. Hejther so much.&lt;br /&gt;Następnego dnia było to cudowne wyjście na fajka z dziewczynami na taras. Piwo w ręku, słoneczko, widmo gołębi... I Poważne Rozmowy. W ich kontekście szczególnie ciekawie w życiorys wpisuje mi się nocny powrót do domu. Poważne Rozmowy dotyczyły bowiem wiary, ślubów kościelnych, chrztów i takich tam. Wieczorem natomiast spotkałam w pociągu do domu Olę, jej przyjaciółkę, a nas spotkał jakiś stary znajomy Oli. Grzecznie się nam przedstawił, zapytał czy nie będzie nam przeszkadzać, że porozmawia z Olą, w końcu tyle lat się nie widzieli. Ostatecznie siedzieliśmy we czwórkę rozmawiając o jakiś idiotyzmach. Do czasu. Aż. Kolega. Oli. Nie. Powiedział. "Olu, to była bardzo dobra decyzja, że nie dałaś mi swojego maila, a tylko wzięłaś mój, szanuję ją." Trochę jakby nie zrozumiałam o co mu chodzi. Okazało się, że Ola postąpiła słusznie ponieważ ma męża, a on (kolega) nie ma żony, więc Ola nie powinna mu dawać żadnych namiarów na siebie, bo jej mąż może mieć coś przeciwko (buhaha, że tak powiem.). Tak. Trochę nie za bardzo wiedziałam co powiedzieć w obliczu takiego idiotyzmu. Kolega jednak dopiero się rozkręcał. "W małżeństwie nie ma się tylko swoich znajomych, są wspólni znajomi. Mąż Oli może sobie nie życzyć by się kontaktowała z samotnym mężczyzną." Nic nie odpowiedziałam, zajęłam się chichotem. A trzeba było wtedy zainterweniować. Może gdybym mu w porę przerwała nie dowiedziałabym się, że: "Tak uważa ksiądz &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jakiśtam&lt;/span&gt;." Znowu się zapowietrzyłam, udało mi się tylko rzucić: "A co ksiądz może wiedzieć o małżeństwie?". "Wiedzę czerpie z doświadczenia spowiedzi." - chyba znowu musiałam przewrócić oczami, bo Kolega dodał - "Ja jestem z tych wierzących, on jest dla mnie autorytetem." Potem już było tylko gorzej. Ze trzy razy powtórzył głośno i wyraźnie, że JEST SAMOTNY, i że "spotkamy się na necie." Ajajajaj... Coś czuję, że nic z tego nie będzie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żeby nie było wątpliwości: bardzo szanuję osoby wierzące, te które faktycznie umieją żyć zgodnie z zasadami jakie narzuca im wiara. Niestety mam zdecydowanie odmienne zdanie o ludziach, u których idzie to w pokraczną i pełną hipokryzji groteskę...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2191055628367713120?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2191055628367713120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2191055628367713120&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2191055628367713120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2191055628367713120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/08/i-znow-weekend-idealny.html' title='i znów.  Weekend idealny.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5004282552995327049</id><published>2009-07-30T23:05:00.003+02:00</published><updated>2009-07-30T23:27:42.935+02:00</updated><title type='text'>Kilometry to dziwiki, ale stać nas na nie.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kupiłam bilety. Jadę do Meg.&lt;br /&gt;Nie mogę się już doczekać tych rozmów o bucikach, sukienkach, kolczykach, o nas samych,  o końcu świata, emeryturze i wszystkim innym co życiowe i totalnie błahe i idiotyczne. Doczekać się też nie mogę wizyty u fryzjera, którą Meg mi organizuje, bo o ile jestem okrutnie pyskata i kłótliwa jeśli chodzi o traktowanie mnie jako klientkę w każdym możliwym przybytku, to u fryzjera i kosmetyczek głupieję. Te kobiety tam pracujące znają się na rzeczach, których ja nie rozumiem i czuję, że mają nade mną przewagą. No po prostu nie umiem. Do tego Meg mnie wzruszyła oznajmiając, że zanim mnie gdzieś zabierze, wpierw poczyta w necie co się robi z włosami takimi jak moje. Kwintesencja Guni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym dostałam pocztówkę z łosiem (no prawie) z Indonezji. Dzięki Draakin! I muszę jeszcze zeskanować łosia z Norwegii. Obie to cudeńka, mówię wam. Cudeńka!&lt;br /&gt;Swoją drogą wysyłanie pocztówek jest dość irracjonalnym zwyczajem, ciekawe skąd się wziął.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5004282552995327049?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5004282552995327049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5004282552995327049&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5004282552995327049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5004282552995327049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/07/kilometry-to-dziwiki-ale-stac-nas-na.html' title='Kilometry to dziwiki, ale stać nas na nie.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-901676261000786450</id><published>2009-07-28T22:20:00.005+02:00</published><updated>2009-07-30T10:39:59.833+02:00</updated><title type='text'>Murphy miał dziś zły dzień.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiejszy poranek był majstersztykiem. Gdybym miała sama to wszystko wymyślić to w połowie bym się postukała w czoło i uznała, że no fucking way, w takiej konfiguracji to wszystko istnieć nie może.&lt;br /&gt;13min opóźnienia kolejki trąciło kamyczek, który trącił inny kamyczek. Większy. A on kolejny... Zaliczyłam tym samym duużo czekania i wycieczkę kilkoma tramwajami, bo przecież nie można 3 przystanków prostego torowiska przejechać tylko jednym. Potem był już tylko blue screen, 3h wyjęte z życia na szkoleniu BHP, a potem typowa czarna odchłań chaaaooosu jakim jest ostatnio moja praca.&lt;br /&gt;I RON! Zapomniałam o Ronie. Wyparłam chyba... Otóż dziś rano do kolejki wsiedli Stary Paskudny Ron i Jego Zapach. Gdy tak sobie to w bólach przypominam, jedyne co mi się kojarzy to Mojżesz, który jak się okazuje ma zadziwiająco wiele wspólnego z olewaniem kąpieli przez dwie lub trzy dekady. Tak jak morze przed nim, tak tłum przed Ronem... Brrrr, traumusia.&lt;br /&gt;Ale jeszcze o BHP może słowo. Czy dwa. A właściwie to nie o bhp, a o Bhpiździe, którą w mojej firmie jest Bhpciacho. Geez... Młode, opalone ciacho. Z długimi, smukłymi palcami pianisty. W koszuli z podkasanymi rękawami, zwojami mózgowymi i poczuciem humoru... on tak tego manekina cudownie uciskał... i tak fantastycznie opowiadał o gaśnicach... i o odlgłości oczu od monitora! A jak powiedział "I wkładamy takiej osobie głowę między swoje nogi" to jęknęłam. I parsknęłam. Ale akurat trzymał głowę między kolanami (swoimi. Niestety.), więc nie słyszał. Ciekawe kiedy mamy kolejne szkolenie?&lt;br /&gt;Pech komunikacyjny trzymał do wieczora, i zamiast dwoma autobusami, do Empiku udało mi się w końcu dotrzeć czterema, zahaczając o zupełnie mi nieznane części miasta. Zwiedzałam niby, ale. Z tego wszystkiego kupiłam sobie na koniec kebaba, co jest podejrzane, ponieważ NIGDY nie kupuję go na trzeźwo. W całym swoim życiu zjadłam 5 kebabów (dziś był szósty) i zawsze było to związane z wczesnymi godzinami porannymi, typu 3 nad ranem (z jednym wyjątkiem, kiedy była 11, ale za to miejscem akcji był dworzec kolejowy w Mińsku Mazowieckim) i jakimiś dziwnymi mieszankami pitymi przez kilka godzin wcześniej (ten warunek występuje zawsze). Wychodzi mi zatem, że albo nie wytrzeźwiałam od wczoraj, albo umknęła mi jakaś znacząca część dzisiejszego dnia. Wszystko jest możliwe ostatnio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę sobie pochichotać. Nie pytajcie. Znowu się naćpałam sobą.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-901676261000786450?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/901676261000786450/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=901676261000786450&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/901676261000786450'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/901676261000786450'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/07/dzisiejszy-poranek-by-majstersztykiem.html' title='Murphy miał dziś zły dzień.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5203409700307222232</id><published>2009-07-16T20:20:00.003+02:00</published><updated>2009-07-21T21:22:36.466+02:00</updated><title type='text'>Z gada.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:35:13&lt;br /&gt;siemkaaaaa :)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:35:54&lt;br /&gt;znamy się?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:36:10&lt;br /&gt;no oczywiśćie&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:36:46&lt;br /&gt;kojażysz czy nie zbyt moje imię zaczyna się na literę  a&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:37:48&lt;br /&gt;nie mam Cię w kontaktach, więc ułatw mi zadanie i po prostu powiedz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:38:37&lt;br /&gt;nie ma tak.. musisz się pokapowadż&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:38:50&lt;br /&gt;pokapowadź?&lt;br /&gt;19:39:13&lt;br /&gt;większość moich znajomych napisałabym 'pokapować'&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:39:45&lt;br /&gt;co ?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:40:22&lt;br /&gt;zgaduj...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:40:28&lt;br /&gt;chociaż pewnie chwilę Ci to zajmie...&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:41:09&lt;br /&gt;dobra jak zanm życie to złe napisałam ten wyraz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:41:28&lt;br /&gt;rany, naprawdę nie widzisz o co mi chodzi, podejrzewam zatem, że jednak się nie znamy, a Ty się pomyliłaś&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:41:49&lt;br /&gt;nie bo nie jestem kujonem jak ty&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:42:14&lt;br /&gt;no tak, szkoda tylko, że szkołę podstawową skończyłam jakieś 10 lat (z okładem) temu&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;noga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:42:59&lt;br /&gt;Jeśli i Ty ją skończyłaś, to jest to porażka systemu edukacyjnego&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;...xxx...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;19:44:44&lt;br /&gt;ooooooooo .........&lt;br /&gt;&lt;szok&gt;&lt;/szok&gt;&lt;br /&gt;&lt;szok&gt;(jakoś specjalnie nie jestem z siebie dumna, ale to któreś tam naste dziecko neo, które mnie tak zagaduje w przeciągu ostatnich kilku dni... Sami rozumiecie.)&lt;/szok&gt;&lt;br /&gt;&lt;szok&gt;&lt;/szok&gt;&lt;br /&gt;&lt;szok&gt;A jutro impreza stada u M. z surowymi rybami, winem śliwkowym (jest nadzieja, że skoro ze śliwek, to głowa mi nie trzaśnie) i planowaną wyprawą nad rzekę. Doczekać się nie mogę, bo wiem, że te dwie doby ze stadem, bez snu, z permanentną głupawką i puszką piwa naładują mi akumulatory lepiej niż dwa tygodnie bez stada gdziekolwiek indziej. Zazdrośćcie. &lt;/szok&gt;&lt;br /&gt;&lt;szok&gt;&lt;/szok&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5203409700307222232?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5203409700307222232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5203409700307222232&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5203409700307222232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5203409700307222232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/07/z-gada.html' title='Z gada.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3227534756670106331</id><published>2009-07-10T21:07:00.006+02:00</published><updated>2009-07-10T22:01:59.944+02:00</updated><title type='text'>Decyzyjność? Milion pińcet.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Sama nie wiem o czym bym chciała. Czy o fantastycznym weekendzie w Gdyni na tallshipach? Czy o nowej pracy, która jest rewelacyjna? Czy o grabiach, którymi staram się jak mogę trzasnąć między oczy? Czy o sukienkach? Czy o planach? A może o przemyśleniach? A może o tych cholernych demonach z poprzedniej notki, które nie chcą mnie opuścić? Znaczy nie to żebym jakoś specjalnie do nich przywiązana była, ale ostatnia wyprawa do lekarza doprowadziła mnie do tego rodzaju załamania nerwowego, które może zakończyć się tylko niepowstrzymaną głupawką. Znowu stałam się boleśnie świadoma, że szansa jedna na milion sprawdza się w dziewięciu przypadkach na dziesięć. A że w moim wypadku była to trzecia na tej zasadzie spełniona szansa jedna na milion tylko dodaje całości smaczku i głębi. A zdrowa jestem w całej rozciągłości, dziękuję.&lt;br /&gt;Ale wyjątkowo jak na mnie, mam to gdzieś. I liczę ten stan utrzymać dłużej.&lt;br /&gt;A tymczasem pławię się w szczęśliwości. Dnie śmigają mi jak głupie, od jednego świetnego weekendu, do kolejnego... Naprawdę, nie przypominam sobie kiedy ostatni raz było mi tak dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(wprawdzie gdzieś tam z tyłu głowy kołacze mi się, jakże paskudne stwierdzenie: "Było tak dobrze, że każde zmiany, a przecież zawsze jakieś przychodzą, mogły być już tylko na gorsze." ale... Ale coś pomału dochodzę do wniosku, że to jednak pic na wodę. Zwłaszcza od kiedy wszystko zależy tylko ode mnie.)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3227534756670106331?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3227534756670106331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3227534756670106331&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3227534756670106331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3227534756670106331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/07/decyzyjnosc-milion-pincet.html' title='Decyzyjność? Milion pińcet.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-181546540852033315</id><published>2009-06-30T22:32:00.001+02:00</published><updated>2009-06-30T22:35:35.484+02:00</updated><title type='text'>Dzizaz, ile można?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Witki opadają. One są wszędzie, kurde, WSZĘDZIE i zawsze. Jak na porządne demony przystało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fak.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-181546540852033315?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/181546540852033315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=181546540852033315&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/181546540852033315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/181546540852033315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/dzizaz-ile-mozna.html' title='Dzizaz, ile można?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7784309927782766960</id><published>2009-06-30T20:46:00.003+02:00</published><updated>2009-06-30T20:50:20.021+02:00</updated><title type='text'>po zebrze</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zebra mnie dziś natchnęła i olśniła. Bo olśnień dostaję albo myjąc zęby albo idąc.  I jak każde porządne olśnienia, te moje pojawiają się ot tak, w puste głowy, bez jakiegoś specjalnego wysiłku i wywoływania. I tak dziś doszłam do wniosku (idąc po zebrze właśnie), że jeden z aniołów, o których pisałam &lt;a href="http://motyla-noga.blogspot.com/2008/12/anioy.html#links"&gt;tutaj&lt;/a&gt;, chyba się spełnił. Chodzi mi o tego z przewrotem majowym w życiu. Ja go faktycznie dokonałam. I to do tego w maju!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ależ jestem z siebie dumna! :D&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7784309927782766960?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7784309927782766960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7784309927782766960&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7784309927782766960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7784309927782766960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/po-zebrze.html' title='po zebrze'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-9152773895547347228</id><published>2009-06-30T20:23:00.005+02:00</published><updated>2009-06-30T20:46:19.506+02:00</updated><title type='text'>I obym nie musiała cię więcej oglądać</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pożegnanie z Piotrem nie należało do szczególnie wylewnych czy tkliwych. I tak miało być. Ostatnio szczerość wychodzi ze mnie każdym porem i nie umiem być obłudną pozerką, więc na żadne żale, że odchodzę i będę tęsknić nie chciało mi się zdobywać. Jemu to nawet kłamać mi się nie chce... Aż tak nim gardzę.