poniedziałek, październik 12, 2009

Aghr.

Zawsze, od czasów Antygony, która nie miała wyjścia, bo ją zamurowali, instytucja losu mnie wkurzała. Nigdy mnie nie przekonywało podejście, że coś ma być tak, bo tak ma być (i już!). Że jakie już? Że dlaczego? Że nie! Z czystej przekory nie! Bo nie! Los jest dla masochistycznych leniwców, ja tam się nie zgadzam.

(co w kontekście obrośniętego mchem leniwca, którego pielęgnuję wewnątrz siebie, i niektórych moich dziwnie debilnych zachowań może brzmieć cokolwiek niewiarygodnie, ale cóż. To tylko tak brzmi.)

Oraz (ha!) właśnie odkryłam kolejną rzecz, którą naprawdę lubię robić. Wybierać (i kupować) krawaty. Mrau.

Cała ta notka jest lekko bez sensu. Wiem.

3Komentarzy:

Anonymous Anonimowy:

Mnie też los zawsze wkurzał. Ale jego kurwizna (hm, cóż za piękna słowotwórszczyzna)polega na tym, że przychodzi i mówi to swoje "bo tak" a moje "a właśnie że nie" niezmiennie pozostaje w sferze życzeń i zażaleń.

Jarząbek

Krawaty - wrrr

czwartek, październik 15, 2009 7:22:00 PM  
Blogger MotylaNoga:

Kwestia podejścia i interpretacji botak'a. :)

Krawatów nie noszę, ale wybierać lubię. No i naprawdę ciężko jest o faceta, który wygląda w garniturze gorzej niż normalnie. ;)

sobota, październik 17, 2009 10:12:00 PM  
Anonymous Anonimowy:

Bracia K.?

Garnitur ok - jak jest ok, ale bez krawata, botak.

Jarząbek

niedziela, październik 18, 2009 12:39:00 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

Do Nogi!