wtorek, luty 16, 2010

Dalekosiężnie.

Pewnych rzeczy nie muszę zapisywać. Tkwią w pamięci, nieraz bardziej pewne i konkretne niż wspomnienia z wczoraj. I tak: dokładnie wiem co będę robić w każdy weekend kwietnia. W pierwszy maja. No ale to oczywisty termin akurat. Wiem co będę robić w ostatni weekend maja, długi czerwcowy i trzy z pięciu lipcowych. Część sierpnia też już jest zaklepana. Chwilowo nie ruszyłam września. Ale połowę października mam zaklepaną od jesieni. I przyznam, że nie rozumiem, gdy ludzie mi mówią "nie wiem co wtedy będę robić, nie mogę się zdeklarować". O ile nie ma się pracy wymagającej nagłych wyjazdów, lub wybitnie chorowitego dziecka, to co stoi na przeszkodzie? Mam wrażenie, że chyba tylko lenistwo, a przecież tak niewiele trzeba, by samodzielnie planować sobie życie, bez czekania na okoliczności, które zrobią to za nas.

4Komentarzy:

Anonymous Anonimowy:

A co będziesz robić 25 stycznia 2012 roku po 17tej?
borsuk

środa, luty 17, 2010 12:38:00 PM  
Blogger elfka:

ciesz się ze tak możesz.w moim świecie nie da sie tak zaplanować.

środa, luty 17, 2010 1:52:00 PM  
Blogger MotylaNoga:

Borsuk,

25 stycznia 2012 to środa. A akurat środowe popołudnia mam zaplanowane od ładnych kilku lat i raczej nie planuję zmian w tej materii. Otóż będę wtedy siedzieć w knajpie i pić. :) (jak co środę ;))

czwartek, luty 18, 2010 8:39:00 PM  
Anonymous Anonimowy:

W mordę, też chciał bym być taki poukładany :-)
B.

sobota, luty 20, 2010 9:47:00 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

Do Nogi!