&lt;br /&gt;Udało mi się za to wydostać z exfirmy (!) bez pozostawiania im numeru komórki. Piotrowi powiedziałam, że mają w Poznaniu, co poniekąd jest prawdą, bo gdzieś tam powinno leżeć moje CV, w którym numer jest, ale nie przypominam sobie bym komuś tam podawała go ot tak. Więc przykro mi, jestem trudna do wytropienia. Zostawiłam im jedynie adres mailowy, na który przecież nie muszę odpowiadać od razu, nie?&lt;br /&gt;Za to nowa firma zaskoczyła mnie dziś po raz kolejny i znowu pozytywnie. U nich dzień pracy zaczyna się o 9.30, nie o 9. A te 30min rano to dla mnie wieczność! Najchętniej do pracy bym chodziła na 10... Ach, będzie bosko. Musi być!&lt;br /&gt;I cobym nie mówiła o exfirmie sporo się w niej nauczyłam i była jedną z lepszych rzeczy jakie mi się w ostatnim czasie przytrafiły. A może nawet nie sama firma, ale szefowa, która jak widać odciska w moim życiu piętno za piętnem, co mi się szalenie podoba i czego nie zamierzam zmieniać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-9152773895547347228?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/9152773895547347228/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=9152773895547347228&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/9152773895547347228'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/9152773895547347228'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/pozegnanie-z-piotrem-nie-nalezao-do.html' title='I obym nie musiała cię więcej oglądać'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8704715952723985425</id><published>2009-06-28T18:34:00.002+02:00</published><updated>2009-06-28T19:13:38.138+02:00</updated><title type='text'>Wyszła za mąż, ciekawe kiedy wróci?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie to żebym jej źle życzyła, wręcz przeciwnie, jest jedną z tych osób, które bez przesady mogę określić jako "znamy się od urodzenia" (no, jej urodzenia) i czuję się wobec niej trochę jak starsza siostra, ale jej wybranek napawa mnie różnymi brzydkimi uczuciami. Bo wiecie... to taki chuj trochę jest, proszę księdza. Gdy ja czołgałam się rzężąc i nie mogąc złapać tchu pomiędzy spazmami po życiowych zmianach zafundowanych mi przez Admina, ona robiła podobnie z winy swojego obecnego męża. W szczegóły wdawać mi się nie chce, bo to byłaby bardzo brzydka notka, ale za takie rzeczy w cywilizowanym kraju powinni ucinać pewne części ciała i trzymać w ciemnym pomieszczeniu przez kilka lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anyway, trzymam za Was kciuki. I za każde z Was z zupełnie innymi intencjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natomiast co do ślubu jako ceremonii chciałam tylko napisać (wpasowując się w popularny ostatnio nurt wywodów rodzinnych), że spora część rodziców, to jednak wyprane z refleksji typowych dla zwykłego człowieka, skrzywione pojeby. Oops, przepraszam. Wyrwało mi się.&lt;br /&gt;Gdyby ktoś mógł mi wyjaśnić jaki jest sens zabierania małego człowieka do kościoła, na nudną w jego mniemaniu uroczystość, i pozwalanie mu na biegi, krzyki, wrzaski i płacz, proszę, niech mi to wyjaśni, bo sama nie umiem. Z tego co widziałam to ani rodzic nie miał frajdy ze ślubu, ani dwie setki pozostałych gości. Ciężko powiedzieć coś o młodych w tym temacie, ale wydawali się tak naćpani emocjami, że ogólnie rzeczywistość docierała do nich z problemami i wybiórczo. Dzieci chyba też nie  bawiły się najlepiej sądząc po tym jak się darły (pisałam już, że w kościołach jest echo?) i awanturowały. Więc po co? Czemu nie można z pociechą wyjść na dwór i pokazać mu dorożki z konikami? Paradoksalnie najmniej uciążliwy był chłopiec, który tylko raz rozwalił składane krzesło, a zrobił to z takim impetem, że aż ksiądz przerwał kazanie. Ale ani przed tym drobnym i krótkotrwałym incydencie, ani później, nie wydawał z siebie zbędnych i nadmiernych głosów. Chłopiec, nie ksiądz. Znaczy chciałam napisać, że ślub zapewne był piękny, ale ciężko mi się było na nim skoncentrować.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8704715952723985425?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8704715952723985425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8704715952723985425&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8704715952723985425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8704715952723985425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/wysza-za-maz-ciekawe-kiedy-wroci.html' title='Wyszła za mąż, ciekawe kiedy wróci?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5366602022112787814</id><published>2009-06-25T20:12:00.001+02:00</published><updated>2009-06-25T20:13:49.332+02:00</updated><title type='text'>Skraj</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skraj ma kształt miski, a przyciąganie nosi się w sobie. Odnoszę wrażenie, że stoję na tej wypukłej części.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję. Notka jest tak hermetyczna, że sama ją ledwie rozumiem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5366602022112787814?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5366602022112787814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5366602022112787814&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5366602022112787814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5366602022112787814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/skraj.html' title='Skraj'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4504412250333337259</id><published>2009-06-24T00:07:00.003+02:00</published><updated>2009-06-24T00:17:36.887+02:00</updated><title type='text'>Grabie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/"&gt;Gunia&lt;/a&gt;: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;I pamiętaj - NIGDY nie wchodź na leżące grabie!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hmm, znaczy domyślam się co się może stać jak na nie wejdę, ale chyba nie chodzi Ci o taką prosta poradę ogrodniczą? Tam jest jakaś metafora, nie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że po drugiej stronie Meg zrobiła #facepalm. Po dłuższych wyjaśnieniach, które okazały się zbędne, bo tak właściwie to ja tylko się przesłyszałam, a z tokiem jej rozumowania zgadzałam się od samego początku już wiem o co chodzi i obiecuję tak czynić i na grabie uważać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż przyznam Ci się Guniu, że idzie mi wybitnie chujowo...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4504412250333337259?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4504412250333337259/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4504412250333337259&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4504412250333337259'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4504412250333337259'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/grabie.html' title='Grabie'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-598984960413831339</id><published>2009-06-23T20:58:00.002+02:00</published><updated>2009-06-23T21:54:19.555+02:00</updated><title type='text'>O czym by tu...?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To może o pogodzie. To taki chwytliwy temat, idealny dla każdego, a że ostatnio pogoda jest wybitnie niebanalna jest o czym pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BURZA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Była dziś, i to niejedna. UWIELBIAM burze. Ale tylko te prawdziwe, a nie zwykłe ulewy. Uwielbiam te mokre dni gdy powietrze stoi, nie ma czym oddychać, ubrania lepią się do ciała, a niebo zasnuwa mgła. A potem zrywa się przedburzowa wichura. Nagle to całe nagrzane i lepkie powietrze rusza z kopyta. Och, mrrrau! Żebym tylko mogła się w takich chwilach znajdować na jakimś urwistym klifie czy czymś... Ale zwykła ulica też jest niezła. I te pierwsze ciepłe krople wielkości czereśni... Zjawisko idealne. Późniejsze urwanie chmury to już takie nudne pitu-pitu po idealnym wstępie, ale też lubię. Zwłaszcza gdy porządnie grzmi i błyska się.&lt;br /&gt;Cudowność.&lt;br /&gt;A jak każda cudowność ma też i swoje konsekwencje. Tym razem konsekwencja miała kształt i rozmiar sporego konaru, który spadając na ziemię zerwał trochę trakcji. A co za tym idzie pociąg do domu nie chciał jechać. Pełna zen olałam sprawę, wsiadłam w autobus i pojechałam szukać kolorowych tasiemek i książek, a zupełnym przypadkiem wylądowałam na fantastycznej kolacji. Są takie momenty w życiu gdy wie się, że jest się w dobrym miejscu i czasie, i że patrzy się we właściwą stronę knajpy. Kelner, który obok mnie przebiegał w połowie kroku doszedł do wniosku, że szklanka którą niesie na tacy jest pusta, a najwyraźniej miała zawierać cytrynkę, w związku z czym zrobił zgrabny obrót. I tu wkroczyła fizyka. Obok szklanki na tacy stała otwarta butelka wody. Po tym jak kelner zmienił gwałtownie kierunek marszu i zabrał ze sobą tacę ze szklanką i butelką woda z butelki poczuła się osamotniona. Czyżby bezwładność? Idealnie widziałam te kilka soczystych, pięknych kul wody wiszących przez ułamek sekundy w powietrzu. A potem poszło gładko i przewidywalnie, jak zawsze gdy w grę wchodzi grawitacja. I Murphy. Woda poleciała (oczywiście) na kark faceta siedzącego przy stoliku obok. Idealnie w to ciepłe miejsce za uchem. Przyznaję, że gdybym miała to wyreżyserować nie umiałabym znaleźć lepszego. A potem padła równie idealna kwestia, której też nie umiałabym wymyślić:&lt;br /&gt;- Ojej, najmocniej pana przepraszam! Proszę się nie martwić, to tylko woda! Czysta woda! NIEGAZOWANA!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mina mokrego pana - bezcenna. Mój (i tak już doskonały humor) + milion.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To bardzo dobre popołudnie było. Oj tak.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-598984960413831339?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/598984960413831339/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=598984960413831339&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/598984960413831339'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/598984960413831339'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/o-czym-by-tu.html' title='O czym by tu...?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5948492427053841733</id><published>2009-06-21T22:33:00.001+02:00</published><updated>2009-06-21T23:04:35.719+02:00</updated><title type='text'>auć?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Poprzednia notka ma numer 400. Tak  ładnie i równo, nie? Ale who cares. Chwilowo jestem upojona do granic wszelakich mieszanką jednostek i soku porzeczkowego. I czemuż, ach czemuż muszę jutro iść do pracy? To boli.&lt;br /&gt;Słucham dziwnych rzeczy, takich, których na trzeźwo nawet-nawet, myślę o rzeczach, których na trzeźwo boję się ruszać (nawet na poziomie rozważań), i jedyne na czym jestem w stanie się skupić: to własne stopy na tle kominka. I ogólnie na trzeźwo to jest inaczej. ;)&lt;br /&gt;Wiewiórka mi się trzęsie przy łydkach, a ja jednakowoż (dzizaz, znowu użyłam tego słowa) jestem przekonana, że miałam rację. I wcale mnie nie dziwi, że A. uznała, że jej nie mam. I chyba będziemy musiały o tym znowu porozmawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja chcę do #stada, ja chcę z Wami, ja chcę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lowju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5948492427053841733?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5948492427053841733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5948492427053841733&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5948492427053841733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5948492427053841733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/auc.html' title='auć?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4421636223216125083</id><published>2009-06-16T22:19:00.003+02:00</published><updated>2009-06-16T22:57:16.240+02:00</updated><title type='text'>I już po.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po belle. Wyjątkowo udanym. Znaczy nie byłam jeszcze na nieudanym belle, ale to było idealne. Nawet pogoda mi nie robiła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co bym chciała zapamiętać?&lt;br /&gt;- czosnek ogórkowy (by Meg) pity pod czekoladówkę (by Joker). I nikt się nie porzygał!&lt;br /&gt;- tabliczkę "Alkohol szkodzi zdrowiu". Wiadomo dlaczego.&lt;br /&gt;- uświadomienie sobie faktu, że mam STADO.  Moje stado potrafi pić wiśniówkę o 9 rano, następnie pić piwo i prowadzić przy okazji dyskusję o produkcji wirusów.&lt;br /&gt;- rzodkiewka znaleziona na ulicy w połączeniu z parasolką potrafią zająć trzy dorosłe osoby na kilkanaście minut. W deszczu i kałużach.&lt;br /&gt;- uczucie paniczki gdy rano usłyszałam Kaena liczącego coś głośno. Gdy doszedł do 22 bardzo chciałam mieć nadzieję, że liczy puste puszki. Niestety doliczył do 25 pełnych.&lt;br /&gt;- wizję zakopania kaszanki na jesień.&lt;br /&gt;- i jakiś milion innych rzeczy, które pamiętam, ale nie pamiętam. Ale przypomnę sobie gdy będzie trzeba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A poza tym to chciałabym zapamiętać uczucie błogości, spokoju i wszechogarniającej wesołości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze powinnam sobie zapisać kilka rzeczy. Ale chyba nie chcę. Oczywiście, że byłoby to rozsądne, ale po co? Ostatnio robię mało rozsądnych rzeczy i walczę sama ze sobą, co wychodzi mi wyjątkowo na plus, więc wbrew zdrowemu rozsądkowi (znowu) nie będę nic robić. Znaczy nadal będę robić, co robię, a nie, to co powinnam, a ponieważ wytrwale zacieram różnicę pomiędzy "powinnam" a "chcę" i to także jest dobre. I także wszystkim polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszłabym potańczyć...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4421636223216125083?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4421636223216125083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4421636223216125083&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4421636223216125083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4421636223216125083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/i-juz-po.html' title='I już po.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2228434024023885129</id><published>2009-06-10T21:16:00.002+02:00</published><updated>2009-06-10T21:52:11.565+02:00</updated><title type='text'>Sa takie chwile w życiu żółwia, że ach!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O czym by tu... o tym jak to od kilkunastu tygodni jestem nieprzytomnie wręcz szczęśliwa. Dlaczego? Jest cała masa przyczyn.&lt;br /&gt;Pierwsza i najważniejsza: jest w końcu ciepło. Śmiejcie się, ale ja się nie nadaję do temperatur niższych niż 10 stopni. Zimno mnie wkurza i irytuje. Powinna się w końcu zebrać w sobie i wyprowadzić w ciepłe kraje i mieć to z głowy, ale. Kiedyś. Może. Zobaczymy.&lt;br /&gt;Druga i nie mniej ważna: uwolniłam się od ludzi. Po raz pierwszy w życiu zrozumiałam i wprowadziłam w życie bardzo prostą zasadę: liczę się ja. A nie inni. Mam gdzieś co sobie inni o mnie pomyślą. Niezwykle odświeżające uczucie, polecam. Trochę trzeba się wysilić, ale warto. Znam całą masę osób, które od razu zinterpretują to jako skrajny egoizm, ale znowu: to ich problem. Mnie już nic do tego. Ach.