wtorek, czerwiec 30, 2009

I obym nie musiała cię więcej oglądać

Pożegnanie z Piotrem nie należało do szczególnie wylewnych czy tkliwych. I tak miało być. Ostatnio szczerość wychodzi ze mnie każdym porem i nie umiem być obłudną pozerką, więc na żadne żale, że odchodzę i będę tęsknić nie chciało mi się zdobywać. Jemu to nawet kłamać mi się nie chce... Aż tak nim gardzę.
Udało mi się za to wydostać z exfirmy (!) bez pozostawiania im numeru komórki. Piotrowi powiedziałam, że mają w Poznaniu, co poniekąd jest prawdą, bo gdzieś tam powinno leżeć moje CV, w którym numer jest, ale nie przypominam sobie bym komuś tam podawała go ot tak. Więc przykro mi, jestem trudna do wytropienia. Zostawiłam im jedynie adres mailowy, na który przecież nie muszę odpowiadać od razu, nie?
Za to nowa firma zaskoczyła mnie dziś po raz kolejny i znowu pozytywnie. U nich dzień pracy zaczyna się o 9.30, nie o 9. A te 30min rano to dla mnie wieczność! Najchętniej do pracy bym chodziła na 10... Ach, będzie bosko. Musi być!
I cobym nie mówiła o exfirmie sporo się w niej nauczyłam i była jedną z lepszych rzeczy jakie mi się w ostatnim czasie przytrafiły. A może nawet nie sama firma, ale szefowa, która jak widać odciska w moim życiu piętno za piętnem, co mi się szalenie podoba i czego nie zamierzam zmieniać.

0Komentarzy:

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

Do Nogi!