piątek, kwiecień 28, 2006

Tak naprawdę, to ja tu nigdy sama nie spałam.

Ja wiem, że z terminami się nie dyskutuje, z brakiem pieniędzy też nie, z pasjami, potrzebami i marzeniami tym bardziej. Ale i tak mi przykro, że zostałam sama. Jasne, że mogłam tyrać po 14 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu i już bym miała odpowiednio wyższą pensję, i mogłabym pojechać, i może nawet na wynajęcie sprzętu bym sobie pozwoliła... I mogłam przecież olać coroczny wyjazd gdzieś w Polskę, bo przecież byłam rok temu, i dwa lata temu, i za rok też pewnie będzie okazja... Ale nie tyrałam, nie olałam i pojadę gdzieś w Polskę. Jak co roku będę bawić się doskonale, pewnie znowu nie będę w stanie sobie przypomnieć co właściwie przez cały tydzień jadłam, ale za to będę doskonale pamiętać rodzaje wypitych alkoholi1, po powrocie nie będę umiała przekonująco odpowiedzieć na pytanie "A co robiliście?", bo przecież odpowiedź "nic" w kontekście mojego ogromnego entuzjazmu jakoś nie brzmi wiarygodnie. Będzie świetnie. A i tak mi przkro (wiem, powtarzam się), mogłoby być przecież jeszcze lepiej.

Do zobaczenia za niecały tydzień, udanego majowania zyczę. :-)

1. Z zeszłorocznego wyjazdu pamięta piwo, wódkę, tequilę, małe, kolorowe i niemożebnie słodkie drineczki w butelkach (chyba Sobieskiego) oraz trzy rodzaje słodkich likierów domowej roboty (mojej i Misia Pat). A jedzenie? Kiełbaski przy ognisku, ze dwa razy frytki w barze... iii? No i właśnie, tu się film urywa....

wtorek, kwiecień 25, 2006

Choranoga

Prawie mi żal, że nie mogę leżeć i majaczyć. Bynajmniej nie dlatego, że raduje mnie perspektywa 11h w pracy, nawet nie to, że chcę korzystać z pogody czy eksploatować nowe buty i płaszczyk (zielony, zamszowy... głaskaćgłaskać), ale jak nie marzyć o grypie, gdy Admin przekonany iż właśnie dostałam zwolnienie, przyjeżdża do domu z mozzarellą, polędwicą, tuńczykiem, czekoladą i ogórkami kiszonymi!!!! Tak, ogórki... mmm... Ale niestety, zwolnienia niet, wątroba planuje ewakuację na widok kolejnej garści tabletek, temperatury wolę nie sprawdzać, po co mam się stresować, w końcu do soboty jeszcze aż cztery dni, a to wtedy właśnie muszę być zdrowa. Chociaż z drugiej strony prognoza pogody na długi weekend nastraja raczej niespecjalnie. Trza wyjąć z kufra futro, jesień idzie, nie ma na to rady.

piątek, kwiecień 14, 2006

Wesołych Świąt!

Ponieważ miałam ciężkie dzieciństwo, i młodość skażoną rozwodem rodziców, w dorosłym życiu przyszło mi borykać się z podwojoną ilością domów rodzinnych. Od pewnego czasu muszę również brać pod uwagę fakt istnienia rodziny Admina, co daje nam trzy domy pełne ludzi bliskich i kochanych, takich którzy chcieliby dzielić z nami różne święta i ważne chwile. Szkoda tylko, że nie mamy pomysłu jak stawić się na trzech świątecznych śniadaniach równocześnie. Postanowiliśmy zatem być sprawiedliwi i nie korzystać z żadnego z tych zaproszeń, a w zamian odwiedzić Mazury, a konkretniej Suwalszczyznę i Olsztyn.
W Suwałkach spotkam babcię i dziadka, od dawna ich nie odwiedzałam. No i obiecałam tacie, że i w jego imieniu postawię u nich światełko, mimo iż byli rodzicami mamy, a to zła kobieta przecież, co jest zastanawiające skoro tak dobrych rodziców miała. Odwiedzimy też kilka miejsc, które były mi niemalże domem w dzieciństwie. Są dla mnie ważne i chcę je pokazać Adminowi. Na koniec Olsztyn i wizyta u E. i P. I Kota, którą wytarmoszę, sama nie mam kociaka, będę męczyć cudze.
Pierwsze moje święta, których nie spędzę 'tradycyjnie'. Cieszę się, przyda nam się oderwanie od rzeczywistości.

Mam nadzieję, że i Wy cieszycie się na myśl o najbliższych kilku dniach. Oby były udane, w indywidualnie dowolnym sensie.

czwartek, kwiecień 13, 2006

Zabawka: Książę z bajki*

"Dziewczyny z serialu spędziły całą młodość na uganianiu się za facetami. Wmawiały sobie, że nie chcą stałego związku. Nawet jeśli myślały o ustatkowaniu, nie mogły znaleźć kochanka bez wad. W końcu okazało się, że jest za późno. Ich czas minął." - znalezione na o2. Jest to cytat z tekstu jednej z aktorek grających w "Sexie w wielkim mieście", i tyczy się zjawiska, które coraz częściej widzę wokół siebie. A rozchodzi mi się o kobiety, które najbardziej cenią sobie siebie, swoją niezależności i zasady. Nie idą na żadne kompromisy w związku, są twarde, silne i nieustępliwe. I żałośnie zdesperowane.
Wychodząc z założenia, że zasada "łaski bez" - czyli jak coś ci słonko nie pasuje, to nikt cię tu na siłę nie trzyma, jest najlepsza, przeskakują z kwiatka na kwiatek coraz bardziej samotne, bezkompromisowe i zgorzkniałe. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że jedyni mężczyźni gotowi zgodzić się na układ w tym guście dlugoterminowo mają mentalność podnóżka i są absolutnie poza targetem docelowym omawianych pań (zresztą nie tylko ich...). Powstaje błędne koło, które coraz bardziej frustruje i unieszczęśliwia. Dobrze, jeśli te zasady są faktycznie priorytetem, ale jeśli tak jest, to skąd te ciągłe poszukiwania?
Chore to. Zwłaszcza dla mnie, bo też kiedyś mi się wydawało, że zasady są najważniejsze...

/notka sponsorowana przez gada, lecznicze właściwości odliczania do dziesięcu i umiejętność trzymania języka w bezruchu/

*biały rumak i lśniąca zbroja nie wchodzą w skład zestawu. Producent nie bierze odpowiedzialności za szkody wynikłe z organoleptycznych kontaktów z zabawką.

niedziela, kwiecień 09, 2006

nogi motylejnogi


Nogi jak w temacie, w nowych bucikach, na które nie miałam pieniędzy, ale co tam, przecież coś tak trywialnego przed miłym zakupem mnie nie powstrzyma. Zdjęcie uwiecznia również kostkę na peronie WKD Opacz oraz słoneczko sobotniego popołudnia.

sobota, kwiecień 01, 2006

O wkurwie dyskurs (nie tak bardzo) przewlekły.

Wkurwia mnie narzucanie mi cudzych potrzeb. Wkurwia mnie to, że to ja mam uszanować, a nie inni. Wkurwia mnie to, że ludzie tak do tego przywykli, że to ja jestem tą, która musi się chować i uciekać, z naszywką "przewrażliwiona" na plecach. I nie, gdy idę do knajpy to wiem na co się decyduję i jest to tylko moja decyzja, którą zawsze mogę zmienić.
Liczba palaczy w domu wzrosła o 200%.
Wkurw mode-on. Pierdolę.