&lt;br /&gt;Po trzecie: zmieniam pracę! Exszefowa ściąga mnie do siebie. Omal się nie rozpłakałam ze wzruszenia gdy mnie przepraszała, że tyle czasu jej to zajęło. Ta... AŻ pół roku. No halo! To ja jestem jej wdzięczna, że w ogóle mnie chce i od samego początku kombinowała jak mnie ściągnąć do siebie (a że nie jest właścicielką firmy, w której pracuje, to jakby nie można wymagać cudów od ręki), a ona mnie przeprasza, że tyle to trwało. Może jakiś pomniczek jej wystawię. Z ofertą pracy przyszła zresztą w doskonałym momencie - moje relacje z nowym szefem stały się... hmm... irytujące, zresztą jak cała osoba szefa... Kij mu w oko. Jest głupim, nadętym bufonem, i mam nadzieję, że nic mu w życiu nie wyjdzie. Nie zasłużył. I może jestem świnia, ale spędziłam z tym człowiekiem kilka miesięcy w jednym pokoju. Miałam czas na wyrobienie sobie opinii.&lt;br /&gt;Po kolejne: uświadomiłam sobie jaką niesamowitą szczęściarą w życiu jestem. Tak ogólnie. A ostatnimi czasy szczęścia do ludzi mam więcej niż powinnam. Aż skoczę do Lichenia i wrzucę dwójkę do modlitwomatu. Czy coś.&lt;br /&gt;Po jeszcze kolejne: właśnie jedzie do mnie Meg. A jutro ruszamy belle. I tu chciałam przytoczyć pewną sentencję: KILOMETRY TO DZIWKA. Warto by coś z nimi zrobić. Chwilowo brak konstruktywnych pomysłów, ale pracujemy nad tym. Zresztą ostatnie miesiące są jednym wielkim sentymentalnym rachunkiem sumienia. Prawie 10 lat, wielkie przyjaźnie, masa wspomnień. Co chwilę powracająca konkluzja "rany, ale jesteśmy stare!" i tyyyyle planów, tyle myśli do wymiany i zdjęć bucików. Kocham Was dziewczyny.&lt;br /&gt;I jeszcze: pisałam już, że dobrze mi? :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie wyściskałabym kogoś.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2228434024023885129?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2228434024023885129/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2228434024023885129&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2228434024023885129'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2228434024023885129'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/06/sa-takie-chwile-w-zyciu-zowia-ze-ach.html' title='Sa takie chwile w życiu żółwia, że ach!'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8645523043226793597</id><published>2009-05-13T16:58:00.001+02:00</published><updated>2009-05-13T16:59:56.221+02:00</updated><title type='text'>Kolejna hermetyczna</title><content type='html'>&lt;a href="http://wirtualna-piaskownica.blogspot.com/2009/04/krakow-po-prostu.html"&gt;Tym razem u Meg&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Starość nadchodzi, robimy się dziwnie sentymentalne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8645523043226793597?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8645523043226793597/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8645523043226793597&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8645523043226793597'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8645523043226793597'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/05/kolejna-hermetyczna.html' title='Kolejna hermetyczna'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-919551044966405304</id><published>2009-05-13T15:52:00.004+02:00</published><updated>2009-05-13T16:56:19.809+02:00</updated><title type='text'>Dokąd kopytkujesz piękna gazelo?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;/notka absolutnie hermetyczna, naklepana tylko po to, bym za 3 lata mogła tu zajrzeć i sobie przypomnieć/&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnie tygodnie były dobre. Nawet bardzo. Wpierw prawie tydzień spędzony razem z Meg nad morzem. Nadgoniłyśmy tygodnie niewidzenia się, udoskonaliłyśmy skilla "znajdowanie miejsc ciepłych, słonecznych i z piwem", oraz połaziłyśmy trochę za zdjęciami. Na koniec zeżarłyśmy trochę surowej ryby i kupiłyśmy Misiowi misia. Miś ocenił, że jesteśmy obłąkane, ale przecież to nic nowego. Gdy już wróciłam do domu musiałam jakimś cudem upchnąć cały tydzień w dwa dni, gdyż w czwartek ponownie wsiadłam w samochód i pojechałam, tym razem w krzaki. Jechaliśmy w piątkę, a ponieważ Rysiek prowadził nie było wyboru - obaliliśmy na tylnym siedzeniu prawie 2 litry whiskey. Pewna jej część wsiąkła mi we włosy, które Krzysiek potem starannie wylizał, trochę wsiąkło mi w bluzę, trochę też w obicie sufitu w samochodzie, ale jak się okazuje nie zostawia plam. A nawet gdyby zostawiała, to po tym jak Rysiu do spółki z Mrokiem wjechali samochodem w małe jeziorko (kałuża, taaa...), otworzyli drzwi i woda wyrówanała poziomy i tak nikogo nie ruszałyby plamki na suficie. Po wyprawie do Zakopca samochód spędził 1,5m-ca w serwisie, teraz tylko kilka dni i skończyło się raptem na zrywaniu wykładziny i suszeniu wszystkiego. Drobiazg.&lt;br /&gt;W samych krzakach było obłędnie. Przyjechaliśmy w czwartek około północy, położyłam się spać ok 4 rano, a część towarzystwa poszła na spacer. Zgubili się w lesie tylko troszkę, wrócili ok 7.00, a że do spokojnych i cichych koteczków zaliczyć ich nie można, obudzili mnie dzikimi rykami przeplatanymi wybuchami śmiechu. Albo to ryki przeplatały wybuchy, nie wiem. O 8.00 gospodyni przyniosła nam śniadanie, o 9.00 otworzyłam pierwsze piwo. Położyłam się na trawce, w słoneczku... Dla takich chwil się żyje. Poranni spacerowicze poszli spać na całe 2h i już w południe padło hasło: WYCIECZKA. Wybrałam frakcję "idziemy do lasu w poszukiwaniu bunkrtów". Bunkrów było mało, komarów było duuuużo (chociaż takie sformułowanie, w kontekście tej latającej chmary krwiopijco) trąci trochę eufemizmem. Krzysiek, którego porzuciliśmy na rozstajach, zgubił się nawet bardziej niż my, ale to tylko dlatego, że poznał po drodze jakiś miejscowych, którzy spoili go bimbrem.  Ten jego urok osobisty... Wracał do nas zygzakując pomiędzy polami, dostarczając niemałej rozrywki swoimi telefonami. Wtedy też Piter zapytał go słodkim głosem "Dokąd kopytkujesz piękna gazelo?" czym zabił wszystkich na długie minuty. Krzysiek ma bowiem z gazelą wiele wspólnego, jeśli liczyć włosy na nogach i bródkę... Ponieważ wszyscy byliśmy po 2 do 4 godzin snu pobalowaliśmy do 23 i zaczęliśmy padać. Przecież chcieliśmy się porządnie wyspać, następnego dnia pobudka planowana była na 3.00, wyjazd na 3.15. Obudziłam się o 3.05. Dziwne uczucie. Jeszcze dziwniejsze gdy o 11.00 patrzy się na zegarek, widzi się 11.00, a nie 19, nagle zaczyna się rozumieć, że na nogach jest się od 8 godzin, a to dopiero początek dnia. W południe był obiad, podczas którego Rysiu rozważał z Mrokiem temat wygryzania czekoladowych kulek na osobności. Nie pytajcie... Objazd po krzakach zakończyliśmy ok 18.00. Długi i piękny dzień to był, zaprawdę. Hitem wyprawy był Mroku, który został zaakceptowany przez łosie jako członek ich stada, i mimo jego dzikich ryków, skoków i harcy za nic nie chciały się spłoszyć i efektownie wybiec na bagna prosto pod nasze obiektywy, oraz Rysiu, który utopił się w owym bagnie, więc część wycieczki przejeździł bez spodni, tylko w samych bokserkach i kaloszach. Po powrocie gospodyni uradowała nas kolacją, a Pan Jan polewał Biebrzańską Moc (bimber domowej roboty, 56%) na przemian z nalewkami. Wiśnówka najlepsza. Takiej obsługi jaką zaprezentowali nasi gospodarze nie spotkałam nigdzie. Idealne skrzyżowanie babcinej troskliwości z czymś jeszcze, ale nie wiem czym. Było idealnie w każdym razie.&lt;br /&gt;Ponieważ wstałam o 3.00 i aktywnie spędziłam ponad 15h, o północy wcale spać mi się nie chciało, więc do spółki z Wilkiem przeprowadziliśmy eksperyment na ludziach. A konkretnie na Krzysiu, który bardzo nieładnie odparzył sobie nogę podczas spaceru dzień wcześniej (tego zakrapianego bimbrem). Tchórz nie pozwolił mi rozciąć nabrzmiałego bąbla, więc  uznaliśmy, że dobrze będzie jak chociaż odmoczy sobie stopę w słonej, gorącej wodzie. Okazuje się, że od zamoczenia stopy w ciepłej wodzie można dostać mdłości i dreszczy. Pilnowałam go jeszcze chwilę, gdy się okazało, że znowu jest 3 nad ranem i najbardziej hardcorowa część ekipy jedzie znowu na wschód słońca. Pomachaliśmy im na pożegananie, zasnęliśmy w końcu przed 4 rozmawiając o jakiś strasznie ważnych rzeczach, których nie pamiętam, ale wiem, że było Bardzo Poważnie. Tak bardzo poważnie jak tylko być mogą tematy gdy rozmawiają dwie osoby, będące ponad dobę na nogach i będące lekko nietrzeźwe (od jakiś 12h...). Swoją drogą bardzo kocham mój organizm. Po wypiciu piwa, kolejki Biebrzańskiej Mocy, pięciu kolejkach nalewek (bazujących na Mocy), wszystko na przestrzeni jakiś 3 godzin, miałam tylko 0,2 promila. Czyli w teorii mogłabym prowadzić. W życiu bym nie wsiadała wtedy za kółko, mimo iż czułam się całkiem nieźle, ale mimo wszystko. Daleko mi do Krzyśka, który po przespanej nocy (znaczy się po 4 godzinach) i śniadaniu miał 2 promile... Albo może to jemu daleko do mnie?&lt;br /&gt;Ostateniego dnia zwiedzaliśmy przez szybę samochodu, były atrakcje takie jak mizary wyglądające jak chałda ziemi, pamiątkowe głazy narzutowe (pamiątkowe po czym? Po zlodowaceniu? Cały krajobraz mają tam w takim razie bardzo pamiątkowy. Jeziora zwłaszcza.), odcięte od świata wsie, które jednakowoż mają świetne drogi, mosty i wyglądają zupełnie tak jak każda nieodcięta wieś w naszym kraju, i wbrew oczekiwaniom wcale nie było zdeformowanych genetycznie mieszkańców mających rodziców będących rodzeństwem, tak samo jak ich dziadkowie i pradziadkowie. A tak liczyliśmy na wielkiego gajowego z trzema jajami! Że tacy istnieją wiemy, bo część z nas jadła z takiego kotlet.&lt;br /&gt;Z przyjemnością tam wrócę. Zwłaszcza do domku, w którym mieszkaliśmy. Po raz pierwszy byłam na aż takim zadupiu (nawet Serpelice z zeszłego roku były bliżej cywilizacji!), na którym miałam do dyspozycji łazienkę większą niż ta, którą mam w domu, z wielką narożną wanną, pralką, a w kuchni ZMYWARKĄ. Najpiękniejsze jest to, że przy tych wszystkich luksusach w domku nie było telewizora. Czego więcej chcieć? Chociaż z tą ekipą dobrze bym się bawiła jakby nas zamknąć w pustym pokoju na tydzień. Zdecydowanie nie ma czego chcieć więcej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-919551044966405304?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/919551044966405304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=919551044966405304&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/919551044966405304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/919551044966405304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/05/dokad-kopytkujesz-piekna-gazelo.html' title='Dokąd kopytkujesz piękna gazelo?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3265348861086859298</id><published>2009-04-20T23:37:00.001+02:00</published><updated>2009-04-20T23:37:11.534+02:00</updated><title type='text'>Tęsknoto, ty dziwko!</title><content type='html'>Tytuł autorstwa Meg, adekwatny jak nie wiem. Do niczego są te wszystkie kilometry. Tak, depresja popowrotowa w pełnym rozkwicie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były to fantastyczne trzy dni, doskonałe rozpoczęcie sezonu. Naprawdę nie wiem jakim cudem trafiłam na grupę tak cudownych ludzi. Popieprzonych równo, nieprzewidywalnych, pokręconych i ogólnie rzecz ujmując - dziwnych, ale jednocześnie kochanych, życzliwych i otwartych, takich przy których można w końcu być sobą i poczuć się bezpiecznie*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*wszystkie potencjalne otwarte złamania, wstrząs mózgu, zatrucia i aresztowania to zupełnie inna bajka i nie biorę ich tu pod uwagę ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3265348861086859298?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3265348861086859298/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3265348861086859298&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3265348861086859298'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3265348861086859298'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/04/tesknoto-ty-dziwko.html' title='Tęsknoto, ty dziwko!'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-334824472494120515</id><published>2009-03-01T22:31:00.002+01:00</published><updated>2009-03-01T22:43:18.493+01:00</updated><title type='text'>#nowyszef</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nowy szef nie chce aby zwracać się do niego Piotrek. Piotr ma być.&lt;br /&gt;- Ale na 'pana piotra' nie licz.&lt;br /&gt;Na żart sobie pozwoliłam, ale chyba nie załapał. No cóż. Jak to kolega P. powiedział "zdobytego terenu nie oddamy". Skoro exszefowa i P. nie kazali wyzywać się od 'dyrektorów' i pań/panów, a nawet prezes pozwala wołać za sobą "imperatorze" to nie widzę powodu by stawiać mur profesjonalnego dystansu i powagi specjalnie dla PIOTRA.&lt;br /&gt;Poza tym piątkowa awaria prądu sporo mi wyjaśniła w temacie #nowegoszefa. Znaczy on jest po prostu głupi. I piszę to zupełnie serio, mam nawet dowody.&lt;br /&gt;- Piotr, przez brak prądu mam problem. Nie wyślę klientowi raportu. Miałam go dziś wypalić na płycie i wysłać, ale nie mam jak tego zrobić.&lt;br /&gt;- Ja Ci mogę go wypalić, mam nagrywarkę w laptopie.&lt;br /&gt;- No tak, ale nie mam jak Ci go dać, jest u mnie na komputerze*.&lt;br /&gt;- Hmm, rzeczywiście, mailem mi go nie wyślesz...&lt;br /&gt;-...&lt;br /&gt;- ... ale możesz mi go zgrać na pendrive'a!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jakim cudem zapanowałam nad sobą na tyle, że nie popukałam się przy nim w czoło jak to usłyszałam.&lt;br /&gt;Poza tym uwielbiam P. Dwa miesiące temu pisałam o zabawie w anioły na pracowej wigilii, było tam o "aniele poczucia bezpieczeństwa". Dziwnie to zabrzmi, ale w tej chwili jedyną osobą która to poczucie mi zapewnia jest właśnie kolega P. i jestem mu za to cholernie wdzięczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*stacjonarnym...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-334824472494120515?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/334824472494120515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=334824472494120515&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/334824472494120515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/334824472494120515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/03/nowyszef.html' title='#nowyszef'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7261372704214299521</id><published>2009-02-16T20:08:00.002+01:00</published><updated>2009-02-16T20:37:38.650+01:00</updated><title type='text'>Są takie dni w życiu żółwia...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś to ja byłam słoniem. Miałam kupić sobie pudełko lodów, flaszkę wina i zorganizować jakiś smutny film, by użalać się nad sobą w prawdziwie profesjonalny sposób, ale nie mam lodów, wina właściwie nie lubię... Mam ochotę za to uderzać rytmicznie skronią o kant szafki. Bo sądziłam, że spacyfikowałam już żółwia, tia... coś chyba nie bardzo. Do tego poziom pecha jaki dziś udało mi się osiągnąć jest na miarę ostatniego piątku trzynastego i tego co będzie w marcu razem wzięte. Pomnożone przez poniedziałek i ogólne wyczucie chwili dały efekt piorunujący. Komu opowiem i tak nie uwierzy. Fakfakfak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym strzeliłam kolejną gafę... W piątek rozmawiałam z przyjacielem:&lt;br /&gt;- Nie ma Cię w Warszawie?&lt;br /&gt;- Nie, przyjechałem do rodziców.&lt;br /&gt;- O, fajnie Ci!&lt;br /&gt;- Średnio, na pogrzeb przyjechałem.&lt;br /&gt;- Qrr...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś rozmawiam ze współbiurowym P.:&lt;br /&gt;- Masz strasznie ponure przywitanie na poczcie głosowej, zupełnie jakbyś wrócił z pogrzebu żony i znalazł w domu martwego psa.