niedziela, czerwiec 21, 2009

auć?

Poprzednia notka ma numer 400. Tak ładnie i równo, nie? Ale who cares. Chwilowo jestem upojona do granic wszelakich mieszanką jednostek i soku porzeczkowego. I czemuż, ach czemuż muszę jutro iść do pracy? To boli.
Słucham dziwnych rzeczy, takich, których na trzeźwo nawet-nawet, myślę o rzeczach, których na trzeźwo boję się ruszać (nawet na poziomie rozważań), i jedyne na czym jestem w stanie się skupić: to własne stopy na tle kominka. I ogólnie na trzeźwo to jest inaczej. ;)
Wiewiórka mi się trzęsie przy łydkach, a ja jednakowoż (dzizaz, znowu użyłam tego słowa) jestem przekonana, że miałam rację. I wcale mnie nie dziwi, że A. uznała, że jej nie mam. I chyba będziemy musiały o tym znowu porozmawiać.

Ja chcę do #stada, ja chcę z Wami, ja chcę.

Lowju.

1Komentarzy:

Blogger el:

no cóż, fajnie mieć jakieś stado..a przewodnik lub pasterz, lub chociaż pies pasterski, jest?

poniedziałek, czerwiec 22, 2009 9:29:00 AM  

Prześlij komentarz

Links to this post:

Utwórz link

Do Nogi!