poniedziałek, styczeń 26, 2009
niedziela, styczeń 25, 2009
ale, że o co kaman?
Po raz kolejny zaskoczyłam samą siebie, czyli nic nowego ostatnimi czasy. Bo widzicie, moi drodzy... całe życie byłam przekonana, i utwierdzana w tym przekonaniu, że jestem osobą raczej pesymistyczną, wiecznie szukającą dziury w całym, introwertyczną samotniczką, coraz bardziej cyniczną, rozczarowaną i zrezygnowaną. Okazuje się jednak, że po prostu nie znam siebie. Po przeanalizowaniu jakiegoś miliarda sytuacji z życia wyszło mi, że jestem niepoprawną optymistką. W pełni świadomą zawiści i podłości tkwiących w ludziach nadal w nich wierzę. Nigdy nie daję nikomu kredytu zaufania w myśl zasady "każdy jest dobry", o nie. Ale jednocześnie nie wierzę w złe intencje. Po prostu nie przychodzi mi taka opcja na myśl... Jestem przekonana, że wszystko będzie dobrze, BO TAK, bo jak inaczej? Jeśli coś mi się nie uda, to co z tego? Raczej od tego nie umrę ani ja, ani nikt na kim mi zależy, więc po co sobie zawracać głowę? Dość gładko przechodziłam na tym rozumowaniu przez wszystkie egzaminy czy stresy pracowe. Pracuję na przełożeniu tego też na życie prywatne, idzie iście niezajebiście... ale well, nie można mieć wszystkiego. Podobno.
Wiem już natomiast w jaki sposób najprawdopodobniej odejdę z tego świata.
Mam spore szanse iż stanie się to za kierownicą jakiegoś zbyt szybkiego samochodu przy dźwiękach... (albo czymś podobnym).
Wiem już natomiast w jaki sposób najprawdopodobniej odejdę z tego świata.
Mam spore szanse iż stanie się to za kierownicą jakiegoś zbyt szybkiego samochodu przy dźwiękach... (albo czymś podobnym).
czwartek, styczeń 15, 2009
zmiany, zmiany
Z niejakim zdziwieniem i tygodniowym spóźnieniem zauważyłam dwie spore zmiany jakich dokonałam w swoim życiu. Otóż (zapewne od 'otóż' nie zaczyna się zdania?) zaczęłam nosić czapkę. Przez całe życie, znaczy od czasu gdy sama zaczęłam decydować co na siebie zakładam, nie miałam nawet własnej czapki. Kaptur mi starczał. A teraz mam. I noszę. Chyba się starzeję.
Druga zmiana jest mniej kolosalna, ale jednak. Obcięłam włosy. Po raz drugi w moim pełnoletnim życiu usłyszałam od mamy "Rany, znowu wyglądasz jakbyś miała 15 lat!". Chyba naprawdę się starzeję, nie?
Poza tym zaczęłam twórczo wykorzystywać kolegę z pracy. To że nie umie trzymać języka za zębami i lubi się zwierzać prezesowi wiedziałam od dawna. Okazało się, że można z niego zrobić całkiem skuteczną linię przekazową do szefa. Jednego dnia mówię koledze, że jak mi nowe warunki pracy nie będą odpowiadać, to nie będę się męczyć i bez żalu zmienię pracę. Drugiego dnia prezes pyta mnie jakie warunki chciałabym mieć po przyjęciu nowego szefa, aby mi odpowiadały, bo mój komfort pracy jest dla niego najważniejszy.
Chyba kupię koledze duże wiaderko wazeliny w prezencie, niech korzysta na zdrowie!
Druga zmiana jest mniej kolosalna, ale jednak. Obcięłam włosy. Po raz drugi w moim pełnoletnim życiu usłyszałam od mamy "Rany, znowu wyglądasz jakbyś miała 15 lat!". Chyba naprawdę się starzeję, nie?
Poza tym zaczęłam twórczo wykorzystywać kolegę z pracy. To że nie umie trzymać języka za zębami i lubi się zwierzać prezesowi wiedziałam od dawna. Okazało się, że można z niego zrobić całkiem skuteczną linię przekazową do szefa. Jednego dnia mówię koledze, że jak mi nowe warunki pracy nie będą odpowiadać, to nie będę się męczyć i bez żalu zmienię pracę. Drugiego dnia prezes pyta mnie jakie warunki chciałabym mieć po przyjęciu nowego szefa, aby mi odpowiadały, bo mój komfort pracy jest dla niego najważniejszy.
Chyba kupię koledze duże wiaderko wazeliny w prezencie, niech korzysta na zdrowie!
wtorek, styczeń 06, 2009
stres
Przyszedł i jest. Nie wiem dlaczego jest, ale supeł w żołądku się zaciska i coś czuję, że znowu chujowy okres przede mną. Wprawdzie za chwilę znowu wyjeżdżam, ale takim tam drobiazg jak trzydniowa impreza, w pięknej scenerii, z masą fantastycznych ludzi, których uwielbiam i z którymi czuję się bezpiecznie, nie może mi pomóc, nie? Tak? Nawet jeśli, to jest to klejenie plastrem otwartego złamania. Jak zawsze.
Zmieniłam się w minionym roku. Bardzo się zmieniłam. Mniej osób mnie rozumie, za to ja rozumiem więcej osób. Nie to żeby siebie samą. Niestety. Zaczęłam rozróżniać opcje "nie lubię" od "nie szanuję", i to drugie jest naprawdę gorsze. Narysowałam swoje granice i nie pozwalam nikomu ich przekraczać. Akurat w tym jestem niezła, instynkt samozachowawczy u większości osób działa i nikt nawet nie próbuje.
I wkurzam się na siebie codziennie. Jestem tchórzem i boję się samej siebie. Znam parę osób, które zamiast myśleć robią, i okrutnie im zazdroszczę tej bezmyślnej odmiany odwagi.
Zmieniłam się w minionym roku. Bardzo się zmieniłam. Mniej osób mnie rozumie, za to ja rozumiem więcej osób. Nie to żeby siebie samą. Niestety. Zaczęłam rozróżniać opcje "nie lubię" od "nie szanuję", i to drugie jest naprawdę gorsze. Narysowałam swoje granice i nie pozwalam nikomu ich przekraczać. Akurat w tym jestem niezła, instynkt samozachowawczy u większości osób działa i nikt nawet nie próbuje.
I wkurzam się na siebie codziennie. Jestem tchórzem i boję się samej siebie. Znam parę osób, które zamiast myśleć robią, i okrutnie im zazdroszczę tej bezmyślnej odmiany odwagi.