&lt;br /&gt;- Dziś rodzice uśpili naszego psa.&lt;br /&gt;- Qrr...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ktoś jeszcze chce sobie ze mną pogadać? Mam ostatnio dobrą passę...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7261372704214299521?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7261372704214299521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7261372704214299521&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7261372704214299521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7261372704214299521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/02/sa-takie-dni-w-zyciu-zowia.html' title='Są takie dni w życiu żółwia...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3651244325545668619</id><published>2009-01-26T22:19:00.001+01:00</published><updated>2009-01-26T22:22:01.483+01:00</updated><title type='text'>Od Ptaka</title><content type='html'>Tak mi się podoba, że aż się pochwalę. Dostałam od Ptaka zakładkę do książek. Oczywiście sama robiła. :) Dziękuję!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SX4pGJN4qgI/AAAAAAAAB9o/2F0q765MDk4/s1600-h/stycznioweDSC_3111.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 257px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SX4pGJN4qgI/AAAAAAAAB9o/2F0q765MDk4/s400/stycznioweDSC_3111.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295715397364394498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3651244325545668619?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3651244325545668619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3651244325545668619&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3651244325545668619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3651244325545668619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/01/od-ptaka.html' title='Od Ptaka'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SX4pGJN4qgI/AAAAAAAAB9o/2F0q765MDk4/s72-c/stycznioweDSC_3111.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2098715596887115743</id><published>2009-01-25T01:29:00.003+01:00</published><updated>2009-01-25T01:54:40.683+01:00</updated><title type='text'>ale, że o co kaman?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Po raz kolejny zaskoczyłam samą siebie, czyli nic nowego ostatnimi czasy. Bo widzicie, moi drodzy... całe życie byłam przekonana, i utwierdzana w tym przekonaniu, że jestem osobą raczej pesymistyczną, wiecznie szukającą dziury w całym, introwertyczną samotniczką, coraz bardziej cyniczną, rozczarowaną i zrezygnowaną. Okazuje się jednak, że po prostu nie znam siebie. Po przeanalizowaniu jakiegoś miliarda sytuacji z życia wyszło mi, że jestem niepoprawną optymistką. W pełni świadomą zawiści i podłości tkwiących w ludziach nadal w nich wierzę. Nigdy nie daję nikomu kredytu zaufania w myśl zasady "każdy jest dobry", o nie. Ale jednocześnie nie wierzę w złe intencje. Po prostu nie przychodzi mi taka opcja na myśl... Jestem przekonana, że wszystko będzie dobrze, BO TAK, bo jak inaczej? Jeśli coś mi się nie uda, to co z tego? Raczej od tego nie umrę ani ja, ani nikt na kim mi zależy, więc po co sobie zawracać głowę? Dość gładko przechodziłam na tym rozumowaniu przez wszystkie egzaminy czy stresy pracowe. Pracuję na przełożeniu tego też na życie prywatne, idzie iście niezajebiście... ale well, nie można mieć wszystkiego. Podobno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem już natomiast w jaki sposób najprawdopodobniej odejdę z tego świata.&lt;br /&gt;Mam spore szanse iż stanie się to za kierownicą jakiegoś zbyt szybkiego samochodu przy &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bX2xbqWtyJU"&gt;dźwiękach&lt;/a&gt;... (albo czymś podobnym).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2098715596887115743?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2098715596887115743/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2098715596887115743&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2098715596887115743'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2098715596887115743'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/01/ale-e-o-co-kaman.html' title='ale, że o co kaman?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2260206385617714079</id><published>2009-01-15T21:14:00.002+01:00</published><updated>2009-01-15T21:33:06.824+01:00</updated><title type='text'>zmiany, zmiany</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z niejakim zdziwieniem i tygodniowym spóźnieniem zauważyłam dwie spore zmiany jakich dokonałam w swoim życiu. Otóż (zapewne od 'otóż' nie zaczyna się zdania?) zaczęłam nosić czapkę. Przez całe życie, znaczy od czasu gdy sama zaczęłam decydować co na siebie zakładam, nie miałam nawet własnej czapki. Kaptur mi starczał. A teraz mam. I noszę. Chyba się starzeję.&lt;br /&gt;Druga zmiana jest mniej kolosalna, ale jednak. Obcięłam włosy. Po raz drugi w moim pełnoletnim życiu usłyszałam od mamy "Rany, znowu wyglądasz jakbyś miała 15 lat!". Chyba naprawdę się starzeję, nie?&lt;br /&gt;Poza tym zaczęłam twórczo wykorzystywać kolegę z pracy. To że nie umie trzymać języka za zębami i lubi się zwierzać prezesowi wiedziałam od dawna. Okazało się, że można z niego zrobić całkiem skuteczną linię przekazową do szefa. Jednego dnia mówię koledze, że jak mi nowe warunki pracy nie będą odpowiadać, to nie będę się męczyć i bez żalu zmienię pracę. Drugiego  dnia prezes pyta mnie jakie warunki chciałabym mieć po przyjęciu nowego szefa, aby mi odpowiadały, bo mój komfort pracy jest dla niego najważniejszy.&lt;br /&gt;Chyba kupię koledze duże wiaderko wazeliny w prezencie, niech korzysta na zdrowie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2260206385617714079?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2260206385617714079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2260206385617714079&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2260206385617714079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2260206385617714079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/01/zmiany-zmiany.html' title='zmiany, zmiany'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3040520599031218299</id><published>2009-01-06T02:12:00.001+01:00</published><updated>2009-01-06T02:12:28.125+01:00</updated><title type='text'>stres</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przyszedł i jest. Nie wiem dlaczego jest, ale supeł w żołądku się zaciska i coś czuję, że znowu chujowy okres przede mną. Wprawdzie za chwilę znowu wyjeżdżam, ale takim tam drobiazg jak trzydniowa impreza, w pięknej scenerii, z masą fantastycznych ludzi, których uwielbiam i z którymi czuję się bezpiecznie, nie może mi pomóc, nie? Tak? Nawet jeśli, to jest to klejenie plastrem otwartego złamania. Jak zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmieniłam się w minionym roku. Bardzo się zmieniłam. Mniej osób mnie rozumie, za to ja rozumiem więcej osób. Nie to żeby siebie samą. Niestety. Zaczęłam rozróżniać opcje "nie lubię" od "nie szanuję", i to drugie jest naprawdę gorsze. Narysowałam swoje granice i nie pozwalam nikomu ich przekraczać. Akurat w tym jestem niezła, instynkt samozachowawczy u większości osób działa i nikt nawet nie próbuje.&lt;br /&gt;I wkurzam się na siebie codziennie. Jestem tchórzem i boję się samej siebie. Znam parę osób, które zamiast myśleć robią, i okrutnie im zazdroszczę tej bezmyślnej odmiany odwagi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3040520599031218299?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3040520599031218299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3040520599031218299&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3040520599031218299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3040520599031218299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2009/01/stres.html' title='stres'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-108857579636168256</id><published>2008-12-20T22:37:00.003+01:00</published><updated>2008-12-20T23:10:06.204+01:00</updated><title type='text'>anioły</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No tak, znowu półtora miesiąca bez słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam wczoraj na wigilii firmowej. Było jak zawsze: za mało takiego sobie jedzenia, za dużo paskudnego jedzenia i wino. Wino było z cyklu ą-ę, bo wiecie - szef koneser, więc było raczej niepijalne. W sumie to co tu owijać w bawełnę. Było tak niepijalne, że aż poszłam z szefową do sklepu po colę do zalegającej w firmowej lodówce wódki. W prezencie od firmy dostałam flaszkę takiego ą-ę (2002r, edition limiteeeee... pewnie kolejny drapiący za uszami mordowykrętacz) oraz kilka dni wolnego, co w połączeniu z urlopem, który w końcu sobie wzięłam, powoduje, że do pracy wrócę 13-go stycznia. Trzy tygodnie... Już boję się bolesnego powrotu. Zwłaszcza, że chwilowo zostałam szefem sama sobie. Moja ukochana szefowa odeszła. W spadku dostałam najważniejszego klienta, z którym mam nic nie spieprzyć do czasu, aż znajdą kogoś na jej miejsce. A to pewnie za dwa miesiące potrwa, więc mam czas na zawalenie kilku spraw.&lt;br /&gt;Wigilia miała jeden miły akcent - zabawę zorganizowaną przez J. Z wielkiej czapki mikołaja losowaliśmy anioły, które będą się nami opiekować przez cały zbliżający się rok. Bardzo optymistyczna zabawa, taka K. na przykład wylosowała "anioła awansu". A że jakieś 30min wcześniej byłam świadkiem jak kolega P. lobbował naszego prezesa o zmianę stanowiska K. na wyższe? Magia po prostu. :) Mnie trafiły się anioły idealne. Idealne dla mnie. "Anioł przewrotu majowego w życiu" oraz "Anioł stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa". Obu tych Aniołów mi brakuje i na oba czekam z wytęsknieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to o roku 2008 mogę powiedzieć wszystko co najgorsze, niech się wreszcie kończy, pójdzie w cholerę i wychędoży. Sam i bez przyjemności. tfu.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-108857579636168256?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/108857579636168256/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=108857579636168256&amp;isPopup=true' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/108857579636168256'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/108857579636168256'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/12/anioy.html' title='anioły'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4900841642589680759</id><published>2008-11-07T23:04:00.002+01:00</published><updated>2008-11-07T23:40:32.603+01:00</updated><title type='text'>To ile to tym razem minęło?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Długo. Znowu.&lt;br /&gt;Przyszłam się oczywiście wyżalić. Bo jest beznadziejnie. Jedyne co mnie w pionie trzymało, od roku już jakby nie liczyć, to praca i szefowa. A szefowa jednak odchodzi. I niby trzymam się tych optymistycznych teorii, które wysnułam jakiś czas temu, ale... Jest mi źle, źle i źle. Nie mam siły na zmiany. Nie mam siły na dostosowywanie się. Na oswajanie nowego szefa i całą resztę, która mnie czeka. Dodatkowo problem mam taki, że pracuję tylko z szefem. Jest nas dwoje i nie ma dokąd uciec. Osobą, z którą spędzam najwięcej czasu jest mój przełożony i naprawdę w takim układzie musi to być ktoś, kogo lubię i kto nie działa mi na nerwy. Szansa, że znowu taki osobnik się trafi? Jedna na milion? Wiem, powinnam mieć nadzieję, że jest taka, bo wiadomo, że szanse jedne na milion zdarzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć, ale... Znowu jakieś ale.&lt;br /&gt;Jestem sobą zmęczona i czuję się jak w pułapce. Gdzie się nie obrócę to ściana i problemy i wspomnienia i bagno.&lt;br /&gt;Lobotomię? Przyjazne proszeczki?Najchętniej to bym się poddała, ale nie wiem jak to zrobić.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4900841642589680759?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4900841642589680759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4900841642589680759&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4900841642589680759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4900841642589680759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/11/to-ile-to-tym-razem-mino.html' title='To ile to tym razem minęło?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7127291119014018875</id><published>2008-09-22T14:27:00.002+02:00</published><updated>2008-09-22T14:36:00.874+02:00</updated><title type='text'>:-(</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Źle mi.&lt;br /&gt;Nie mam pomysłu co ze sobą zrobić, tak żeby było mniej źle. Bo że jest źle to już przywykłam, chodzi o to, żeby było mniej niż bardziej, jeśli wiecie o co mi się rozchodzi.&lt;br /&gt;Powtórka z rozrywki trzyma i boli i ciąży i nie pozwala się otrząsnąć, a coraz głupsze pomysły przychodzą mi do głowy. Już naprawdę starczy, mam dość, niech już przestanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy życiu trzyma mnie wizja piątku i weekendu, szkoda tylko, że na ile znam siebie to będę miała tak podły nastrój, że nawet porządnie zresetować się nie będę potrafiła. &lt;br /&gt;Jestem głupia. I nawet w lepszych okresach ciężko mi się z tym stwierdzeniem nie zgodzić.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7127291119014018875?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7127291119014018875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7127291119014018875&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7127291119014018875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7127291119014018875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/09/blog-post.html' title=':-('/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3920285760544066162</id><published>2008-09-12T23:07:00.003+02:00</published><updated>2008-09-12T23:22:48.106+02:00</updated><title type='text'>post nr 384 i nie mam lepszego pomysłu na tytuł</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Następnego dnia, po dodaniu przeze mnie radosnych tekstów o mojej pracy, spadł na mnie news - szefowa chce odejść. Wcale jej się nie dziwię, to z jakimi idiotami musi się użerać doprowadziłoby na skraj każdego. A że pracować nie musi...&lt;br /&gt;Gdy pierwsza panika minęła, żołądek wrócił na swoje miejsce i udało mi się ogarnąć ze wszystkim, doszłam do wniosku, że może nie jest to aż tak dramatyczna wiadomość, jak mi się zdawało. Jeśli faktycznie szefowa postanowi się pożegnać z pracą, to:&lt;br /&gt;- albo mnie zwolnią, a ja znajdę sobie coś nowego i jakoś się nie boję, że będzie ciężko, bo cholernie dużo się w obecnej robocie nauczyłam.&lt;br /&gt;- albo mnie nie zwolnią, ale zrobi się beznadziejnie więc sama odejdę i... (patrz co wyżej...).&lt;br /&gt;- albo mnie nie zwolnią i zrobi się fajniej, bo może dostanę jakiś awans czy chociaż podwyżkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cholera wie co będzie, ale nie znajduję w tym wszystkim złych rozwiązań. Okrutnie mi żal współpracy z szefową. Jest fantastyczną osobą, rewelacyjnym przełożonym i pracą z nią była dla mnie olbrzymią szansą, by uczyć się od najlepszych.&lt;br /&gt;Poza tym naprawdę ją polubiłam i przykro mi na myśl, że nie będziemy widywać się codziennie.&lt;br /&gt;Tak, jestem pierdolnięta i lubię moją szefową na tyle, że zdarza mi się tęsknić do jej powrotu gdy idzie na urlop.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na photonogę wrzuciłam zdjęcia z ruin fabryk i syfiastych zakątków. Wszelkie próby analizy dlaczego tak lubię takie miejsca dają mało optymistyczne efekty, więc po raz kolejny staram się  nie myśleć. A lista rzeczy do niemyślenia długa jest, ojj długa....