Strasznie życiowy ten rok Gustawa
Drogi 2011. Ugryź się w rzyć i kończ się migusiem.
Z poważaniem...
Bo było tak...
Wpierw musiałam ogarnąć dramacik ze zmianą pracy. Jak tylko mi się to udało, a odgłos przemarszu wojsk ucichł w oddali, spadła na mnie ta druga klątwa. Przybrała postać maila "nie wynajmuję Ci dłużej mojego mieszkania". Agghhrrr... Spakowałam więc worki, koszyki, torby i kartony, wywiozłam na wieś i oto jestem. Znowu u rodziny, na odludziu, z wizją kupowania mieszkania. Jak się uda, to najchętniej jeszcze w tym roku. Na Pradze. I może nawet bez boazerii w łazience?
I zasadniczo to trochę śmiać mi się chce, bo powinnam jeszcze w tym roku tradycyjnie kiepsko się zakochać i będzie komplet. Nie to żebym miała w kim, ale dajcie mi chwilę... (a jak sama nie znajdą to los nade mną czuwa, pomoże.)
3Komentarzy:
jeśli tylko masz pracę, znajdzie się i kredyt na mieszkanie, pomyśl o pozytywach - przynajmniej będziesz w końcu u siebie.
A bez pracy jest dużo gorzej - mówię z doświadczenia.
a tu masz jeszcze Gustawa na poprawę hunoru:
http://www.youtube.com/watch?v=WKpaPC-2QR8&feature=related
borsuk :-)
Borsuk,
lol! Cudowny!
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
Do Nogi!