wtorek, sierpień 23, 2011

Strasznie życiowy ten rok Gustawa

Drogi 2011. Ugryź się w rzyć i kończ się migusiem.
Z poważaniem...

Bo było tak...
Wpierw musiałam ogarnąć dramacik ze zmianą pracy. Jak tylko mi się to udało, a odgłos przemarszu wojsk ucichł w oddali, spadła na mnie ta druga klątwa. Przybrała postać maila "nie wynajmuję Ci dłużej mojego mieszkania". Agghhrrr... Spakowałam więc worki, koszyki, torby i kartony, wywiozłam na wieś i oto jestem. Znowu u rodziny, na odludziu, z wizją kupowania mieszkania. Jak się uda, to najchętniej jeszcze w tym roku. Na Pradze. I może nawet bez boazerii w łazience?
I zasadniczo to trochę śmiać mi się chce, bo powinnam jeszcze w tym roku tradycyjnie kiepsko się zakochać i będzie komplet. Nie to żebym miała w kim, ale dajcie mi chwilę... (a jak sama nie znajdą to los nade mną czuwa, pomoże.)

3Komentarzy:

Anonymous Anonimowy:

jeśli tylko masz pracę, znajdzie się i kredyt na mieszkanie, pomyśl o pozytywach - przynajmniej będziesz w końcu u siebie.
A bez pracy jest dużo gorzej - mówię z doświadczenia.

piątek, sierpień 26, 2011 9:37:00 PM  
Anonymous Anonimowy:

a tu masz jeszcze Gustawa na poprawę hunoru:
http://www.youtube.com/watch?v=WKpaPC-2QR8&feature=related
borsuk :-)

piątek, sierpień 26, 2011 9:46:00 PM  
Blogger MotylaNoga:

Borsuk,

lol! Cudowny!

środa, sierpień 31, 2011 12:46:00 PM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

Do Nogi!