&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3920285760544066162?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3920285760544066162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3920285760544066162&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3920285760544066162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3920285760544066162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/09/post-nr-384-i-nie-mam-lepszego-pomysu.html' title='post nr 384 i nie mam lepszego pomysłu na tytuł'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8728045145212160366</id><published>2008-09-09T21:52:00.002+02:00</published><updated>2008-09-09T22:25:20.560+02:00</updated><title type='text'>To już prawie 2 m-ce minęło?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jej, ależ ten czas się spieszy. Nie wiem kiedy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Borsuk wywołał mnie tak jakby do tablicy, czy żyję brzmiało pytanie. No żyję. Całkiem intensywnie nawet. Ale co to za życie, nie?&lt;br /&gt;W pracy rewelacja. Szefowa jest z dnia na dzień coraz bardziej fantastyczną osobą. Robię coraz ciekawsze rzeczy, zaczynam także rozumieć niektóre rzeczy, które robię od samego początku, dostałam rolę tego dobrego w grze "dobry i zły policjant" oraz dorobiłam się własnego, pracowego kaktusa. Niezwykle fallicznego, ale ten gatunek tak ponoć ma.&lt;br /&gt;Zaczęłam także doceniać wolne popołudnia (czy w wersji rozpustnej - dni). Chociaż nie przypominam sobie weekendu gdy nie byłam nigdzie, nic nie robiłam, nic nie chciałam i nic nie musiałam. Weekend gdy przesypiam porządnie aż dwie noce to też już rzadkość. Całkiem to wszystko fajne i ciekawe, ale jednak pewne rzeczy mnie nie opuszczają.&lt;br /&gt;Tak ogólnie zatem, to dziękuję, postoję, niewiele się zmieniło. Nieustająca powtórka z rozrywki, same najlepsze odcinki. Po raz kolejny uświadomiłam sobie pewną przykrą sprawę: nie mam wyjścia. Nie ważne jak bardzo jestem sobą zmęczona i jak mam siebie dosyć - nie mam gdzie uciec. Nie mam jak dać za wygraną. Bo niby jak miałoby to wyglądać? Trochę dobijająca perspektywa tak na dłuższą metę, zwłaszcza, że samej mety nie widać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam tylko jeszcze napisać, zanim pójdę po apap, że po raz kolejny zrozumiałam ostatnio jak wiele fantastycznych i wartościowych ludzi mnie otacza. I ile dzięki temu zyskuję. Mam nadzieję, że to działa w obie strony. Wprawdzie tutaj zagląda ułamek z tych, o których teraz myślę, ale co tam, ostatnio wszystkie moje warstwy wybebeszyłam na światło dziennie, więc nie zdziwcie się jak puszczę komuś rynnę w rękaw bredząc coś o podziękowaniach. Ci co tego nie przeczytają także proszeni są o nie dziwienie się za nadto gdybym coś podobnego odwaliła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobranoc.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8728045145212160366?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8728045145212160366/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8728045145212160366&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8728045145212160366'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8728045145212160366'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/09/to-ju-prawie-2-m-ce-mino.html' title='To już prawie 2 m-ce minęło?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5664961447501031103</id><published>2008-07-18T20:04:00.003+02:00</published><updated>2008-07-18T20:44:25.039+02:00</updated><title type='text'>Zróbmy przygodę! Podpalmy Grunwald!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Albo przejdźmy się na pocztę, jeśli jesteś prawdziwym twardzielem.&lt;br /&gt;No ale Grunwald... Jakoś tak kilka dni temu wsiadłam o 6 rano do samochodu Mx, zgarneliśmy Xlt i M. i pojechlim w szeroki świat. Wyobraźcie sobie, że o 7 rano KFC jest zamknięte! A utrudzeni podróżni nie mogą zjeść kubełka na pożywne śniadanie. Było to pierwsze z dwóch mega rozczarowań wyjazdu. O drugim będzie zapewne później (o ile nie znudzi mi się to klepanie, a weny do tego blogusia to ja ostatnio - hm... - to nie mam). Zjedliśmy zatem hot-dogi na kolejnej stacji i odkryłam drugi plus z bycia na imprezie, na której są sami faceci. Jak wiadomo dzięki Misiowi Pat, pierwszym plusem pójścia na imprezę, na której są sami faceci, jest pójście na imprezę, na której są sami faceci. Drugi plus jest taki, że był to pierwszy mój raz gdy  do damskiego kibla na stacji nie było kolejki, a do męskiego a i owszem. Oczywiście panowie nadrobili to w krzakach, ale co tam. Na pola grunwaldzkie dojechaliśmy przed 9, a o 9.30 piłam już pierwsze piwo w samym Grunwaldzie. Bez piwa nie byliśmy w stanie podjąć się rozstawaiania namiotu, a po piwie poszło jakbyśmy to robili co tydzień na integracyjnych wyjazdach firmowych. A potem poszliśmy... Co ja się tu będę rozpisywać... Było za-je-bi-ście. I co z tego, że to nieładnie tak mówić. Jadłam pajdy chleba full wypas, miałam okazję skorzystać z grunwaldzkiego toi-toia, który był niemałym zaskoczeniem. Nie dość, że czysty i pachnący to na dodatek stała w środku puszka piwa i można sobie było dziabnąć łyczka czy dwa dla zabicia czasu...&lt;br /&gt;Bitwa jak to bitwa. Trochę koni, trochę facetów w blachach... Jeśli chodzi o wynik to zaskoczenia nie było, ale za to organizatorzy dość orginalnie podeszli do tematu widoczności. Podpalili bowiem stertę siana, a że wiał wiatr, a sterta była na samym środku... well... kogo mogłoby interesować co się dzieje w okolicach namiotu Jagiełły, nie? Każdy słyszał o mieczach, a jak nie słyszał to byle podręcznik do histroii może mu wyjaśnić te drobiazgi, które siwy dym skutecznie ukrył przed widownią.&lt;br /&gt;Niewątpliwie największą atracją wyjazdu była burza, która zaczęła się niewinnie - ot, gdzieś na horyzoncie coś tam się błyskało. Była 1-sza w nocy, grała fanatstyczna kapela, tłum szalał... Nagle spadła jedna kropelka, potem... potem to się wiadro mi na głowę wylało. W przeciągu tych 3min, które spędziłam w deszczu przemokłam do bielizny. Ale who cares? Było ciepło, radośnie wracaliśmy do namioru rozważając to jak bardzo jesteśmy morki i oślizgli. Następnego dnia było gorzej, mimo iż bardziej sucho. Po tym jak po bitwie wracaliśmy do namiotu i 400m pokonywaliśmy w jakąś godzinę (cała trasa pola-namiot zajmowałam nam ok 30min) padłam z piwem w ręku na trawę i to był błąd. Ponieważ po nim moja silna wola poszła sobie w cholerę i zabrałam się z chłopakami za wódkę. Ciepłą i wygazowaną... Drogie dzieci - nigdy takiej nie pijcie! Zwłaszcza jak nie macie kawałka zapity, która nie jest piwem. Efekty? Mx pomalował sobie włosy kolorowymi lakierami, a ja zostawiłam na noc jeden z obiektywów na masce samochodu. Mówiłam, że tej nocy też padało?&lt;br /&gt;Ostatniego dnia zwiedzaliśmy źródła Łyny. Znaczy krzaki, czy drugie rozczarowanie wycieczki, ponieważ łudząco podobne mam w okolicy, więc dla samych krzaków nie warto jechać tych 200km, ale w sumie to nam to nie przeszkadzało. W dobrym towarzystwie każde krzaki są fajne, no i wygrałam w misie-patysie.&lt;br /&gt;Zaliczyłam trzy doby nieustającej głupawki, pożałowałam, że nie da się wykąpać na zapas, wypoczęłam niesamowicie, mimo iż niewiele spałam, a nałaziłam się za wsze czasy. Dodatkowo dzięki Xlt odświeżyłam znajomość z martensami, co było doskonałym pomysłem w kontekście prania bez wirowania jakie zafundowała nam burza, i cieszę się niezmiernie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym to się staczam. Ale znowu - who cares anyway?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5664961447501031103?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5664961447501031103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5664961447501031103&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5664961447501031103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5664961447501031103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/07/zrbmy-przygod-podpalmy-grunwald.html' title='Zróbmy przygodę! Podpalmy Grunwald!'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4304135629537881269</id><published>2008-06-24T22:18:00.002+02:00</published><updated>2008-06-24T22:35:00.338+02:00</updated><title type='text'>systko</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mam czasu na nic. Zabieram laptopa do pracy, by mieć chwilę na obejrzenie zdjęć, które mi się nawarstwiły na dysku. Tak, w pracy mam chwilę na takie głupotki. Po pracy nieodmiennie obcieram sobie nogi wszystkimi butami jakie mam, albo jestem świadkiem zabierania potencjalnego samobójcy do szpitala psychiatrycznego, albo rozwiązuję zagadki matematyczno-księgowe, albo zżeram sobie wargi usiłując zdecydować - jechać z klientem na The Police czy nie jechać? Klient płaci, ale znaczy to, że muszę jechać z tymże klientem co już tak fajnie nie jest. Mam dzień by się zastanowić... Żeby to było coś mniej rarytasowego niż police... fak.&lt;br /&gt;Poza tym swędzi mnie to miejsce, które podrapałam sobie jadowitymi krzakami - co robić z bąblami? Rozdrapię, zobaczymy co będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w statystykach jak zwykle nie wiem o co chodzi: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;jak zrobić kompresor do klaksonu&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to co? Znikam na kolejny miesiąc. Zapraszam do &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com"&gt;drugiej nogi&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4304135629537881269?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4304135629537881269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4304135629537881269&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4304135629537881269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4304135629537881269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/06/systko.html' title='systko'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5187103440417311729</id><published>2008-06-03T10:54:00.002+02:00</published><updated>2008-06-03T11:03:03.462+02:00</updated><title type='text'>Nigdy nie lubiłam</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...budować domków z kart. Tyle czasu to trwa, tyle wysiłku trzeba w to włożyć, a te cholerne karty i tak się rozwalą przy byle okazji. Do tego efekt tak mizerny, zupełnie niewspółmiernie do wysiłku jaki się w budowę włożyło. To już wolę pasjansa czy coś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie mi się taki domek rozpirzył, a ja znów muszę pomału go odbudowywać. Gdybym tylko mogła olać go w cholerę i pojechać w Bieszczady...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5187103440417311729?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5187103440417311729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5187103440417311729&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5187103440417311729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5187103440417311729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/06/nigdy-nie-lubiam.html' title='Nigdy nie lubiłam'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2573325890146771451</id><published>2008-05-26T13:59:00.003+02:00</published><updated>2008-05-26T14:41:11.106+02:00</updated><title type='text'>lasek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wyobraźcie sobie lasek brzozowy, młode drzewka, cienkie, białe pnie, ogrom drobnych listków, srebrnych z jednej strony. W dole zielona trawka, wysoka i miękka. Wszystko to oczywiście w słoneczny poranek, lekki wietrzyk dodaje klimatu, jest ciepło i fantastycznie spokojnie. Ptaszki ćwierkają... Sielanka. Czujecie to? Dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz powiedzcie proszę z czym Wam taki widoczek się kojarzy? Pierwsza myśl?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo mnie kojarzy się z trupem. Tak, wiem. Gdzieś tam pomiędzy drzewkami, w tej soczystej trawie musi leżeć trup. Do dziś sądziłam, że ktoś mi zrobił krzywdę w dzieciństwie, ja to wyparłam i teraz mam problem. Moja szefowa na przykład kojarzy lasek brzozowy ze swoją działką i latem. Tak jakby normalniej to brzmi. Ale jaka była moja radość (i zaskoczenie), gdy nowy kolega biurowy, zapytany przez szefową (zdruzgotaną moimi skojarzeniami) z czym jemu kojarzy się lasek brzozowy rzucił od razu "Ze zwłokami". Potem jego tok rozumowania pomknął w kierunku partyzantki, żołnierzy i cmentarza, ale jak widać nie jest ze mną AŻ TAK źle.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2573325890146771451?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2573325890146771451/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2573325890146771451&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2573325890146771451'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2573325890146771451'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/05/lasek.html' title='lasek'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8396998896743854320</id><published>2008-05-19T22:35:00.002+02:00</published><updated>2008-05-19T23:42:33.518+02:00</updated><title type='text'>No i znowu do dupy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mogę być m&lt;span style="font-style: italic;"&gt;h&lt;/span&gt;roczna. A tak się starałam. Ale kurde nie. Muszę być blondynką, kijowo wyglądać w czarnym makijażu, ludzie muszą mi mówić, że jestem wesoła, optymistyczna i urocza... Cholerano. Nawet Meg mnie dobiła stwierdzając, że nie wolno mi kupić sobie baletek w trupie czaszki, mogę co najwyżej glany. Na baletki pozwoliła mi się wykosztować dopiero jak przytyję 30kg i dokupię do nich rajtuzy i mini, i może nawet uda mi się wtedy osiągnąć efekt camel toe. Przez krótką chwilę rozważałyśmy też czym może się różnić m&lt;span style="font-style: italic;"&gt;h&lt;/span&gt;roczny sex od niem&lt;span style="font-style: italic;"&gt;h&lt;/span&gt;rocznego, i zakładmy, że nie chodzi tylko o zgaszenie świateł, ale w sumie i tak mi nie grozi. W sumie to żaden. No nic... grunt, że upewniłam się w przekonaniu, że wolę sukcesy niż porażki. I nie mam pojęcia jak mój ciąg myślowy wyglądał, ale droga od sexu do porażek i sukcesu musi być krótka. Anyway, porażki mnie dołują i spowalniają, ale jak coś mi wyjdzie (a wychodzi, wychodzi coraz bardziej!) to chce mi się jeszcze bardziej. Wprawdzie zostałam wybrana nadwornym szczurkiem laboratoryjnym, ale co tam, ważne że wy-cho-dzi. Hhhh...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym właśnie obejrzałam reklamę ptasiego mleczka w rozmiarze batonika. Już kiedyś zamieszczałam tu ankietę, i wyszło z niej, że jednak znakomita większość osób je ptasie mleczko jedyną słuszną metodą - obgryza czekoladę na koniec zostawiając samą piankę.&lt;br /&gt;W ptasim mleczku wielkości batona widzę spore wyzwanie....&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8396998896743854320?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8396998896743854320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8396998896743854320&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8396998896743854320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8396998896743854320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/05/no-i-znowu-do-dupy.html' title='No i znowu do dupy'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1341876229973057987</id><published>2008-05-16T17:56:00.004+02:00</published><updated>2008-05-16T18:33:56.681+02:00</updated><title type='text'>ależ ten bez pachnie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech mnie ktoś uszczypnie. Jak tylko się rano obudzę (co następuję zwykle jakieś 30min po wstaniu) durny banan włazi mi na twarz i zostaje do nocy.&lt;br /&gt;Praca: +dużo dużo!&lt;br /&gt;Zabawa: +bardzo dużo dużo!