Tak naprawdę, to ja tu nigdy sama nie spałam.
Ja wiem, że z terminami się nie dyskutuje, z brakiem pieniędzy też nie, z pasjami, potrzebami i marzeniami tym bardziej. Ale i tak mi przykro, że zostałam sama. Jasne, że mogłam tyrać po 14 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu i już bym miała odpowiednio wyższą pensję, i mogłabym pojechać, i może nawet na wynajęcie sprzętu bym sobie pozwoliła... I mogłam przecież olać coroczny wyjazd gdzieś w Polskę, bo przecież byłam rok temu, i dwa lata temu, i za rok też pewnie będzie okazja... Ale nie tyrałam, nie olałam i pojadę gdzieś w Polskę. Jak co roku będę bawić się doskonale, pewnie znowu nie będę w stanie sobie przypomnieć co właściwie przez cały tydzień jadłam, ale za to będę doskonale pamiętać rodzaje wypitych alkoholi1, po powrocie nie będę umiała przekonująco odpowiedzieć na pytanie "A co robiliście?", bo przecież odpowiedź "nic" w kontekście mojego ogromnego entuzjazmu jakoś nie brzmi wiarygodnie. Będzie świetnie. A i tak mi przkro (wiem, powtarzam się), mogłoby być przecież jeszcze lepiej.
Do zobaczenia za niecały tydzień, udanego majowania zyczę. :-)
1. Z zeszłorocznego wyjazdu pamięta piwo, wódkę, tequilę, małe, kolorowe i niemożebnie słodkie drineczki w butelkach (chyba Sobieskiego) oraz trzy rodzaje słodkich likierów domowej roboty (mojej i Misia Pat). A jedzenie? Kiełbaski przy ognisku, ze dwa razy frytki w barze... iii? No i właśnie, tu się film urywa....
Do zobaczenia za niecały tydzień, udanego majowania zyczę. :-)
1. Z zeszłorocznego wyjazdu pamięta piwo, wódkę, tequilę, małe, kolorowe i niemożebnie słodkie drineczki w butelkach (chyba Sobieskiego) oraz trzy rodzaje słodkich likierów domowej roboty (mojej i Misia Pat). A jedzenie? Kiełbaski przy ognisku, ze dwa razy frytki w barze... iii? No i właśnie, tu się film urywa....
