Przetrwałam. Dziękuję. Chcę do Brazylii.
Jakimś cudem przetrwałam weekend. Cudem i dzięki Meg, która przez pewien czas przejęła moje codzienne obowiązki. Zabrała mi jedzenie z domu, bo przecież wiadomo, że ja o tym nie pomyślę, doniosła ciepłą zupę w odpowiednim momencie, bo mnie się wydawało, że nie jestem głodna, zabiła mnie kilka razy z półobrotu, wtedy gdy potrzebowałam akurat umrzeć ze śmiechu... Bo wiecie, odkryłyśmy konsole do gier. To była już druga impreza, na której miałyśmy okazję pookładać się po mordach, mając na sobie 15cm szpilki i lateksowy kostium eksponujący biust i talię osy. Albo jedwabną piżamę i woka na głowie. Albo skórzane spodnie i kamizelkę. Albo kostium misia panda w różowych okularach. Ech... "Leż dziwko! Na ziemię mówię!" już nie będzie nigdy miało tego wydźwięku, co wcześniej... Hermetyczne, wiem. ;)
I te drinki z ogórkiem... Strasznie podstępne są. Jak łasice.
I te drinki z ogórkiem... Strasznie podstępne są. Jak łasice.
0Komentarzy:
Prześlij komentarz
Links to this post:
Utwórz link
Do Nogi!