&lt;br /&gt;Katar: + troszkę, ale przechodzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie wkurwia mnie jedynie fakt, że się rozpasłam i nie podoba mi się odchudzanie, bo bywam wtedy głodna, co jest niemiłe i irytujące, ale czekam z nadzieją na upały i ogólny jadłowstręt jaki mnie wtedy łapie (oczywiście tuż po sezonie na truskawki, podczas którego podstawą jadłospisu stają się właśnie one, utopione w słodkiej śmietanie i mam wątpliwości co do ich dietetyczności, ale jak by to Iza określiła - jest to zbilansowana dieta, w końcu są w niej owoce, nie?). A jak nie pomoże, to zawsze mogę zacząć nosić moją ciążową sukienkę. Trudno.&lt;br /&gt;Poza tym szukam ochotnika na konwalie, oczywiście, że sama mogę sobie kupić, mogę pójść też w szkodę do lasu i złamać kilka przepisów, ale nie ma to jak dostać od kogoś. Chyba czas wzbudzić w kimś poczucie winy i delikatnie wskazać drogę odkupienia...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1341876229973057987?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1341876229973057987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1341876229973057987&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1341876229973057987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1341876229973057987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/05/ale-ten-bez-pachnie.html' title='ależ ten bez pachnie'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-6854252663112566064</id><published>2008-05-04T21:14:00.003+02:00</published><updated>2008-12-10T03:39:01.971+01:00</updated><title type='text'>belle</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pojechałam i wróciłam. Depresja popowrotowa w rozkwicie.&lt;br /&gt;Minie...&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SB4Lgzt4d_I/AAAAAAAAA7o/WptHIZOx0Mg/s1600-h/okulary.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SB4Lgzt4d_I/AAAAAAAAA7o/WptHIZOx0Mg/s400/okulary.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5196603678298503154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;EDIT:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/0HGxBkiCkho&amp;amp;hl=pl"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/0HGxBkiCkho&amp;amp;hl=pl" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieło muzyczne umilające nam wypoczynek...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-6854252663112566064?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/6854252663112566064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=6854252663112566064&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6854252663112566064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6854252663112566064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/05/belle.html' title='belle'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/SB4Lgzt4d_I/AAAAAAAAA7o/WptHIZOx0Mg/s72-c/okulary.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2705786719515687325</id><published>2008-04-29T22:40:00.002+02:00</published><updated>2008-04-29T22:56:23.714+02:00</updated><title type='text'>mój ukochany interneciku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ach, jak ja go lubię. Gdyby nie internet nie kupiłabym sobie za takie śmieszne pieniądze tak fajnej sukienki, która byłaby na mnie idealna gdybym akurat przypadkiem była w połowie trzeciego trymestru. A wcale nie była opisana jako ciążowa no. Chyba, że to taka nowa moda, cholera wie.&lt;br /&gt;Anyway, mam już moją pierwszą ciążową sukienkę, podwyżkę w nieznanej mi wysokości (szefowa postanowiła powiedzieć mi, że dostałam, ale ile dostałam powie mi w poniedziałek. Będę miała drugą niespodziankę...), mało czasu na spakowanie oraz zdiagnozowany efekt jojo. Jestem aktualnie w fazie "gruba świnia", ale dajcie mi ze dwa tygodnie... No chyba, że ta sukienka to znak, że to wcale nie potrwa dwa tygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spać poproszę.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2705786719515687325?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2705786719515687325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2705786719515687325&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2705786719515687325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2705786719515687325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/04/mj-ukochany-interneciku.html' title='mój ukochany interneciku'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3637949794720055414</id><published>2008-04-23T10:53:00.002+02:00</published><updated>2008-04-23T11:07:42.690+02:00</updated><title type='text'>blondynka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wczoraj zauważyłam na słupach ogłoszeniowych oczojebne plakaty reklamujące Paradę Równości w Krakowie. Rozbawiło mnie przewrotne hasło z barbarzyństwem i tekstem "znów przejdą", bardzo mi się spodobała sama idea rozpropagowania marszu w innych miastach, a hasło z takim dystansem do siebie... naprawdę byłam dumna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę się rozczarowałam gdy się dowiedziałam, że jestem blondynka i nie &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5146584.html"&gt;doczytałam&lt;/a&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3637949794720055414?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3637949794720055414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3637949794720055414&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3637949794720055414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3637949794720055414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/04/blondynka.html' title='blondynka'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-408830468522247644</id><published>2008-04-14T23:04:00.002+02:00</published><updated>2008-04-14T23:06:50.993+02:00</updated><title type='text'>zabunkrowałam</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak zrobić sobie słodką niespodziankę?&lt;br /&gt;Kupić paczuszkę ulubionych cukierków o smaku jabłkowym. Zjeść jednego. Albo dwa... czy trzy... A resztę wrzucić do torebki. &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I bardzo postarać się o nich zapomnieć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Za jakiś czas będę szukała drobnych, chusteczek, kluczy czy czegoś tam...&lt;br /&gt;Rozkoszna pychotka. ;-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-408830468522247644?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/408830468522247644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=408830468522247644&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/408830468522247644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/408830468522247644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/04/zabunkrowaam.html' title='zabunkrowałam'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1435715756780519983</id><published>2008-04-14T12:39:00.002+02:00</published><updated>2008-04-14T12:43:58.834+02:00</updated><title type='text'>Wołeczek?</title><content type='html'>Wszyscy zapewne pamiętają fantastyczny skecz Halamy z wołeczkiem.&lt;br /&gt;(a jeśli nie pamiętają lub nie znają...)&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/tbj67OTFKJ8&amp;amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/tbj67OTFKJ8&amp;amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba powinien go obejrzeć pan, który poślubił &lt;a href="http://wiadomosci.onet.pl/1729541,69,item.html"&gt;kozę&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;BO JEST PARSZYWYM ZBOCZEŃCEM I MUSI TO W SOBIE ZAAKCEPTOWAĆ!!!!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1435715756780519983?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1435715756780519983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1435715756780519983&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1435715756780519983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1435715756780519983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/04/woeczek.html' title='Wołeczek?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-3195335391247159969</id><published>2008-03-31T22:28:00.003+02:00</published><updated>2008-03-31T22:41:07.066+02:00</updated><title type='text'>znalezione w statystykach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu zajrzałam do statystyk, i znowu nie żałuję (pisownia oczywiście orginalna)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- moja szefowa mnie piepszy&lt;br /&gt;- jak zrobić suchy beton &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(nieśmiertelny suchy beton... ale od czego się zaczęło, to nie wiem)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- podeszwa patrycja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(że co Misiu?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- do czego służa poziomice?&lt;br /&gt;- co to znaczy wyuzdana&lt;br /&gt;- prawo pierwszej nocy&lt;br /&gt;- kobiety zmieniają majteczki&lt;br /&gt;- pojęcie beith marketingu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Beith? Wiesz coś o tym?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- dobrze- że ponumerowali nam dupy- inaczej bym się pogubił&lt;br /&gt;- spożywanie nasienia mężczyzny &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(ponoć niezłe na cerę, ale ale gdy plemniki uderzają o zęby to dostają się w mikropęknięcia szkliwa osłabiając je tym samym, więc z rozwagą...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;- dobre strony masturbacji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(rany, i po to są komuś google potrzebne?)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;- i koniec rumakowania &lt;span style="font-style: italic;"&gt;(ech, klasyka...)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;;-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-3195335391247159969?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/3195335391247159969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=3195335391247159969&amp;isPopup=true' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3195335391247159969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/3195335391247159969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/03/znalezione-w-statystykach_31.html' title='znalezione w statystykach'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8816610102883888815</id><published>2008-03-27T22:29:00.005+01:00</published><updated>2008-03-27T22:36:59.374+01:00</updated><title type='text'>Mój pierwszy raz wypadł z dresikiem.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wsiadając wczoraj do tramwaju musiałam zrobić krok nad nogami rozkosznie rozwalonego w krzesełku drecha, ledwo powstrzymując ochotę, by buca nie kopnąć, tak wychowawczo. Ale nie, jestem luz i zen, stanęłam sobie nad nim, w uszach radio, przyznaję, że szybko o chłopaczku zapomniałam. Poczułam się bardzo dziwnie gdy dresik podniósł nagle głowę, spojrzał na mnie i zerwał się ustępując mi miejsca. Pierwszy raz ktoś mi miejsca ustąpił!&lt;br /&gt;A teraz wygenerowałam problem: czyżbym w jego trzypaskowym, siedemnastoletnim umyśle jawiła się jako stara baba? Może niedołężna? A może wyglądam na ciężarną?!?! Nie wiem którą opcję bym wolała...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kurde, za młoda jestem na takie numery!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8816610102883888815?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8816610102883888815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8816610102883888815&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8816610102883888815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8816610102883888815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/03/mj-pierwszy-raz-wypad-z-dresikiem.html' title='Mój pierwszy raz wypadł z dresikiem.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1084391633853242754</id><published>2008-03-18T20:28:00.002+01:00</published><updated>2008-03-18T20:31:18.879+01:00</updated><title type='text'>znalezione w statystykach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro już tam zajrzałam raz na ruski rok, to się podzielę. Mam nadzieję, że czegokolwiek te osoby szukały, znalazły odpowiedzi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul style="font-style: italic; text-align: justify;"&gt;&lt;li&gt;powrót do szkoły po wagarach&lt;/li&gt;&lt;li&gt;zdjęcia nagich kobiet dobrej rozdzielczości za free&lt;/li&gt;&lt;li&gt;co zrobić gdy jest się skończoną idiotką?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;gdy facet czuje zdenerwowanie przy kobiecie&lt;/li&gt;&lt;li&gt;sikanie w obcisłych jeansach&lt;br /&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;suszek mietek&lt;/li&gt;&lt;li&gt;bezrobotna nic nie umiem&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;:-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1084391633853242754?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1084391633853242754/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1084391633853242754&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1084391633853242754'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1084391633853242754'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/03/znalezione-w-statystykach.html' title='znalezione w statystykach'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1539442286611260384</id><published>2008-03-18T19:39:00.002+01:00</published><updated>2008-03-18T20:00:42.513+01:00</updated><title type='text'>Bez sensu.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tak ogólnie to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;bez sensu&lt;/span&gt; właśnie.&lt;br /&gt;Zwlekam się rano, przez chwilę nieludzkim wysiłkem zmuszam do zachowania pionu, staram się jakoś obudziać... a potem dostaję kopa w tyłek i cały dzień robi wielkie ŚMIG. I już go nie ma. Wyrobiłam sobie swoje małe rytuały. Wpierw w pociągu albo książka, albo pogaduchy z koleżanką. Potem 15min spaceru i przejażdżka tramwajem z kolegą z liceum - bardzo fajnie tak spotykać kogoś codziennie, o tej samej porze na przejściu dla pieszych. Ulubiona pani w małej piekarence - dostaję migdałowe precelki na kredyt, zawsze usłyszę miłe słowo i życzenia udanego dnia. Praca? Super. Jak dorosnę to chcę zostać moją szefową. W życiu nie sądziłam, że można mieć tak fantastycznego przełożonego. I wcale nie wyolbrzymiam. Po pracy? Zawsze coś się znajdzie. Jak nie knajpa, zdjęcia czy Wariatki, to zakupy, znajomi czy jeszcze coś innego (&lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/2008/03/pitek-wieczr.html"&gt;impreza&lt;/a&gt; na stomatologii chociażby... rany, wódka to podła rzecz, naprawdę.).&lt;br /&gt;Zewsząd sypią się na mnie komplementy, pojawiają się nowi ludzie, nowe pomysły. I co z tego wynika? Niewiele. Mam się czym cieszyć, fantastycznie mi się żyje, nie umiem nawet wpasować się w ogólno-blipowe marudzenie, ale.&lt;br /&gt;ALE. I tak wszyscy wiecie o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;font-size:85%;" &gt;(no to tyle, kolejna notka pewnie za miesiąc z okładem, bo mam mały blogowstręt ostatnio... Dużo więcej na &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/"&gt;photonodze&lt;/a&gt; się dzieje.)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1539442286611260384?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1539442286611260384/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1539442286611260384&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1539442286611260384'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1539442286611260384'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/03/bez-sensu.html' title='Bez sensu.