Dalekosiężnie.
Pewnych rzeczy nie muszę zapisywać. Tkwią w pamięci, nieraz bardziej pewne i konkretne niż wspomnienia z wczoraj. I tak: dokładnie wiem co będę robić w każdy weekend kwietnia. W pierwszy maja. No ale to oczywisty termin akurat. Wiem co będę robić w ostatni weekend maja, długi czerwcowy i trzy z pięciu lipcowych. Część sierpnia też już jest zaklepana. Chwilowo nie ruszyłam września. Ale połowę października mam zaklepaną od jesieni. I przyznam, że nie rozumiem, gdy ludzie mi mówią "nie wiem co wtedy będę robić, nie mogę się zdeklarować". O ile nie ma się pracy wymagającej nagłych wyjazdów, lub wybitnie chorowitego dziecka, to co stoi na przeszkodzie? Mam wrażenie, że chyba tylko lenistwo, a przecież tak niewiele trzeba, by samodzielnie planować sobie życie, bez czekania na okoliczności, które zrobią to za nas.
4Komentarzy:
A co będziesz robić 25 stycznia 2012 roku po 17tej?
borsuk
ciesz się ze tak możesz.w moim świecie nie da sie tak zaplanować.
Borsuk,
25 stycznia 2012 to środa. A akurat środowe popołudnia mam zaplanowane od ładnych kilku lat i raczej nie planuję zmian w tej materii. Otóż będę wtedy siedzieć w knajpie i pić. :) (jak co środę ;))
W mordę, też chciał bym być taki poukładany :-)
B.
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
Do Nogi!