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1104382088425142623</id><published>2008-03-04T22:50:00.001+01:00</published><updated>2008-03-04T22:52:26.443+01:00</updated><title type='text'>tajemnicze piwo</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... z tejemniczym alexem, znanym z komentarzy, zaskoczyło mnie. Bardzo. Pozytywnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę sobie nadal porotflować...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1104382088425142623?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1104382088425142623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1104382088425142623&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1104382088425142623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1104382088425142623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/03/tajemnicze-piwo.html' title='tajemnicze piwo'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-1612487275757631370</id><published>2008-03-02T11:09:00.002+01:00</published><updated>2008-03-02T11:21:45.854+01:00</updated><title type='text'>i znowu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znowu byłam w ruinie i znowu są zdjęcia na tej drugiej &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com"&gt;nodze&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym zaliczyłam mordobicie (do tej pory plecy mnie bolą od pokładania się na ringu), ale zdjęcia pokażę dopiero za tydzień. Było super, nie sądziłam, że boks może być taki fajny...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-1612487275757631370?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/1612487275757631370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=1612487275757631370&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1612487275757631370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/1612487275757631370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/03/i-znowu.html' title='i znowu'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5595651012209881293</id><published>2008-02-16T23:40:00.003+01:00</published><updated>2008-12-10T03:39:02.504+01:00</updated><title type='text'>Byłam w fabryce</title><content type='html'>... następnym razem idę tam w szpilkach.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/"&gt;foty tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;EDIT:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Byłam też na dachu fabryki :-)))&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R7n4s-MC3gI/AAAAAAAAAxs/AlEzHYGXgho/s1600-h/16vc1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R7n4s-MC3gI/AAAAAAAAAxs/AlEzHYGXgho/s400/16vc1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5168435498875805186" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5595651012209881293?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5595651012209881293/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5595651012209881293&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5595651012209881293'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5595651012209881293'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/02/byam-w-fabryce.html' title='Byłam w fabryce'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R7n4s-MC3gI/AAAAAAAAAxs/AlEzHYGXgho/s72-c/16vc1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8753915861322677787</id><published>2008-02-15T19:39:00.003+01:00</published><updated>2008-12-10T03:39:02.815+01:00</updated><title type='text'>fiat</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to fiat pojechał po całości.&lt;br /&gt;Wersja orginalna (dwie inne &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=Iuw-daWvtqU&amp;amp;feature=related"&gt;tutaj&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://youtube.com/watch?v=x30ZrBDLE5o&amp;amp;feature=related"&gt;tutaj&lt;/a&gt;):&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-02833002887062158 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/seJmEb0fcBA&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/seJmEb0fcBA&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/seJmEb0fcBA&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Wersja bardziej nasza:&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-02833002887062158 visible ontop" href="http://www.youtube.com/v/g_RR0hVgyaI&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;/a&gt;&lt;object height="355" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/g_RR0hVgyaI&amp;amp;rel=1"&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/g_RR0hVgyaI&amp;amp;rel=1" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" height="355" width="425"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zastanawia mnie tylko jedno, skąd to zdjęcie w tak polskim spocie?&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R7XeAOMC3CI/AAAAAAAAAt8/ThfEGDwa1U4/s1600-h/250px-Tianasquare.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://2.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R7XeAOMC3CI/AAAAAAAAAt8/ThfEGDwa1U4/s400/250px-Tianasquare.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5167280242867493922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;A w ogóle to polecam &lt;a href="http://pinguy.infogami.com/blog/vwm6"&gt;to&lt;/a&gt;. Pod prawie każdą fotką jest link do czegoś w temacie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8753915861322677787?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8753915861322677787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8753915861322677787&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8753915861322677787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8753915861322677787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/02/fiat.html' title='fiat'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R7XeAOMC3CI/AAAAAAAAAt8/ThfEGDwa1U4/s72-c/250px-Tianasquare.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-6001676603535057766</id><published>2008-02-07T09:39:00.000+01:00</published><updated>2008-02-07T09:47:17.378+01:00</updated><title type='text'>w kinie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rosjanie to jednak naród z fantazją. My też moglibyśmy coś &lt;a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4906217.html"&gt;takiego&lt;/a&gt; nakręcić. W rolach głównych (oczywiście) Mroczek i Mroczek, nie wiem tylko czy romantyczna konwencja by pasowała. Może dramat psychologiczny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(na hasło "thriller erotyczny" się uwiesiłam)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-6001676603535057766?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/6001676603535057766/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=6001676603535057766&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6001676603535057766'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6001676603535057766'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/02/w-kinie.html' title='w kinie'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4995277028442339850</id><published>2008-02-02T00:56:00.000+01:00</published><updated>2008-02-02T01:08:07.496+01:00</updated><title type='text'>Pamiętacie ten dowcip i tajlandzkich dziwkach?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;One chyba tajlandzkie były, nie? Te z gruźlicą i HIV. Nie ważne w sumie, bo chodzi mi o to, że ja zdecydowanie mam gruźlicę. Jeśli za wiele nie mówię, nie śmieję się i nie łażę po zimnie jest nieźle, ona jakby się wycisza, ale starczy, że tak jak dziś, zostanę nagle zabrana na kabaret, i to całkiem niezły kabaret, bo Mumio do kiepskich zaliczyć nie sposób, i siłą rzeczy spędzam ponad dwie godziny dusząc się ze śmiechu, to wcale mnie nie dziwi, że pomiędzy spazmami śmiechu dopadają mnie ataki kaszlu, i to nie byle jakie, ale takie w guście &lt;span style="font-style: italic;"&gt;oskrzela-na-ścianę&lt;/span&gt;, a struny głosowe coraz bardziej mają mnie gdzieś. Dobrze, że gruźlica to taka choroba rodzinna - ojczym też jedną ma, mama od lat, nawet szefowa się przyłączyła. Ktoś na pewno pożyczy mi jakiegoś syropku...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4995277028442339850?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4995277028442339850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4995277028442339850&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4995277028442339850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4995277028442339850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/02/pamitacie-ten-dowcip-i-tajlandzkich.html' title='Pamiętacie ten dowcip i tajlandzkich dziwkach?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-8841652689742666854</id><published>2008-01-28T23:00:00.000+01:00</published><updated>2008-01-28T23:05:29.933+01:00</updated><title type='text'>blondynka i drineczek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ponieważ udało mi sie dziś zrobić coś, co zdecydowanie zasłużyło na nagrodę, postanowiłam zrobić sobie drinka. Martini tak jakby się skończyło, zajrzałam zatem do lodówki i znalazłam jakieś resztki wódki z robienia mlekówki. Nalałam sobie troszkę do szklanki, rozejrzałam się za czymś w rodzaju soku czy coli... O! Cała butelka soku z pigwy! Dolałam, usiadłam, skosztowałam. Przez chwilę myślałam, że umrę.&lt;br /&gt;Sok z pigwy okazał się być pigwówką. Kurtyna.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-8841652689742666854?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/8841652689742666854/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=8841652689742666854&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8841652689742666854'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/8841652689742666854'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/blondynka-i-drineczek.html' title='blondynka i drineczek'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-6474176714363777867</id><published>2008-01-27T23:32:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T03:39:03.097+01:00</updated><title type='text'>mała rzecz, a cieszy :-)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R50G966S99I/AAAAAAAAAtE/1_BM0fy6kjg/s1600-h/DSC_6125.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R50G966S99I/AAAAAAAAAtE/1_BM0fy6kjg/s400/DSC_6125.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5160288408892012498" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;(Kącik Szumofoba , gdybym byłam wyznawcą nigdy bym nie pokazała... ;-))&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-6474176714363777867?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/6474176714363777867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=6474176714363777867&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6474176714363777867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6474176714363777867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/maa-rzecz-cieszy.html' title='mała rzecz, a cieszy :-)'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R50G966S99I/AAAAAAAAAtE/1_BM0fy6kjg/s72-c/DSC_6125.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4130836987310079075</id><published>2008-01-25T21:54:00.000+01:00</published><updated>2008-01-25T22:11:29.576+01:00</updated><title type='text'>dla nich warto pisać bloga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hasła za statystyk nigdy nie przestaną mnie zadziwiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"czy gorący kubek knorr tuczy"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"szybki kurs na kelner"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"wylizywanie męskich stóp"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"pieprzy obcasem"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"pitbull tasak"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"palenie piszczeli"&lt;/span&gt; (y?)&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"co ile kobiety zmieniają majtki"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;and last but not least:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;"zdziry"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I właśnie dlatego jak wpisując głupie hasło w wyszukiwarkę trzy razy pomyślę zanim kliknę w  wyniki. ;-)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4130836987310079075?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4130836987310079075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4130836987310079075&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4130836987310079075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4130836987310079075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/dla-nich-warto-pisa-bloga.html' title='dla nich warto pisać bloga'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2087263644811922248</id><published>2008-01-25T12:10:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T03:39:03.551+01:00</updated><title type='text'>wykrochamliłam sobie telefon</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Chyba z okazji moich urodzin dzwoniła do mnie kiedyś, dość rozradowana jestestwem banda i życzyła mi krochmalu w sprayu. Otóż okazuje się, że coś takiego można bardzo łatwo zrobić domowym sposobem i działa. :-)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R5nEK66S95I/AAAAAAAAAr8/KQYKSINo0Gs/s1600-h/zawieszka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R5nEK66S95I/AAAAAAAAAr8/KQYKSINo0Gs/s320/zawieszka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5159370540021118866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dostałam od &lt;a href="http://niebieskaowca.fotolog.pl/"&gt;Ptaka&lt;/a&gt; zawieszkę, zrobioną specjalnie dla mnie i pod kolor menu w telefonie. Po zawieszeniu została wykrochmalona. Razem z telefonem....&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2087263644811922248?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2087263644811922248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2087263644811922248&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2087263644811922248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2087263644811922248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/wykrochamliam-sobie-telefon.html' title='wykrochamliłam sobie telefon'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R5nEK66S95I/AAAAAAAAAr8/KQYKSINo0Gs/s72-c/zawieszka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-783827093838710481</id><published>2008-01-23T09:23:00.000+01:00</published><updated>2008-01-23T16:35:08.545+01:00</updated><title type='text'>Heath Ledger</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rany, on na pewno musiał spellować imię i nazwisko... Nie żyje w każdym razie. Nie specjalnie mnie to ruszyło, bo i nie zapadła mi w pamięć żadna z jego ról, ale zapewne wybitnym artystą był. Piszę o całej sprawie jednak z innego powodu, mianowicie gazeta.pl napisała:&lt;br /&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;"Nieprzytomnego Ledgera znalazła ok 15.30 czasu miejscowego w jego mieszkaniu na Manhattanie gosposia, która poszła go obudzić na umówiony masaż."&lt;/blockquote&gt;I wiecie co? Też chcę żeby ktoś specjalnie przychodził o 15.30, by mnie OBUDZIĆ NA MASAŻ.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-783827093838710481?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/783827093838710481/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=783827093838710481&amp;isPopup=true' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/783827093838710481'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/783827093838710481'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/heath-ledge.html' title='Heath Ledger'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2266084795231446536</id><published>2008-01-21T23:04:00.000+01:00</published><updated>2008-01-21T23:11:14.279+01:00</updated><title type='text'>nigella</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem jak ona to robi, to pewnie ten biust, ale jak już coś pokaże to nie mogę nie zachcieć. W każdym razie, jakiś tydzień temu, obejrzałam jak zrobiła sobie wielki kubek gorącej czekolady. Takiej z czekoladą, miodem i cynamonem. I szukam kogoś do towarzystwa, by się ze mną takiego czegoś napił, ja zrobię... Samej to mi tak smutno do takiej pyszności siadać.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2266084795231446536?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2266084795231446536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2266084795231446536&amp;isPopup=true' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2266084795231446536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2266084795231446536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/nigella.html' title='nigella'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2961769095430556722</id><published>2008-01-19T20:57:00.000+01:00</published><updated>2008-01-19T21:02:41.318+01:00</updated><title type='text'>bejca</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czy może jest na sali ktoś wiedzący... Bo widzicie, znalazłam w piwnicy bejcę. Lekko zakurzona buteleczka, bejca w piękny kolorze PALISANDER. Użyłam, sztachnęłam się nieco... i przeczytałam etykietkę... Termin ważności: 09 95. Że co? 13 lat po terminie? No wiem, ale zastanawiam się, czy te lata spędzone samotnie w piwnicy spowodowały jakieś nieodwracalne i zabójcze dla otoczenia zmiany w samej bejcy? Czy może podanie takiego terminu to tylko wybieg producenta, by skłonić klienta do kupna nowej flaszki raz na kilkanaście lat? hm.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2961769095430556722?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2961769095430556722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2961769095430556722&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2961769095430556722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2961769095430556722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/bejca.html' title='bejca'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-811794287390562102</id><published>2008-01-17T19:14:00.000+01:00</published><updated>2008-01-17T19:24:10.476+01:00</updated><title type='text'>Dzień dobry, to zajmie tylko kilka chwil.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Dzień dobry pani, dzwonię z sieci Orange i chciałam zadać pani kilka pytań, to zajmie dosłownie trzy minuty.&lt;br /&gt;- No dobrze, słucham.&lt;br /&gt;- Dziękuję. Chciałam zadać pani pytania dotyczące tego jak przebiegała rozmowa z pracownikiem działu windykacji.&lt;br /&gt;- Ale ja nie rozmawiałam z pracownikiem działu windykacji.&lt;br /&gt;- To zajmie tylko chwilkę. Pytania będą dotyczyły rozmowy z pracownikiem działu windykacji i tego jak ta rozmowa wyglądała.&lt;br /&gt;- Rozumiem, ale ja nigdy z nikim takim nie rozmawiałam.&lt;br /&gt;- To jest taka ankieta badająca jakość naszych usług i zadowolenie klienta. Chciałabym wiedzieć, jak wyglądała rozmowa...&lt;br /&gt;- Proszę pani, ja rozumiem o co pani chodzi, ale nie powiem jak wyglądała rozmowa z pracownikiem działu windykacji ponieważ NIGDY Z ŻADNYM NIE ROZMAWIAŁAM!&lt;br /&gt;- Ach, no tak. Bardzo uprzejmie dziękuję pani za poświęcony mi czas, życzę miłego popołudnia i do usłyszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pełen profesjonalizm. W obliczu tak skandalicznego i bezczelnego zachowania klienta dziewczyna zachowała zimną krew, ton głosu od początku do końca był miły i spokojny, i nie rzuciła żadnym bluzgiem. A idę o zakład, że aż ją skręcało.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-811794287390562102?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/811794287390562102/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=811794287390562102&amp;isPopup=true' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/811794287390562102'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/811794287390562102'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/dzie-dobry-to-zajmie-tylko-kilka-chwil.html' title='Dzień dobry, to zajmie tylko kilka chwil.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-9052566218615208894</id><published>2008-01-14T22:15:00.000+01:00</published><updated>2008-01-14T22:20:39.422+01:00</updated><title type='text'>kubeczek</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znalazłam wczoraj w pracy kilka kluczy, które schowane były w kubeczku. Na mocz.&lt;br /&gt;Poczułam się tak swojsko. :-D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;PS. Swoją drogą to jak często w swoim życiu natykacie się na kubeczki na mocz? Już kilka razy udowadniałam, że jest to absolutnie niezbędny artykuł użytku biurowo-domowego, ale raczej mało spopularyzowany. A szkoda. Mnie za to prześladują. ;-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-9052566218615208894?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/9052566218615208894/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=9052566218615208894&amp;isPopup=true' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/9052566218615208894'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/9052566218615208894'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/kubeczek.html' title='kubeczek'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4720234975503372409</id><published>2008-01-13T22:01:00.000+01:00</published><updated>2008-01-13T22:12:21.780+01:00</updated><title type='text'>351 post.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie, nie uznaję postanowień noworocznych. Nie robię rozliczeń. Nie ma to dla mnie znaczenia. Więc z łaski swojej, drogi wszechświecie, odtenteguj się ode mnie, bo mam dość. Deal?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jestem chora, z nosa mi się leje, jak wstaję to mam zawroty, jak chodzę to się słaniem. Żeby się bez sensu nie denerwować nie mierzę temperatury. Ale z drugiej strony to dobrze: od jutra mamy remont w biurze i wszystkie farby, lakiery i kleje mogą sobie dowolnie śmierdzieć... Co mi tam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4720234975503372409?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4720234975503372409/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4720234975503372409&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4720234975503372409'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4720234975503372409'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/351-post.html' title='351 post.'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-2759644255157339423</id><published>2008-01-09T23:23:00.000+01:00</published><updated>2008-01-09T23:28:15.691+01:00</updated><title type='text'>notka dla snafu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mama:&lt;br /&gt;- Znasz Piotra &lt;span style="font-style: italic;"&gt;X&lt;/span&gt;?&lt;br /&gt;- Hm, nie wiem. Nazwisko nic mi nie mówi.&lt;br /&gt;- A to nie byłaś z nim na jakimś weselu w Szczecinie? Bo spotkałam dziś Ankę i ona dała mi do niego maila dla Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LOL :-) (notkę pewnie zrozumie tylko snafu, ale co tam)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-2759644255157339423?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/2759644255157339423/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=2759644255157339423&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2759644255157339423'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/2759644255157339423'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/notka-dla-snafu.html' title='notka dla snafu'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-6188581643484425208</id><published>2008-01-04T19:38:00.000+01:00</published><updated>2008-01-04T19:45:38.322+01:00</updated><title type='text'>blondynka</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jestem kobietą i mam tendencję do impulsywnych zakupów. Ostatnio było to trochę przyciasnego stretch'u po pijaku (Meg uparła się, że nie mam w nim grubych ud i uległam), dziś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;sigma, sigmunia, sigmusia...&lt;/span&gt; Ciekawe że jak tylko wspomniałam o sigmie w opisie na gadzie odezwało się do mnie kilka osób:&lt;br /&gt;"Kupiłaś mitsubishi?"&lt;br /&gt;"Kupiłaś kurtkę puchową?"&lt;br /&gt;"Kupiłaś pistolet?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hm. Kupiłam &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;obiektyw&lt;/span&gt;, no! :-)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-6188581643484425208?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/6188581643484425208/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=6188581643484425208&amp;isPopup=true' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6188581643484425208'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/6188581643484425208'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/blondynka.html' title='blondynka'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-5033829216743377595</id><published>2008-01-02T22:18:00.000+01:00</published><updated>2008-01-02T22:19:01.335+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie, to nie blip, mi się zwyczajnie nie chce. Nic.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-5033829216743377595?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/5033829216743377595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=5033829216743377595&amp;isPopup=true' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5033829216743377595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/5033829216743377595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/nie-to-nie-blip-mi-si-zwyczajnie-nie.html' title=''/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-148487187381445269</id><published>2008-01-01T23:48:00.001+01:00</published><updated>2008-01-01T23:58:46.547+01:00</updated><title type='text'>Czy ktoś to loguje?</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prawdopodobnie dla większości z Was są to cytaty z cyklu nieprzetłumaczalnej gry słów, ale jest kilka osób, które zrozumieją.&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;"- Ma pękniętą śrubę z podkładów.&lt;br /&gt;- Mieliśmy katastrofę kolejową i poszedłem zbierać szczątki..."&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote style="font-style: italic;"&gt;"- Pokazywałam jak należy oblizywać bitą śmietanę z palców.&lt;br /&gt;- Pokaż! POKAŻ!&lt;br /&gt;- A mamy bitą śmietanę?&lt;br /&gt;- Nie, ale mamy sałatkę rybną."&lt;/blockquote&gt;No i do tego niekiedy śmieszne, niekiedy wzruszające, a niekiedy pełne walorów edukacyjnych historie związane z poznawaniem słowa "kurwa". Bo ono ma takie piękne e&lt;span style="font-style: italic;"&gt;h&lt;/span&gt;rrrrrrrr w środku...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam w sumie nic do napisania, łażę za to po &lt;a href="http://photo-noga.blogspot.com/"&gt;cmentarzach&lt;/a&gt; i dochodzę do wniosku, że zdecydowanie za mało zarabiam jak na potrzeby moich hobby.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-148487187381445269?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/148487187381445269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=148487187381445269&amp;isPopup=true' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/148487187381445269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/148487187381445269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2008/01/czy-kto-to-loguje.html' title='Czy ktoś to loguje?'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-4722643641345435166</id><published>2007-12-25T00:32:00.000+01:00</published><updated>2008-12-10T03:39:03.754+01:00</updated><title type='text'>A jeśli chodzi o wigilię...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;...w Poznaniu to czy jak powiem, że On nie dość, że tak wygląda to śpiewa i rusza paszczą, a został nabyty (na szczęście nie przeze mnie) pod wybitnym wpływem sporej ilość rosso i bianco, to wszystko będzie jasne?* No właśnie.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R3BCOjnYRZI/AAAAAAAAAlc/gWmg9LZaT5A/s1600-h/los.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer;" src="http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R3BCOjnYRZI/AAAAAAAAAlc/gWmg9LZaT5A/s320/los.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5147687191930488210" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;*nie wiem czy to zdanie jest do końca poprawne, ale nie mam siły myśleć.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-4722643641345435166?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/4722643641345435166/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=4722643641345435166&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4722643641345435166'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/4722643641345435166'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2007/12/jeli-chodzi-o-wigili.html' title='A jeśli chodzi o wigilię...'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_RcCaIlZkXOo/R3BCOjnYRZI/AAAAAAAAAlc/gWmg9LZaT5A/s72-c/los.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-19516644.post-7443102566874761313</id><published>2007-12-23T01:12:00.000+01:00</published><updated>2007-12-23T01:20:03.601+01:00</updated><title type='text'>Godzina jaka jest, każdy widzi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja miziam się w farbach. Mama wiesza kawał świerku na oknie kuchennym (wraz z trzema przyjaciółkami poszły dziś w szkodę do lasu. Upierają się, że te świerkowe gałęzie leżały bezpańsko przy ścieżce. Taa.) Ojczym zgrywa zdjęcia, brat przygotowuje się do bitwy z armią ghuli.&lt;br /&gt;A tu prawie-jakby-trochę świąteczny kawałek:&lt;br /&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-05818204091476572 visible ontop" href="http://stat.radioblogclub.com/radio.blog/skins/mini/player.swf"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a style="left: 0px ! important; top: 15px ! important;" title="Kliknij tutaj, aby zablokować ten obiekt" class="abp-objtab-05818204091476572 visible ontop" href="http://stat.radioblogclub.com/radio.blog/skins/mini/player.swf"&gt;&lt;/a&gt;&lt;embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://stat.radioblogclub.com/radio.blog/skins/mini/player.swf" allowscriptaccess="always" bgcolor="#FBFBFB" id="radioblog_player_-1" flashvars="id=-1&amp;amp;filepath=http://www.radioblogclub.com/listen?u=.8yck5WdvN3Ln9Gbi5ybpRWYy9iMzk2dpt2Lt92YuoXZoNmL3d3d/trans-siberian%2520orchestra%2520-%2520tubular%2520bells.rbs&amp;amp;colors=body:#FBFBFB;border:#006699;button:#006699;player_text:#330000;playlist_text:#999999;" height="23" width="180"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/19516644-7443102566874761313?l=motyla-noga.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://motyla-noga.blogspot.com/feeds/7443102566874761313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=19516644&amp;postID=7443102566874761313&amp;isPopup=true' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7443102566874761313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/19516644/posts/default/7443102566874761313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://motyla-noga.blogspot.com/2007/12/godzina-jaka-jest-kady-widzi.html' title='Godzina jaka jest, każdy widzi'/><author><name>MotylaNoga</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://qbk.pl/mn/PICT0088_male3.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry></feed>
